Oxfam od początku swojego istnienia zajmuje się walką z głodem. Czym kierujecie się w swoich działaniach?
Jesteśmy organizacją, która zajmuje się przede wszystkim prawami człowieka. Uważamy, że dostęp do żywności jest jednym z takich praw i to przekonanie należy do naszych głównych punktów odniesienia.
Zdajemy sobie sprawę z tego, że na arenie międzynarodowej nie ma zgody co do ostatecznego kształtu listy praw człowieka. Różne państwa prezentują różne podejścia. Najszerzej akceptowane są prawa tzw. pierwszej generacji, czyli prawa polityczne i obywatelskie, regulujące relacje jednostki i państwa – prawo do życia, do ochrony prawnej, prawa wyborcze czy wolność wyznania. Kolejna generacja praw zawarta w Międzynarodowym Pakcie Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych, dotyczących m.in. prawa do pracy, do nauki, do świadczeń socjalnych i zdrowotnych, ma już mniejsze poparcie – np. Stany Zjednoczone nigdy nie ratyfikowały tego traktatu. W końcu trzecia generacja, która porusza m.in. kwestię prawa do zdrowego środowiska naturalnego i prawa do pokoju, jest jeszcze bardziej kontrowersyjna i trudna do wyegzekwowania. Wchodzimy tu w techniczne szczegóły dyskusji o prawie międzynarodowym, jednak niezależnie od ustaleń między państwami, Oxfam w swoich działaniach kieruje się przekonaniem, że wymienione prawa powinny być wprowadzone w życie, nawet jeśli nie zajmujemy się nimi wszystkimi bezpośrednio.
Jeśli spojrzymy wstecz na historię ludzkości, niedostatek pożywienia i walka o przetrwanie wydają się zupełnie zwyczajną sytuacją. Zawsze było tak, że pewni ludzie mieli więcej szczęścia niż inni. Można też mówić o całych społeczeństwach, którym walka o byt i ciężka praca przynosiły większe sukcesy niż innym. Czy nie jest pewną utopią wizja świata, w którym nie ma głodu?
Dziś powinniśmy patrzeć na takie sukcesy i porażki w perspektywie globalnej. Żyjemy w świecie powiązań i zależności, w którym dostęp do żywności w państwach Północy nie jest osiągany niezależnie od sytuacji w krajach Południa. Dużo naszych pokarmów opiera się na produktach pochodzących z krajów rozwijających się. Jeśli jemy mięso, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że zwierzęta, z których ono pochodzi, były karmione soją uprawianą w krajach biedniejszych.
Rozumowanie zakładające, że jeśli inni będą się tylko wystarczająco starać w walce o dobrobyt, mogą osiągnąć sukces podobny np. do ludzi w Europie, nie jest do końca słuszne. Zmodyfikowałbym nieco ten opis – tak, pracowaliśmy ciężko na nasz dobrobyt, ale przy okazji zużyliśmy wiele zasobów pochodzących nie tylko z Europy, ale też z innych części świata. Widzimy więc, że już samo miejsce, w którym dziś jesteśmy, jest problematyczne, bo nasuwa się pytanie o sprawiedliwość. Nasz dobrobyt zdobywamy kosztem innych. A jako Oxfam uważamy, że ludzie są równi – niezależnie od tego, czy zdarzyło się nam urodzić na Północy czy na Południu. To podstawowa zasada naszej pracy.
Jak w praktyce wyglądałoby wprowadzanie w życie prawa do żywności?
Prawo do żywności zostało zapisane jako jedno z wielu odrębnych praw drugiej generacji, ale kiedy mówimy o jego realizacji, okazuje się, że łączy się ono ściśle z całym szeregiem praw, bez których nie można go zagwarantować. Jedną z możliwości pozyskania żywności jest jej produkcja, czyli możliwość uprawy roślin i hodowli zwierząt. Żeby ta możliwość była realna, należy najpierw zapewnić pewne warunki – musimy mieć dostęp do ziemi, wody i kilku innych podstawowych rzeczy, jak np. nasiona. W wielu krajach już spełnienie tych warunków jest wyzwaniem. A wraz ze zmianami klimatycznymi dostęp do ziemi i wody może stawać się coraz trudniejszy. Tak więc żeby mówić o prawie do żywności, należy najpierw zastanowić się, jakie inne prawa muszą być chronione, aby produkowanie własnej żywności było możliwe.
Innym sposobem na zdobycie pożywienia jest jego zakup. W tym przypadku również mówimy o prawach, które się z tym wiążą. Żeby móc kupić żywność, musi być ona ekonomicznie osiągalna, czyli po prostu jej ceny muszą być przystępne, i co więcej – możliwe do przewidzenia. Cena jest przystępna tylko w odniesieniu do dochodu, więc zakładamy też, że ludzie muszą mieć dochód, który wystarcza na zakup żywności, a to wiąże się z kolejnymi prawami. Posiadanie dochodu zakłada dostęp do zatrudnienia lub jakiś rodzaj ochrony socjalnej dla bezrobotnych. W przypadku rolników dochód będzie uzależniony od tego, czy mają oni dostęp do rynków jako producenci, czy nie. Prawo do przystępnych cen zakłada też pewien sposób organizowania rynków. Ostatnio mieliśmy problem ze spekulacjami na rynku towarów, więc powinniśmy naszej analizie poddać nie tylko rynek towarów, ale też rynki finansowe i ich wpływ na ceny żywności na rynkach lokalnych.
Powiedział Pan, że ludzie powinni mieć prawo do ziemi, na której mogliby uprawiać rośliny i hodować zwierzęta. Jak wcielić to prawo w życie? Mamy ludzi posiadających ziemię i tych, którzy jej nie mają. W jaki sposób sprawić, żeby dostęp do niej był równy dla wszystkich, także tych, których na nią nie stać?
Prawa do ziemi to kolejny skomplikowany temat. Jest kilka poziomów, na których powinny być one zapewniane. Pierwszy z nich to poziom państwowy, na którym rządy poszczególnych państw są zobowiązane do zapewnienia odpowiedniego zarządzania ziemią. Znamy kraje, w których panuje duża niesprawiedliwość w kwestii dostępu do ziemi, gdzie mamy do czynienia z koncentracją ogromnych obszarów w rękach niewielu. Łatwo przewidzieć, że są to kraje, w których bezpieczeństwo żywnościowe stanowi duży problem. Niestety prawdą jest, że sytuacja w tych miejscach pogarsza się zamiast poprawiać. Istnieje długa lista działań politycznych, również działań Unii Europejskiej, które te niesprawiedliwości pogłębiają.
Weźmy przykład Gwatemali. Ziemia jest tam odbierana rdzennej ludności, która nie posiada dokumentów dowodzących ich prawa własności do terenów, które zamieszkują od pokoleń. Łatwo zawłaszczyć ich grunty. W pierwszej kolejności odpowiedzialny jest tamtejszy rząd, który powinien egzekwować sprawiedliwość. Ale istnieje też odpowiedzialność międzynarodowa za to, aby nie pogarszać sytuacji. Tutaj dochodzimy do problemu polityki m.in. Unii Europejskiej. Na najwyższym poziomie jest natomiast miejsce dla wypracowywania kierunków działań. ONZ debatuje nad międzynarodowymi wytycznymi, które nie są prawnie obowiązujące, ale ich wprowadzanie w poszczególnych krajach może bardzo poprawić kwestie bezpieczeństwa żywnościowego.
Co dokładnie należałoby zmienić w polityce Unii Europejskiej, żeby wzmocnić bezpieczeństwo żywnościowe na świecie? Przyjrzyjmy się np. kwestii zawłaszczania ziemi. Jaki wpływ ma na to Unia Europejska?
Oczywiste jest, że kwestia prawa do ziemi leży po pierwsze w gestii rządu danego państwa i Unia Europejska nie może interweniować tu bezpośrednio. Może jednak nie stwarzać zachęt do pogłębiania tego problemu, np. w postaci rynku zbytu dla biopaliw. Postawę Unii można najkrócej określić w ten sposób: najpierw rościmy sobie prawo do ziemi, na której rosną rośliny przeznaczane na paszę dla zwierząt, a potem domagamy się kolejnych połaci ziemi, na której będą rosły rośliny przerabiane na paliwo do naszych samochodów. Unia postawiła sobie cel, żeby do roku 2020 osiągnąć dziesięcioprocentowy udział odnawialnej energii w transporcie, a jedną w niewielu wykorzystywanych możliwości jej pozyskiwania są właśnie biopaliwa. Gdyby udało się namówić rządzących do odstąpienia od tego celu, usunięta zostałaby potężna zachęta do inwestowania w ziemię.
Wydaje się, że nawet bez zachęty w postaci rynku zbytu na biopaliwa inwestowanie w ziemię wciąż byłoby świetnym interesem, na który mogą sobie pozwolić jedynie ci, którzy już dużo posiadają. Jeśli nie będą uprawiać rzepaku, zawsze mogą zarabiać na produkcji roślin jadalnych albo spekulacji ziemią. Innymi słowy wciąż pozostaje podział na tych, których stać na zakup ziemi i tych, których na to nie stać. Jak uwolnić się od tej niesprawiedliwości w dostępie do zasobów?Ma Pani rację wskazując na to, że biopaliwa są tylko jednym…