Subskrybuj

Dwie drogi współczesnych filozofów – Paul Ricoeur i Józef Tischner (cz. II)

Innymi słowy, muszę zdecydować, którą z wartości wybrać, w jaki sposób odpowiedzieć na wołanie innego? Na pewno nie jest to łatwa chwila. Jest to jedna z najbardziej dramatycznych sytuacji moralnego wyboru, w której człowiek ociera się o granice swojego człowieczeństwa. To właśnie pod wpływem przeżycia takiej sytuacji zmienia się dogłębnie sposób widzenia świata.

Od ja aksjologicznego i wartości po ja dialogiczne i agatologię

Jak wygląda filozofia człowieka u Tischnera, jak można ją pokrótce scharakteryzować? Próbując odpowiedzieć na to niełatwe pytanie należy zacząć od przypomnienia jego wczesnych poglądów obecnych już w rozprawie doktorskiej, a także w habilitacji (opublikowanych w Studiach z filozofii świadomości) oraz w pierwszych samodzielnych pismach zebranych m.in. w Świecie ludzkiej nadziei. Tischner pyta tam o to, co jest właściwym środowiskiem dla człowieka? To oczywiście wartości. A więc kontekst refleksji nad człowiekiem łączy się ściśle z rozważaniami aksjologicznymi, choć zawiera także inne inspiracje. W tekście Etyka wartości i nadziei Tischner podkreśla, że człowiek żyje pośród wartości, ku którym kierują się jego dążenia, myśli i czyny. Są one zatem czymś w rodzaju nauki o „partyturze ludzkiej”, która niczym niewidzialne tło pojawia się przed i poza człowiekiem, inspirując jego działanie. Nie ma więc możliwości właściwego opisu człowieka tam, gdzie nie ma dobra i zła, wartości i antywartości. Takiemu przekonaniu Tischner pozostanie wierny do końca swojej twórczości. Człowiek, podobnie jak u Ricoeura, jest osobą. Dokładniej, jest on bytem-dla-siebie, czyli bytem, który odnosząc się do wartości będących poza nim, buduje siebie jako szczególną wartość, której na imię Ja. Z tego punktu widzenia Tischner wyznaje więc pogląd, że jego filozofia, oprócz tego, że jest obiektywną nauką o wartościach rozumianych jako środowisko ludzkie, jest także teorią człowieka rozpatrywaną jako „tworzywo” dla wartości. A zatem ważne dla filozofii człowieka obszary dzieliłyby się na dwie części: pierwsza dotyczyłaby obiektywnej sfery wartości i jej badania, przedmiotem drugiej byłaby teoria człowieka.

Ale to nie wszystko. Trzeba także zapytać o to, co jest źródłem ludzkiej wrażliwości lub co otwiera człowieka na wartości? W tej kwestii Tischner zaproponował rozwiązanie, które odegra potem ogromną rolę i stanie się osią jego poglądów. Według niego źródłem ludzkiej wrażliwości jest szczególnego rodzaju doświadczenie, które otwiera nas na dobro i zło, na wartości i antywartości, a tym doświadczeniem jest doświadczenie drugiego człowieka. Sam autor Myślenia według wartości wielokrotnie zwraca uwagę na wyjątkowość tego doświadczenia, powtarzając, że tak jak jesteśmy zdolni doświadczyć drugiego, nie jesteśmy zdolni doświadczyć niczego, żadnej rzeczy, żadnego przedmiotu, krajobrazu ani zwierzęcia. Tischner twierdzi, że wartości wyłaniają się jako wartości określające mój stosunek do drugiego człowieka.

Na pytanie czym są wartości, czym się charakteryzują, jaki jest ich sposób istnienia, Tischner odpowiada podobnie, jak inni przedstawiciele aksjologii wypracowanej na gruncie fenomenologii. To nie kto inny jak Scheler, Hildebrandt, Hartmann i Ingarden głosili pogląd o obiektywnym istnieniu wartości, to oni i ich następcy podkreślali fakt pluralizmu wartości i ich swoistej hierarchii. W tej kwestii stanowisko Tischnera to raczej nawiązanie do tego, co przed nim powiedzieli klasycy XX-wiecznej aksjologii. Zupełnie inaczej rzecz wygląda, gdy popatrzymy na inne sprawy. Nieco upraszczając, można powiedzieć, że z jednej strony mamy wartości, które są obiektywne, posiadają swoistą hierarchię, a z drugiej – doświadczamy ich zawsze w jakimś związku z obecnością osoby ludzkiej, w tej sytuacji są one dla nas źródłem zobowiązania moralnego. Inny człowiek budzi we mnie poczucie powinności, któremu odpowiada słówko „trzeba”. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że sytuacja i drugi mówią człowiekowi wprost o tragiczności bytu ludzkiego – mojego i cudzego. Wówczas to imperatyw zakazu mówiący: „nie zabijaj”, „nie kłam” bierze swe źródło w wartościach negatywnych, imperatyw nakazu natomiast, np. „pomóż w nieszczęściu”, „podaj rękę” czerpie z wartości pozytywnych. Jest to zatem szczególna sytuacja: człowiek jest bytem tragicznym, bez pomocy drugiego ginie on i jego dobroć, a wołanie o ratunek zobowiązuje kategorycznie.

Innymi słowy, muszę zdecydować, którą z wartości wybrać, w jaki sposób odpowiedzieć na wołanie innego? Na pewno nie jest to łatwa chwila. Jest to jedna z najbardziej dramatycznych sytuacji moralnego wyboru, w której człowiek ociera się o granice swojego człowieczeństwa. To właśnie pod wpływem przeżycia takiej sytuacji zmienia się dogłębnie sposób widzenia świata. Tischner jest zdania, że gdy już do czegoś takiego rzeczywiście dojdzie, człowiek wytrącony zostaje ze świata „jednopłaszczyznowego”, „jednowymiarowego” i wprowadzony do świata hierarchicznego, czyli takiego, w którym coś jest dobre, a coś złe, coś lepsze, a coś gorsze. By bliżej określić to przeżycie autor Filozofii dramatu sięga po pojęcie zmysłu moralnego. Jego istotą jest to, że posiada on charakter preferencyjny i stawia człowieka w obliczu wyboru, który ma zawsze na względzie drugiego człowieka. Nasuwa się pytanie: co począć, kiedy nie dojdzie do przebudzenia zmysłu moralnego? W odpowiedzi Tischner zdaje się sugerować, że świat takiego człowieka pozostaje jednowymiarowy i płaski, a on sam istnieć będzie w sposób nieautentyczny, bowiem w swoim postępowaniu będzie się trzymał wyłącznie schematów przejętych od innych ludzi lub instytucji. Krótko mówiąc nie będzie sobą.

Jak zaznaczyłem wcześniej, teoria człowieka w początkowej fazie rozwijana była w oparciu o aksjologię. Tym sposobem sytuowała się ona w opozycji do innych podejść. Z jednej strony Tischner, podobnie zresztą jak Ricoeur, przeciwstawiał się wszelkim wyłącznie naturalistycznym definicjom człowieka, czyli takim, które w oparciu o wyniki nauk przyrodniczych tworzą koncepcje antropologiczne, z drugiej – równie energicznie występował przeciw ontologicznym ujęciom człowieka, reprezentowanym przez wpływowe filozofie Heideggera i Sartre’a. To właśnie z polemiki z nimi, szczególnie z drugim z wymienionych, wyłoniła się koncepcja osoby rozumianej jako byt-dla-siebie, osoby, której centrum stanowi Ja-aksjologiczne.

Najpełniejsze przedstawienie tego, czym jest Ja-aksjologiczne odnaleźć można w artykule „Impresje aksjologiczne”. Koncepcja ta wchodzi w skład tego, co można by nazwać aksjologicznymi podstawami świadomości. Zdaniem Tischnera wśród wielu możliwych i faktycznie przeżywanych doświadczeń własnego Ja, doświadczenie Ja jako pewnej swoistej wartości jest doświadczeniem podstawowym, z Ja-aksjologiczego bowiem dają się wywieść inne pojęcia ja. Teza Tischnera sprowadza się zatem do przekonania, że Ja jest wartością, posiada swoje nieredukowalne właściwości i z takiego aksjologicznego ja wyłaniają się dwie przeciwstawne sobie formy życia duchowego człowieka: jedna jest duchową „negacją” tego życia, druga stanowi prawdziwe tworzenie, trwanie i rozwój. Duchową negację niosą takie doznania jak strach, trwoga, nostalgia, doznanie samotności i winy. Szczególnie ważna jest tutaj rozpacz, oznaczająca negatywny biegun życia dla Ja-aksjologicznego. Drugą formę życia wewnętrznego stanowi wewnętrzne tworzenie człowieka. Wtedy to Ja-aksjologiczne odpowiadając na przyciąganie wartości pozytywnych dokonuje nieustannego tworzenia samego siebie. Podstawą dla całej tej aktywności, czymś, co przeciwstawia się rozpaczy i ją bezustannie przezwycięża, jest nadzieja. Tischner buduje więc koncepcję osoby, której centrum stanowi ja-aksjologiczne. Jest to, jak sądzę, jego oryginalny wkład w filozofię człowieka. Na tym także zasadza się różnica w stosunku do Ricoeura, który wprawdzie znał poglądy XX-wiecznych aksjologów, ale, jak można się domyślić, ze względu na ich platońską ontologię nie stanowiły one dla niego jakiegoś szczególnego punktu odniesienia. Wróćmy do Tischnera.

Jeśli można mówić o ewolucji poglądów od wczesnego do późnego Tischnera, to zmianę tę da się zauważyć z pewnością w wielu miejscach. Niemniej jednak dla interesującej nas tu problematyki dwa punkty wydają się być szczególnie ważne. Po pierwsze, widać wyraźnie przejście od aksjologii do metafizyki dobra zwanej agatologią wraz ze wszystkimi konsekwencjami, jakie z tego faktu wynikają. Po drugie, zmiana pierwsza łączy się z drugą, polegającą na skupieniu się i badaniu relacji Ja-Ty jako konstytutywnej dla tego, kim w ogóle jest człowiek. Właśnie badając relacje Ja-Ty Tischner stworzy swoją filozofię dramatu. Tekstem przełomowym dla wyżej zarysowanego przejścia jest „Myślenie według wartości”. Tischner stawia tam pytanie o to, jakie doświadczenie jest dla nas podstawowym źródłem wszystkich przeżyć aksjologicznych z przeżyciem myślenia włącznie? Przeżyciem tym jest spotkanie z drugim człowiekiem. Spotkanie to określone jest jako wydarzenie, rozpoczynające dramat, którego przebiegu nie da się przewidzieć – dramat ten ma swój czas, miejsce i bohaterów. Ponadto jego horyzont otwarty jest na naoczność tragiczności, która przenika wszystkie sposoby bycia drugiego. Tragiczność jest tutaj rozumiana po Schelerowsku jako zniszczenie lub możliwość zniszczenia jakiegoś dobra lub wartości przez zło lub antywartość. Ale nawet jeśli horyzont dramatu otwiera się na zjawisko tragiczności, to zawiera on także wiele innych możliwości takich, jak na przykład możliwość triumfu dobra, odrodzenia człowieka itd. Warto zauważyć, że wszystkie odmiany dramatu są możliwe tylko tam, gdzie międzyludzka przestrzeń przybrała charakter hierarchiczny, a preferencyjność stała się rdzeniem ludzkiego myślenia. Inaczej mówiąc, tylko ten, kto doświadczył spotkania, może mówić, że doświadczył jakiegoś konkretnego dobra i zła, jakiejś formy tragiczności, wolności oraz głosu imperatywu, który przychodził od drugiego do mnie. Słowem, kluczem do aksjologii jest spotkanie z drugim. Ale trzeba to stwierdzenie właściwie rozumieć, jako że będzie ono miało daleko idące konsekwencje.

W jakim sensie spotkanie z drugim jest kluczem do aksjologii? By to wyjaśnić Tischner łączy ze sobą, czy lepiej, porównuje doświadczenie spotkania z opisem jaskini Platońskiej z Państwa. Według niego, doświadczenie opisywane przez ten tekst pokazuje, że świat, w którym żyjemy, nie jest takim światem, jaki może i powinien istnieć. Zatem pierwotne doświadczenie aksjologiczne nie mówi nam, że powinno być coś, czego nie ma. Pierwotne jest raczej to, że jest coś, czego być nie powinno. W konkretnej sytuacji oznacza to na przykład pytanie o to, dlaczego sprawiedliwi cierpią? Dlaczego umarł Sokrates? itd. Rodzi się więc ogólne pytanie: dlaczego? Zdaniem Tischnera źródłem tego pytania jest światło płynące z dobra (gr. agathon). Doświadczenie to ma charakter agatologiczny i metafizyczny jednocześnie. W konsekwencji trzeba rozróżnić dwa rodzaje doświadczeń: agatologiczne i aksjologiczne. Pierwsze, jak sądzi Tischner, jest bardziej podstawowe, odsłania bowiem negatywną stronę wszystkiego, co nas otacza. W nim zawarta jest treść: jest coś, czego być nie powinno. Ale w doświadczeniu tym nie ma jeszcze zobowiązania. Zamiast tego jest w nim przeżycie jakiegoś buntu, w którym zawarta jest preferencja i zarodki widzenia hierarchii. Dopiero po tym doświadczeniu, czy też w oparciu o nie, przychodzi doświadczenie aksjologiczne, którego rdzeniem jest sformułowanie „jeśli chcesz, możesz…”. Wtedy też staramy się dostrzec, co konkretnego trzeba zrobić, komu i w jaki sposób pomóc. Innymi słowy, z dwóch tych doświadczeń doświadczenie agatologiczne jest doświadczeniem odsłaniającym negatywną stronę wszystkiego, co nas otacza, braki i niedoskonałości; doświadczenie aksjologiczne z kolei jest doświadczeniem projektującym wydarzenia mogące zaradzić tragedii, a tym samym zakłada nadzieję, poczucie siły, istnienie zmysłu…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Europa a turecki eksperyment