Subskrybuj
Dr filozofii, pracownik Instytutu Kulturoznawstwa UAM, zajmuje się m.in. polityką szkolnictwa wyższego i rolą religii w życiu publicznym.

Sekularyzacja po polsku

Polska nie jest wyjątkiem i wbrew nadziejom przeciwników świeckości nieuchronnie się sekularyzacje. Bynajmniej nie oznacza to jednak zmierzchu religii. Dziś mamy raczej do czynienia z pojawieniem się nowych form religijności, do których tradycyjna religia – jeśli chce przetrwać – musi się zaadaptować. To oznacza przede wszystkim – porzucenie polityki.

Sekularyzacja to proces wielowątkowy, ale przede wszystkim trudno uchwytny, zachodzący na różnych poziomach aktywności społecznej i mentalnej. Nie sposób opisać go jako zjawiska jednolitego, ma bowiem różne znaczenia. Sekularyzacyjne transformacje doskonale uchwycił Charles Taylor w filozoficznej opowieści zatytułowanej A Secular Age. Jego dzieło – jak się zdaje – to najlepsza teoria wyjaśniająca procesy sekularyzacyjne, a jednocześnie holistyczna interpretacja historii kultury. Teorii tej można użyć także jako intelektualnej matrycy do odczytania polskiej ścieżki sekularyzacji.

Etymologia terminu „sekularyzacja” wywodzi się od łacińskiego saeculum, „z danego wieku”, co oznacza odniesienie do tego, co czasowe, doczesne, przeciwstawiane temu, co wieczne, duchowe. Według Taylora proces sekularyzacji nie rozpoczął się w ostatnich dwóch wiekach, nie jest też dziełem współczesnej nauki (szczególnie biologii), ale trwa o wiele dłużej, przynajmniej od renesansu, i wiąże się z przemianami samej religijności. W pewnym sensie sekularyzacja to nie tylko walka ateistów z religią, ale i proces wewnątrzreligijny, odzwierciedlający transformacje kulturowe występujące pośród samych wierzących. Taylor rozróżnia trzy modusy sekularyzacji.

Etymologia terminu „sekularyzacja” wywodzi się od łacińskiego saeculum, „z danego wieku”, co oznacza odniesienie do tego, co czasowe, doczesne, przeciwstawiane temu, co wieczne, duchowe. Według Taylora proces sekularyzacji nie rozpoczął się w ostatnich dwóch wiekach, nie jest też dziełem współczesnej nauki (szczególnie biologii), ale trwa o wiele dłużej, przynajmniej od renesansu, i wiąże się z przemianami samej religijności. W pewnym sensie sekularyzacja to nie tylko walka ateistów z religią, ale i proces wewnątrzreligijny, odzwierciedlający transformacje kulturowe występujące pośród samych wierzących. Taylor rozróżnia trzy modusy sekularyzacji.

Pierwszy z nich, sekularyzacja 1, odnosi się do sfery publicznej, a konkretniej – do kwestii obecności symboli religijnych w miejscach publicznych oraz likwidacji odniesień do Boga i religii w dokumentach państwowych, szczególnie w tekstach konstytucji. Drugi, sekularyzacja 2, obejmuje zagadnienia życia wewnętrznego, schyłek wiary, zmniejszające się znaczenie praktyk religijnych oraz stopniowy zanik społecznego prestiżu religii. Trzeci modus sekularyzacji, oznaczony liczbą 3, rozumiany jest natomiast jako koniec świata opartego na jednym fundamencie ontologicznym, jako początek epoki światoobrazów, w których religia jest tylko jedną z opcji. W tym znaczeniu „świecki” niekoniecznie oznacza „niereligijny”, ale np. przyjmujący chrześcijaństwo jako równouprawnioną z innymi religiami i modelami etycznymi propozycję działania społecznego. Sekularyzacja 3 oznacza detronizację chrześcijaństwa jako jedynego rezerwuaru etycznych modeli, kiedy pojawiają się nowe, całkowicie odmienne do chrześcijaństwa, a jednocześnie powszechnie akceptowane, opcje wiary.

Biorąc pod uwagę ustalenia Taylora, postawmy pytanie, w jaki sposób proces sekularyzacji przebiega w Polsce (bo nikt nie ma wątpliwości, że mamy już z nim do czynienia) i co z tego wynika? Niewątpliwie polska sekularyzacja jest szczególna i różna od jej zachodniej formy. Za Taylorem możemy powiedzieć, że w latach 90. w Polsce zbiegły się dwie sprzeczne tendencje: desekularyzacja (czyli odwrócona sekularyzacja 1) oraz jednoczesne, przyśpieszone tempo sekularyzacji 2 i sekularyzacji 3.

Desekularyzację rozumiem jako proces powrotu religii do sfery publicznej, powrotu, który w Polsce po 1989 roku miał bardzo burzliwy przebieg. Warto dodać, że wolność religijna zapanowała we wszystkich krajach postkomunistycznych, jednakże po roku 1989 silne procesy desekularyzacyjne miały miejsce tylko w Polsce. Wśród przejawów tego publicznego odrodzenia religii należy wymienić powrót religii do szkół, pojawienie się kapelanów w szpitalach, wojsku i policji, nieskrępowaną obecność symboli religijnych w instytucjach publicznych, wreszcie – wprowadzenie ulg podatkowych dla kościołów i początek działalności partii politycznych dążących do scalenia tronu z ołtarzem. Na fali desekularyzacji związki religijne w Polsce (nie tylko Kościół katolicki) uzyskały jeden z najkorzystniejszych konsensusów prawno-politycznych w Europie. Jednak polska desekularyzacja dobiegła już końca, a jej ocena wcale nie jest oczywista.

Desekularyzacja wywołała w Polsce mylne przeświadczenie, że procesy sekularyzacyjne są w Polsce słabsze lub że można ich uniknąć. Tak się nie stało. Jednocześnie polski przyśpieszony kapitalizm doprowadził do odrzucenia tradycyjnych form religijności, przyciągając nowe propozycje kulturowe, a co za tym idzie – wypierając religię. Innymi słowy, na rynku idei pojawiły się nowe opcje, czyli konkurencyjne wobec siebie modele społecznych zachowań oraz światoobrazów.

Powiązanie sekularyzacji z desekularyzacją – zjawisk w jakimś sensie sprzecznych – nazwałbym „milczącą sekularyzacją”, ponieważ ta ostatnia co prawda odwraca się od projektu francuskiej laïcité, nie zatrzymuje jednak przemian kulturowych zsekularyzowanego społeczeństwa. Jednym z jaskrawszych przykładów sekularyzacji 2 była postępująca komercjalizacja świąt religijnych – szczególnie Bożego Narodzenia, gdzie ikoną stał się Święty Mikołaj wiozący coca-colę – lub ich „weekendyzacja” polegająca na wymyślaniu pretekstów dla dodatkowego wypoczynku. W sferze polskiego Kościoła intelektualnego można wskazać napięcia, jakie wywołało pojawienie się nieznanych wcześniej inspiracji czerpiących z innych religii i tradycji, szczególnie z buddyzmu i hinduizmu.

Obrazem sekularyzacji 3 może być toczona w latach 90. debata wokół kontestowanej i traktowanej jako niebezpieczna dla wiary książki Anthony’ego de Mello pt. Przebudzenie. Dziś podobna dyskusja nie wzbudziłaby już tylu emocji, co pokazuje jak bardzo zaawansowany był proces sekularyzacji 3 i – co dziś się zaciera – jak mocno wówczas szokował.

Kolejną polską anomalią, inną niż w krajach Zachodu, była trajektoria sekularyzacji 2. Spadek udziału wiernych w praktykach religijnych, choć wcześniej przewidywany, nie następował zbyt szybko. W większych miastach nowi, napływowi mieszkańcy porzucali religię w imię emancypacji od dawnych praktyk społecznych (z podobnym zjawiskiem spotkaliśmy się już w wieku XIX w wielkich ośrodkach przemysłowych). Na prowincji sekularyzacja nie czyniła tak dużych postępów. Mechanika tego procesu jest trudna do uchwycenia, bez wątpienia wiąże się jednak z historycznym zaufaniem Polaków do Kościoła. W czasach zaborów, a później komunizmu, dążenia niepodległościowe Polaków zbiegły się z polityką Kościoła, co odróżnia Polskę od mocno zsekularyzowanych krajów Zachodu, w których instytucje kościelne nieraz popadały w konflikt z raison d’État. Paradoksalnie sekularyzację 2 osłabiły czasy komunizmu, kiedy to otwarta kontestacja praktyk religijnych była powszechnie interpretowana jako forma kolaboracji z wrogiem, a sam Kościół zyskiwał w oczach laickiej lewicy – rzecz na Zachodzie niebywała. Symbolem tego ostatniego była wydana w 1977 roku książka Adama Michnika Kościół, lewica, dialog.

Wreszcie zahamowanie sekularyzacji 2 w Polsce po 1989 roku można interpretować wpływem Jana Pawła II, którego przekaz kulturowo-moralny był dodatkowo wzmacniany przez powiązanie z akcją liturgiczną. Papieżowi udało się stworzyć mechanizm „liturgizacji nauczania”, tj. powiązać nauczanie i autorytet papieża z liturgią. Te dwa elementy stały się spoiwem tożsamości narodowej i religijnej. A zatem silne zakorzenienie historyczne Kościoła, zaufanie Polaków do kleru oraz mechanizm „liturgizacji” papieskiego nauczania były przyczyną zahamowania sekularyzacji 2 w Polsce. W ten sposób efekt „pustych ławek” następował tu bardzo powoli.

Po śmierci Jana Pawła II sekularyzacja 2 nabrała dynamiki – coraz więcej ludzi zaczęło odchodzić od przekonań religijnych oraz praktyk wiary, doszło też do pokoleniowego rozejścia się ludzi wychowywanych na desekularyzacji lat 90. Znamiennym jego obrazem była niezauważona przez krytykę książka Piotra Czerskiego Ojciec odchodzi. Opisuje ona rozdźwięk pomiędzy moralnymi wyborami etycznymi a katolickim wychowaniem pokolenia urodzonego w latach 70. i 80. Szczególnym negatywnym doświadczeniem tej generacji była nauka religii w szkole, która przyczyniła się do powstania pokoleniowego, masowego i nieformalnego sprzeciwu wobec religii. Miał on postać nietypową, bo choć prawie wszyscy na religię uczęszczali, nie było to równoznaczne z akceptacją religijnego nauczania. Książka Czerskiego fenomenalnie przedstawia sekularną zmianę, jaka zaszła wśród młodych Polaków, polegającą na świadomej afirmacji…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak odmienić Polskę?