Subskrybuj
Prof. dr hab., wykładowca UPJP II (kierownik Katedry Filozofii Boga) oraz UJ. Autor książek z obszaru filozofii Boga, wydał m.in. Usłyszeć niewidzialne. Zarys filozofii wiary (2006), Tropy myślenia religijnego (2009) oraz Pragnienie metafizyczne (2017). Wieloletni...

Polski Kościół przyszłości?

Brak myślenia oraz woli przewentylowania przedsoborowych sposobów widzenia Kościoła i świata, brak głębokiego przyswojenia nauk II Soboru Watykańskiego i Jana Pawła II, a także brak pozytywnego, życzliwego, pozbawionego lęku i przesadnego krytycyzmu obserwowania współczesnej Polski – oto co doskwiera Kościołowi w Polsce.

Katolik w Polsce, który czuje się całkowicie wewnątrz Kościoła i nie zamierza go opuszczać, jest w nie lada kłopocie, o ile chce coś w tym Kościele zganić czy zmienić. Rozróżnienie na krytykę „z zewnątrz”, czyli obojętną  i zimną, i krytykę „z wewnątrz” – czyli zaangażowaną, jest z pewnością uzasadnione. Ale rozróżnienie to nie powinno prowadzić do oczekiwania, że krytyka wewnętrzna będzie łagodniejsza od zewnętrznej. Przeciwnie, im bardziej mi na kimś zależy, tym bardziej chciałbym, by żył w prawdzie, a nie w permanentnym złudzeniu albo wręcz zakłamaniu. Dlatego zanim napiszę parę słów o tym, jak widziałbym polski Kościół przyszłości, muszę wyrzucić z siebie garść bezpardonowych i dotkliwych pytań pod adresem tego, polskiego, Kościoła. Dzisiaj (14 grudnia 2010 roku), po publikacji znakomitego i głośnego już listu ojca Ludwika Wiśniewskiego do nowego nuncjusza Polski, niewiele można dodać. Nikt nie może posądzić dominikanina o sprzyjanie wrogom Kościoła  i o skrajnie liberalny antyklerykalizm, choć nie jest wcale wykluczone, że i takie głosy się pojawią – twardogłowi są z definicji niereformowalni.

Moje pytania mogą brzmieć naiwnie i rzeczywiście poniekąd takimi właśnie są – nie trzeba być uczonym, żeby dostrzec wiele ze spraw, o których piszę.

1) Dlaczego Kościół do tego stopnia uwikłany jest we własne instytucjonalne struktury, że zapomina komu i do czego służy? Dlaczego jest tak zaplątany w „korporacjonizm”, ducha urzędu, że chwilami nie dostrzega w ogóle ludzi, do których przemawia?

2) Dlaczego jest to Kościół feudalny, a nawet nieraz bizantyjski, w którym panuje – co prawda duchowa – quasi-absolutna władza biskupów i który nie przejawia żadnej ochoty na rzetelny dialog najpierw z własnymi członkami, zarówno duchownymi, jak świeckimi, a później ze światem?

3) Dlaczego Kościół ma do tego stopnia ducha korporacjonizmu, że ukrywa starannie grzechy (czy słabości) własnych przywódców, takie jak alkoholizm, pedofilia, szukanie korzyści finansowych? Dlaczego odczuwa większą solidarność z ojcem Rydzykiem i Radiem Maryja – choć jest ono w najwyższym stopniu sekciarskie, bywa głęboko niechrześcijańskie i obskuranckie – niż z tymi, którzy głoszą od lat bezskutecznie prawdę na temat tej instytucji? Dlaczego Kościół toleruje u siebie (i nie tylko) antysemityzm i ksenofobię?

4) Dlaczego polski Kościół nieustannie wtrąca się do polityki poprzez oficjalne wypowiedzi, ambonę i prasę, a zapewne także nieoficjalne naciski, które, jak się zdaje, wszystkie zmierzają do wzmocnienia poczucia władzy Kościoła?

5) Dlaczego to, co Kościół ma do powiedzenia, redukuje się do potępień, zakazów i nakazów, a nawet grożenia ekskomuniką, które nie mają nic wspólnego z duchowością Ewangelii? Chrystus, owszem, mówił ostre słowa, ale pod adresem kapłanów i uczonych w Piśmie, a nie ludzi, którzy borykali się z trudnymi dylematami.

6) Dlaczego program duszpasterski Kościoła ogranicza się w praktyce do potępiania aborcji, środków antykoncepcyjnych i zapłodnienia in vitro, tak jakby te różne, choć pokrewne sprawy były na tym samym poziomie i jakby wszystkie w tym samym stopniu stały w sprzeczności z nauką Ewangelii?

7) Dlaczego Kościół uważa, że „zapłodnienie naturalne” daje większą gwarancję miłości niż zapłodnienie sztuczne, chociaż nieraz, wprost przeciwnie, to pierwsze – sądząc z licznych przypadków gwałtu w rodzinie i katowania albo porzucania dzieci – samo ze siebie nie daje bynajmniej takiej gwarancji? Może być przecież tak, że rodzice pragnący dziecka, po jego przyjściu na świat za pośrednictwem zapłodnienia in vitro otoczą je większą miłością niż ta, na którą może liczyć niejedno dziecko „naturalnie poczęte”? Z tego powodu argumentacja „z miłości” jest całkowicie błędna, a nawet ma cechy hipokryzji.

8) Dlaczego Kościół koncentruje się niemal wyłącznie na dzieciach nienarodzonych, a  nie poświęca co najmniej tyle samo uwagi dzieciom narodzonym, które powinny naprawdę być otoczone miłością, nieustanną opieką i mądrym wychowaniem? Dlaczego nie jest w stanie wzbudzić w sobie i dać wyrazu zachwytowi nad istnieniem nowo narodzonego, bez względu na to, czy jest poczęte „naturalnie” czy „sztucznie”? Przecież jedno i drugie jest dzieckiem Bożym! Dlaczego w Kościele polskim w odniesieniu do tego problemu tyle jest negatywizmu, a tak mało pozytywności? Mogę to zrozumieć od strony psychologicznej – której nie chcę tu jednak poruszać – ale nie mogę tego usprawiedliwić. W Kościele jest wciąż wiele dzieł miłosierdzia, ale wypowiedzi Kościoła bynajmniej nie odzwierciedlają tego, co filozofowie nazwali by „prymatem bytu nad nicością” (nawet jeśli to w domyśle mają zawierać). 9) Dlaczego Kościół jest wciąż jeszcze zbytnio Kościołem bogatym, dbającym o odzyskanie swoich dóbr i otaczającym się (być może coraz rzadziej) zbyt okazałymi budynkami? Dlaczego buduje za duże świątynie, z reguły uderzająco brzydkie i pozbawione gustu i w żadnym sensie nie nawiązujące do tradycji, która jednak powinna być respektowana? Czyżby nie istnieli w Polsce prawdziwi rzeczoznawcy, którzy potrafiliby sensownie doradzić projektantom i budowniczym, jak obiekty sakralne powinny wyglądać? Dlaczego postępuje się bezceremonialnie z prawdziwymi dziełami sztuki sakralnej wewnątrz kościołów (na przykład zamalowując polichromię Wacława Taranczewskiego w katedrze w Tarnowie i usuwając ołtarz w jednym z kościołów w Poznaniu)?…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Europa a turecki eksperyment