Doktryna o święceniach kapłańskich wyłącznie dla mężczyzn przez długie wieki bazowała m.in. na założeniu, że kobiety z natury i woli Bożej są istotami gorszymi od mężczyzn. Wniosek: są niegodne tak świętego sakramentu. W XX w. Kościół katolicki pożegnał się z tą skandaliczną antropologią. Tym samym musiał odświeżyć racje za starym nauczaniem – w myśl zasady, że upadek argumentów nie oznacza upadku samej doktryny. Jedną rzeczą jest nauczanie Kościoła, a inną argumentacja za nim. Problem jednak w tym, że nowa argumentacja rodzi nowe problemy.
Kara ekskomuniki
29 czerwca 2002 r. w Austrii siedem katoliczek (Christine Mayr-Lumetzberger, Adelinde Theresia Roitinger, Gisela Forster, Iris Müller, Ida Raming, Pia Brunner i Dagmar Braun Celeste) przyjęło święcenia kapłańskie z rąk bp. Rómulo Antonia Braschiego, już wcześniej uznanego przez Watykan za winnego schizmy. Reakcja Kongregacji Nauki Wiary (dalej: KNW), watykańskiej strażniczki ortodoksji, była – jak na jej powolne mechanizmy i procedury – błyskawiczna: 10 lipca wydała Monitum, grożąc, że jeśli kobiety te w ciągu dwunastu dni nie uznają nieważności owych święceń i nie okażą skruchy, ściągną na siebie ekskomunikę. A ponieważ kobiety odrzuciły watykańskie „ultimatum”, 5 sierpnia ogłoszono, że zostały wyłączone z Kościoła. W kolejnych latach z tej samej racji ekskomunikowano jeszcze – jak się szacuje – ponad trzydzieści „kapłanek”.
W sierpniu 2008 r. – z powodu święceń kobiet ekskomunika spadła również na mężczyznę, ks. Roya Bourgeois z amerykańskiego Zgromadzenia Maryknoll. Zakonnik nie tylko teoretycznie krytykował i odrzucał doktrynę Kościoła na ten temat, ale zrobił to w sposób jak najbardziej praktyczny: wziął udział w uroczystości udzielenia święceń pewnej kobiecie, wygłosił tam homilię, a potem – po ostrzeżeniu Watykanu – nie wyrzekł się swego postępowania.
Na przełomie sierpnia i września 2009 r. abp Daniel Pilarczyk z Cincinnati (USA) ogłosił publicznie, że zakonnica Louise Akers ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia ma zakaz nauczania w imieniu Kościoła. Powód: negowała doktrynę o święceniach kapłańskich wyłącznie dla mężczyzn. W rezultacie hierarcha pozbawił zakonnicę tzw. misji kanonicznej, ale – co istotne – nie wyłączył z Kościoła. Jej krytyka doktryny o święceniach miała charakter teoretyczny, powiedzielibyśmy nawet: zbyt teoretyczny, by ściągnąć na nią karę ekskomuniki…
Powyższe wydarzenia świadczą o niejednolitej kościelnej ocenie zróżnicowanego – bardziej lub mniej teoretycznego czy też mniej lub bardziej praktycznego – stosunku katolików do doktryny o święceniach zarezerwowanych dla mężczyzn. Tej sprawie KNW poświęciła w maju 2008 r. specjalny dokument: Dekret ogólny w sprawie przestępstwa, jakim jest usiłowanie udzielenia kobiecie święceń kapłańskich, który jest – jak do tej pory – ostatnią oficjalną enuncjacją Watykanu na temat święceń kobiet. Znajdujemy w nim krótkie a jasne stwierdzenie: „(…) kto usiłuje udzielić święceń kapłańskich kobiecie, jak też kobieta, która usiłuje je przyjąć, podlegają ekskomunice wiążącej mocą samego prawa, zarezerwowanej Stolicy Apostolskiej”. Augustine Di Noia, podsekretarz KNW, tłumaczył, że dekret był potrzebny nie dlatego, „iż nagle mamy do czynienia z tsunami prób wyświęcania kobiet”, lecz z tej racji, że prawo kanoniczne Kościoła katolickiego „nigdy nie zakładało, iż takie próby się wydarzą”.
O wydarzeniach związanych ze wspomnianymi ekskomunikami i o dokumencie KNW głośno informowały światowe media. Niewielu ludzi jednak wie, że ponad 30 lat wcześniej w Kościele podziemnym („ukrytym”) w komunistycznej Czechosłowacji grupa katoliczek również przyjęła święcenia kapłańskie. Szafarzem był bp Felix Davidek, hierarcha pozostający w jedności z papieżem. Decyzja o ich wyświęceniu zapadła w 1970 r., podczas synodu tamtejszego Kościoła lokalnego. Jedyną uczestniczką święceń, która publicznie ujawniła swoje nazwisko, jest Ludmila Javorová. Wyjaśniła ona, że jedną z głównych przyczyn decyzji synodu były względy duszpasterskie: brak księży, którzy mogliby pełnić posługę wobec wiernych w trudnych czasach prześladowań i udzielać sakramentów; ale też przekonanie, że kobiety lepiej niż mężczyźni mogą zajmować się problemami kobiet, choćby w przypadku sakramentu pojednania.
Od czasu upadku komunizmu „wyświęcone” nie mogą pełnić żadnych posług w Kościele. Zgodnie też z doktryną katolicką ich święcenia były nieważne.
Na fali sporów
Kiedy w Czechosłowacji bp Davidek dopuszczał kobiety do kapłaństwa, w Kościele na Zachodzie teoretyczna debata na temat możliwości ich święceń nabierała rozpędu. To wynik zarówno rozwoju ruchu feministycznego, jak i oddziaływania – choćby poprzez ekumenizm – przykładu coraz liczniejszych Kościołów anglikańskich, starokatolickich i protestanckich, które zaczęły dopuszczać kobiety do ordynacji. To rezultat również otwarcia przez II Sobór Watykański „okien” Kościoła na tzw. kwestię kobiecą, co zaowocowało soborowym nauczaniem odrzucającym dyskryminację kobiet.
Niektórzy przekonują, że sprawa święceń kapłańskich dla kobiet przeniknęła do Kościoła katolickiego przede wszystkim w wyniku działań lobby teologii feministycznej. To jednak nieporozumienie, bo w latach 70. XX w., kiedy zaczęły wybuchać spory na ten temat, teologia ta stawiała swoje pierwsze kroki. Sacra scientia w ogóle znajdowała się praktycznie tylko w rękach mężczyzn – i to oni zaczęli problematyzować tradycyjną doktrynę.
W 1965 r. ekspert soborowy ks. Jean Danielou, cztery lata później wyświęcony na biskupa i mianowany kardynałem, na łamach dziennika „Le Monde” oznajmił: „Nie ma żadnej teologicznej przeszkody co do możliwości kobiet kapłanek”. W podobnym duchu wypowiadała się cała plejada znakomitych teologów, jak: Yves Congar, Gerald O’Collins, Ferdinand Klostermann, George H. Tavard, Gregory Baum, Raymond E. Brown czy Karl Rahner. Ten ostatni, być może najwybitniejszy teolog XX w., w 1974 r. we francuskim tygodniku „La Croix” pisał: „Panująca w Kościele katolickim praktyka niewyświęcania kobiet do kapłaństwa nie ma wiążącego teologicznego charakteru. (…) Ta aktualna praktyka nie jest dogmatem. Opiera się ona jedynie i tylko na ludzkiej i historycznej refleksji, ważnej w przeszłości w ramach kulturowych i społecznych uwarunkowań, które dzisiaj gwałtownie ulegają zmianie” . W obliczu tego rodzaju wypowiedzi interwencja Watykanu, papieża czy KNW była tylko kwestią czasu.
Pierwszy zabrał głos Paweł VI, bezpośrednio w odpowiedzi na przesłany do niego (9 lipca 1975 r.) list Donalda Coggana, anglikańskiego arcybiskupa Canterbury, w sprawie święceń kobiet. Honorowy zwierzchnik światowej Wspólnoty Anglikańskiej informował „o powolnym, ale stałym wzroście zgody opinii wewnątrz Wspólnoty Anglikańskiej, że w zasadzie nie ma fundamentalnych przeszkód co do kapłańskich święceń kobiet”. W praktyce niektóre Kościoły tej Wspólnoty na początku lat 70. zaczęły wyświęcać kobiety. W odpowiedzi na list Paweł VI napisał: „[Kościół katolicki] utrzymuje, iż święcenie kobiet do kapłaństwa jest niedopuszczalne z bardzo fundamentalnych powodów. Wśród nich są: poświadczony w Piśmie Świętym przykład Chrystusa, który wybrał swoich Apostołów jedynie spośród mężczyzn; stała praktyka Kościoła, który naśladuje Chrystusa w wybieraniu jedynie mężczyzn; a także żywe Magisterium Kościoła, które konsekwentnie twierdzi, że wyłączenie kobiet z kapłaństwa pozostaje w zgodzie z zamysłem Boga wobec swego Kościoła”.
Równolegle z korespondencją między papieżem i arcybiskupem Canterbury zagadnieniem święceń kobiet zajęła się KNW. Najpierw zleciła Papieskiej Komisji Biblijnej (grupa biblistów znanych ze swojej wierności Magisterium Kościoła, wspomagająca papieża i KNW) zbadanie Pisma Świętego w świetle pytania: „Czy kobiety mogą być księżmi?”. Tworzyli ją wówczas uczeni należący do ścisłego grona najwybitniejszych biblistów katolickich, jak: Pierre Benoit OP, Henri Cazelles PSS, Ignace de la Pitterie SJ, ks. Joachim Gnilka, ks. Pierre Grelot czy Stanislas Lyonnet SJ. Raport z jej prac powstał w 1976 r. Komisja jednogłośnie stwierdziła, że Nowy Testament nie rozwiązuje jasno i raz na zawsze sprawy święceń kobiet. Głosami 12 do 5 przyjęła, że same dane Pisma Świętego nie wystarczą, aby wykluczyć możliwość wyświęcania kobiet. Takim samym stosunkiem głosów stwierdziła, że dopuszczenie kobiet do święceń kapłańskich nie byłoby pogwałceniem zbawczego planu Jezusa Chrystusa.
KNW odrzuciła ustalenia Komisji, czego świadectwem opublikowana w styczniu 1977 r. deklaracja Inter insigniores (z datą 15 października 1976 r.), summa współczesnego nauczania Magisterium Ecclesiae o tym, dlaczego Kościół nie udziela święceń kapłańskich kobietom. Dokument – do czego jeszcze wrócimy – pogłębia stwierdzenia Pawła VI z listu do abp. Coggana, ale też zajmuje się ważnymi wątkami, które pojawiały się w ówczesnej debacie.
To nie herezja
Wydawało się, że po tak jasnych i stanowczych wystąpieniach papieża i KNW sprawa kapłaństwa urzędowego (służebnego) kobiet na dobre została zamknięta w Kościele katolickim. Tymczasem dyskusje i spory nie milkły. W końcu interweniował Jan Paweł II, publikując list apostolski Ordinatio sacerdotalis – o udzielaniu święceń kapłańskich wyłącznie mężczyznom (22 maja 1994 r.).
Papieski dokument zawiera – obok wyliczonych tu wcześniej tez Pawła VI – formułę wyrażającą wagę tradycyjnego nauczania Kościoła: „Choć nauka o udzielaniu święceń kapłańskich wyłącznie mężczyznom jest zachowywana w niezmiennej i uniwersalnej Tradycji Kościoła i głoszona ze stanowczością przez Urząd Nauczycielski w najnowszych dokumentach, to jednak w naszych czasach w różnych środowiskach uważa się ją za podlegającą dyskusji, a także twierdzi się, że decyzja Kościoła, by nie dopuszczać kobiet do święceń kapłańskich, ma walor jedynie dyscyplinarny. Aby zatem usunąć wszelką wątpliwość w sprawie tak wielkiej wagi, która dotyczy samego Boskiego ustanowienia Kościoła, mocą mojego urzędu utwierdzania braci (por. Łk 22, 32) oświadczam, że Kościół nie ma żadnej władzy udzielania święceń kapłańskich kobietom oraz że orzeczenie to powinno być przez wszystkich wiernych Kościoła uznane za ostateczne” (nr 4).
Jan Paweł II wyraźnie dawał do zrozumienia, że chce zamknąć debaty na temat święceń kobiet. Problem jednak w tym, że nie zamknął. Przeciwnie – sprowokował wybuch kolejnej dyskusji, tym razem wokół pytania o dogmatyczną rangę nauczania Kościoła w tej kwestii: jaką moc zobowiązującą sumienie katolika ma tradycyjna doktryna o święceniach tylko dla mężczyzn?
Konfrontacja tego pytania z innym dokumentem Jana Pawła II wiążącym się ze sprawą kapłaństwa kobiet, czyli z listem W obronie wiary (1998 r.), oraz z oficjalnym komentarzem KNW do niego prowadzi do przynajmniej dwóch zasadniczych wniosków, z których zdaje sobie dziś sprawę raczej niewielu katolików. Po pierwsze – że w kwestii rangi dogmatycznej omawianej doktryny nie wszystko w nauczaniu Kościoła jest jasne. Po drugie – że doktryna ta nie jest głoszona jako objawiona, czyli nie należy do tzw. depozytu wiary, a tym samym nie jest dogmatem. Avery Dulles, którego Jan Paweł II w 2001 r. mianował kardynałem, ujął to jasno i wyraźnie: „Wielu teologów utrzymuje, że zarezerwowanie kapłaństwa służebnego [otrzymywanego drogą święceń – J.M.] dla mężczyzn jest prawdą wiary, nauczaną przez Pismo Święte czytane w świetle tradycji katolickiej. Tymczasem komentarz [KNW do W obronie wiary] przyjmuje bardzo umiarkowaną linię, przypisując tę doktrynę do drugiego poziomu nauczania, tak że jej…