Kiedy bogaty młodzieniec usłyszał od Chrystusa, żeby swoją majętność rozdał ubogim, jeśli chce być doskonały, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Po jego odejściu Jezus powiedział do swoich uczniów: „»Zaprawdę, powiadam wam: Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego«. Gdy uczniowie to usłyszeli, przerazili się bardzo i pytali: »Któż więc może się zbawić?« Jezus spojrzał na nich i rzekł: »U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe«” (Mt 19,16–26; por. Mk 10,17–27 i Łk 18,18–27). Słowa „u Boga wszystko jest możliwe” należy brać pod uwagę w rozważaniach nad losem pośmiertnym człowieka. Nie należy też zapominać o słowach: „Myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi” (Iz 55,8–9) oraz „Oto wszystko czynię nowym” (Ap 21,5).
Tymczasem człowiek usiłuje swoje wyobrażenia, na dodatek bardzo silnie związane z czasem, narzucać Bogu jako autentyczną interpretację Słowa Bożego. Większość problemów teologicznych bierze się właśnie z owego poplątania naszych myśli z myślami Bożymi. Jest to zwłaszcza widoczne w problematyce dotyczącej rzeczy ostatecznych, czyli eschatologii. Problematyka ta obejmuje zagadnienia śmierci, oczekiwania świętych i paruzji.
Śmierć
Śmierć jest granicą grzechu, poprzez nią osiągamy stan ostateczny i nieodwracalny. W momencie śmierci „Bóg rozsuwa włókna naszego ja, by przeniknąć aż po rdzeń naszej istoty i zabrać nas do siebie” . Śmierć jako osobowe spotkanie z Chrystusem jest wyzwoleniem życia ducha. Stąd, według św. Grzegorza z Nyssy, śmierć jest czymś dobrym.
Chrystus jest jedynym z ludzi, który nie podlegał konieczności śmierci. Przyjął jednak ciało zdolne umrzeć, aby przez nie zniszczyć władcę śmierci. Tym samym dał ludziom możliwość zmartwychwstania. Przez swoją śmierć pozbawił władzy te moce, które stanowiły o mroku śmierci. Zstąpił do serca ziemi – en te kardia tes ges (Mt 12,40) – aby nas podnieść. Głoszenie zbawienia w Otchłani przekreśliło wszelkie granice dla zbawczej mocy Chrystusa (1 P 3,19), gdyż to, co jest śmiertelne, może przyodziać się w nieśmiertelność.
Jednak ostatecznym spełnieniem może być tylko nowe stworzenie, czyli powszechne zmartwychwstanie. Powszechne zmartwychwstanie i zmartwychwstanie Chrystusa to nie są dwa różne wydarzenia, z których jedno miało już miejsce, a drugie odnosi się jeszcze do dalekiej przyszłości.
Co jednak dzieje się za zasłoną śmierci, pozostaje dla nas nierozwiązaną zagadką. Kościół prawosławny ograniczył się jedynie do sformułowania w Credo: „stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych, a królestwu Jego nie będzie końca […]. Oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym wieku”, widząc we wszystkich definicjach niebezpieczeństwo ograniczenia Boga przez ludzkie wyobrażenia. Stanowisko to Paul Evdokimov nazwał „pedagogiczną mądrością Kościoła” , który powierza sferze modlitwy i nadziei los zmarłych spoczywający w ręku Boga.
Na marginesie boskiej tajemnicy staramy się budować swoje kodeksy, a zwłaszcza eschatologię o zabarwieniu „kryminalnym” , i nakładać na zamysł Boży nasze dążenia i nadzieje, niekiedy bardzo dalekie od przesłania Ewangelii: „Jak nieogarnione są Jego sądy i niedościgłe Jego drogi” (Rz 11,33). Dlatego do myśli religijnej prawosławia bardziej przemawia scena z jawnogrzesznicą (J 8,1–11) oraz przebaczenie dane łotrowi na krzyżu (Łk 23,39–43) niż groźby potępienia.
Śmierć jest dla chrześcijanina zaśnięciem, gdyż zasypia określona część ludzkiego bytu i ustaje możliwość działania w czasie i przestrzeni. Przede wszystkim jednak śmierć przeprowadza nas poza czas, poza przestrzeń i poza materię. Tym samym tak zwane „życie po życiu” nie jest kontynuacją, lecz nowym życiem, tożsamym jednak z dawnym życiem ducha pozostającego w ciągłym związku z duszą (1 Tes 5,23; por. Ga 8,18; 2 Tm 4,22), pozbawionym ciała.
Oczekiwanie świętych
W momencie śmierci dokonuje się akt samooskarżenia zwany sądem szczegółowym, po którym następuje przejście przez tak zwane „komory celne” (gr. telonies), w których pozostawia się zło. Wędrówka ta jest uzależniona od stanu naszego ducha, od grzechów i od łaski. Obce są tutaj aspekty zadośćuczynienia, kary, ekspiacji i nagrody. Mamy tylko do czynienia z oczyszczającym pozaczasowym cierpieniem mającym moc uzdrowienia. Otchłań, o której mówi tradycja wschodnia, nie jest miejscem, a stanem prowadzącym do królestwa. Oczyszczające się dusze zmierzają do Chrystusa i wchodzą do królestwa Bożego. Tym samym słowa o niszczącym ogniu dotyczą demonicznych elementów naszej natury . Dlatego Kościół prawosławny modli się za wszystkich bez wyjątku zmarłych, wierząc głęboko w potęgę przebaczającej miłości: „Bóg bowiem ma moc uczynić więcej, bez końca więcej, niż my prosimy lub myślimy” (Ef 3,20), dzięki czemu możemy żywić nadzieję zbawienia. Na temat okresu przejściowego między śmiercią i zmartwychwstaniem zarówno Biblia, jak i myśl teologiczna zachowują milczenie. Czy jest to miejsce czy stan? Czy życie bez ciała zakłada możliwość rozwoju, czy jest rodzajem świata cieni myśli antycznej? Przypowieść o biednym Łazarzu i bogaczu może być w tym wypadku bardzo pouczająca. Jednak kwestią ciągle poruszającą serca i umysły jest problem stosowania kary wiecznej za czyny popełnione w czasie, a więc wymierne. Istotną rolę odgrywa w tym zagadnienie piekła i jego rozumienia. W teologii prawosławnej piekło określa miejsce kary dla odrzuconych aniołów i ludzi, przez większość teologów traktowane jako kara wieczna, przez niektórych jako wymierna, ale także uważane jest za stan duchowy. W kanonicznych księgach Starego Testamentu w przekładzie Septuaginty słowo hebrajskie szeol oddano jako hades, chociaż stosuje się także inne nazwy. W odróżnieniu od raju stworzonego przez Boga (Rdz 2,8) o piekle nigdzie nie powiedziano, że zostało ono stworzone. Jest efektem wolnego wyboru istot rozumnych (aniołów i ludzi) rezygnujących ze wspólnoty z Bogiem, gdyż stworzył On istoty zdolne do rezygnacji z takiej wspólnoty. Osoba dlatego jest najdoskonalszym stworzeniem, ponieważ Bóg obdarzył ją zdolnością kochania, a tym samym odmowy, co stanowi o wielkości stworzenia, ale odmowa oznacza zarazem zniszczenie tej wielkości. Stąd wszystko, co jest poza Bogiem, nie ma życia, prawdy i dobra. Jest to sytuacja anomalii, życie w śmierci, wieczne umieranie. Raj i piekło rodzą się w sercu człowieka, a samo piekło pojawia się w stworzonym świecie po upadku aniołów. Zwycięstwo Chrystusa nad piekłem, odniesione w Jego Zstąpieniu do Otchłani, nie oznacza zniknięcia piekła ani cierpień w nim. Istnienie cierpień jest jednym z najtrudniejszych problemów teologicznych, rodzących antynomię miłości Boga i potępienia wiecznego. Niektórzy święci, jak Izaak Syryjczyk, próbowali rozwiązać tę antynomię: „dręczeni w piekle są porażani biczami miłości”,…