Słowo „papież” ostatecznie wywodzi się z greckiego wyrazu páppas, które znaczyło ‘ojciec’. Być może dlatego, w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, wszystkich ważniejszych biskupów, następców apostołów, nazywano papieżami – ojcami, opiekunami wspólnoty. Sukcesja apostolska, tak ważna dla ciągłości Chrystusowego Kościoła, nie zawsze dziedziczona była w taki sam sposób, jak dzieje się to obecnie. Dziś nominacje biskupie leżą wyłącznie w rękach papieża. Żaden biskup w Kościele katolickim nie może być konsekrowany bez zgody Kongregacji ds. Biskupów, która działa w imieniu papieża. Sam papież zaś wybierany jest przez grono kardynałów-elektorów. Jednak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa biskupów, a nawet papieży wybierała cała lokalna wspólnota, świeccy oraz kler. Praktyka ta trwała dość długo, bo aż przez całe pierwsze tysiąclecie chrześcijaństwa. Zasady wyboru papieża zmienił dopiero papież Mikołaj II. W 1059 r. wydał rozporządzenie, na mocy którego papieża wybierać będą kardynałowie, pozostali duchowni i lud będą zaś jedynie wyrażać zgodę na dokonany wybór. Nowo wybrani papieże będą także musieli uzyskać aprobatę cesarza. Co więcej, Mikołaj II nakazał, by papież wybierany był spośród kleru rzymskiego i dopiero gdyby w Rzymie nie było odpowiedniego kandydata, mógł być brany pod uwagę nie-Rzymianin. Trzeba pamiętać, że konklawe przebiegały nieraz bardzo dramatycznie. Przykładowo: po śmierci Hadriana IV większość kardynałów wybrała papieżem Aleksandra III (1159–1181), mniejszość zaś – Wiktora IV. Cesarz Fryderyk zwołał wówczas synod, który miał rozstrzygnąć sprawę prawowitości tego wyboru. Pod wpływem cesarza synod uznał papieżem Wiktora, na co Aleksander III, za którym opowiedziała się, z wyjątkiem części Niemiec i Italii, cała prawie Europa, odpowiedział wyklęciem cesarza i antypapieża. Do pojednania cesarza z papieżem doszło dopiero w roku 1177. Zmiany wprowadzone przez Mikołaja II były jak na tamte czasy ogromnym krokiem naprzód, uniezależniającym papiestwo od wpływów świeckich, choć z dzisiejszej perspektywy trudno to dostrzec. Incydenty takie jak przywołany powyżej uznalibyśmy za przykład bezzasadnej ingerencji władzy politycznej w rzeczywistość Kościoła.
Już ta jedna kwestia, wybrana z ogromnego morza problemów, o których przypomina nam historia Kościoła, pokazuje, że tak jak każdy przedmiot wiary, tak również i ten – wiara w szczególną misję papieża, następcy św. Piotra, którego sam Chrystus uczynił fundamentem, na którym buduje swój Kościół – wymaga nieustannego oczyszczania, dzięki któremu oddzielamy to, co przypadkowe, niekonieczne, od tego, co stanowi nienaruszalny rdzeń naszej wiary.
Kim bowiem dziś jest papież? Patrząc z czysto zewnętrznej perspektywy, którą zwykle przyjmują osoby niewierzące lub wyznawcy innych religii, a którą nieraz i my, ludzie wierzący przyjmować musimy, by lepiej zrozumieć złożoność rzeczywistości Kościoła, bywa on autorytetem moralnym, osobą godną naśladowania. Traktowany jest też jako zwierzchnik Kościoła – instytucji ogarniającej cały świat, instytucji o wielkim znaczeniu politycznym i społecznym. Dzierży w swych dłoniach ogromną władzę: możliwość odbywania spotkań z przywódcami politycznymi, autorytetami religijnymi i moralnymi, odbywania podróży do najdalszych zakątków ziemi, gromadzenia ogromnych rzesz ludzi na wspólnych spotkaniach, publikowania dokumentów i książek tłumaczonych na wszystkie najpopularniejsze języki świata, wpływania czy to bezpośrednio, czy poprzez inne instytucje, jak chociażby ONZ, na międzynarodową i krajową opinię publiczną. W samym zaś Kościele – patrząc wciąż z tej czystko zewnętrznej perspektywy – posiadając niekwestionowany autorytet jedynego następcy św. Piotra, skały, na której Chrystus buduje swój Kościół, skupia prerogatywy prawodawcze i sądownicze, które społeczeństwo świeckie zwykle rozdziela. Są to najwyższa władza prawodawcza w zakresie prawa kanonicznego oraz w zakresie nauczania (Magisterium. Władza nauczania wyraża się w wydawaniu nieomylnych w zakresie wiary i moralności orzeczeń, a także w formie nauczania zwykłego, np. poprzez encykliki) i najwyższa kanoniczna władza sądownicza (m.in. prawa do rozstrzygania sporów dotyczących ważności małżeństwa oraz innych sakramentów czy prawa do nakładania kar kościelnych, aż do ekskomuniki włącznie). Kim papież był niegdyś? Jak w toku dziejów kształtowało się rozumienie jego roli i zadań? Zdarza się, że nieraz nasze rozmowy zaczynają się i kończą na dyskusjach o papieskiej nieomylności, potwierdzonej dogmatycznie podczas IV sesji Soboru Watykańskiego I, odbywającej się na wiosnę 1870 r. Dogmat ten wzięty sam w sobie, bez odniesienia historycznego do burzliwych dziejów Kościoła, które w niemałej części związane były z pytaniami o rolę papieża, wydawać się może niezrozumiały. A w połączeniu z innymi kanonicznymi prerogatywami, o których była mowa powyżej, może rodzić poczucie, że ustrój Kościoła, przypominający znane z historii monarchie absolutne, winien być czym prędzej zmieniony. Z drugiej strony, abdykacja Benedykta XVI skłoniła do postawienia zgoła odmiennych pytań, mianowicie, czy papież, pomimo tych wszystkich wymienionych możliwości, ma dziś – w tak ogromnym, różnorodnym, skomplikowanym i nieraz wewnętrznie skonfliktowanym Kościele – rzeczywiste narzędzia wpływu na jego stan? Co więcej, skoro z tak wielkim trudem przychodzi mu, czy to samodzielnie, czy rękoma swych współpracowników, rozwiązywać wewnętrzne problemy Kościoła, to czy ma jakiekolwiek szanse skutecznie wpływać na kształt współczesnej kultury, ot choćby europejskiej? Z pewnością nie znajdziemy tu odpowiedzi na wszystkie te pytania, spróbujmy jednak przyjrzeć się bliżej dziejom papiestwa, aby znaleźć odpowiedź na te najważniejsze, kim dla ludzi wierzących jest papież, jakie jest jego najważniejsze zadanie i czy w obecnych czasach ma skuteczne narzędzia, aby je realizować?
Ty jesteś Piotr, czyli Opoka
Pierwszym papieżem, choć formalnie nazwany tak zostanie znacznie później, był św. Piotr. Według świadectw Ewangelii św. Mateusza (4,19) i św. Jana (1,42) Szymon Piotr oraz jego brat Andrzej byli jednymi z pierwszych uczniów Jezusa. Do Szymona Piotra Pan powiedział: „Ty jesteś Szymon, syn Jana; ty będziesz się nazywał Kefas (to znaczy: Piotr)” (J 1,42). W innym miejscu, w Ewangelii św. Mateusza, Chrystus pyta uczniów: „Za kogo mnie uważacie?”, na co Piotr wyznaje: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego”. Po tych słowach Jezus przemawia uroczyście: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony, bo ciało i krew nie objawiły ci tego, ale Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Opoka] i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie; a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 16,16n.). Zaś po swym Zmartwychwstaniu, według świadectwa Ewangelii św. Jana, która tą właśnie rozmową Jezusa z Piotrem się kończy, Jezus trzykrotnie polecił Piotrowi: „Paś baranki moje” (J 21,15-17), udzielając mu – jak wierzymy – pełnej władzy najwyższego pasterza i rządcy całej owczarni Chrystusowej. Dalsze życie i męczeńska śmierć Piotra są świadectwem wypełnienia tego powołania. Ma moc przepowiadania Słowa i uzdrawiania chorych: głosząc pierwszy kerygmat, mówi o cudzie zmartwychwstania Jezusa. Potem uzdrawia paralityka siedzącego przed świątynią jerozolimską, co wywołuje zdziwienie i zainteresowanie, otwiera ludzi na przyjęcie Ewangelii. Ostatnie lata życia spędza w Rzymie, w którym trwają prześladowaniami chrześcijan. Ok. roku 67 zostaje pojmany i skazany na śmierć przez ukrzyżowanie. Jak głosi tradycja, na własne życzenie zostaje ukrzyżowany głową w dół, ponieważ uznaje, że nie jest godny umrzeć w taki sam sposób, jak umarł Jezus. Na miejscu śmierci i pochówku św. Piotra w późniejszych latach wzniesiono kościół, obecnie znajduje się tam Bazylika Św. Piotra, która jest sercem Watykanu.
Określenie „papież” w znaczeniu zarezerwowanym jedynie dla biskupa rzymskiego, następcy św. Piotra, po raz pierwszy użyto w odniesieniu do św. Marcelina, zmarłego w roku 304. Papież Marcelin, według oficjalnej listy papieży, był 28 biskupem Rzymu, licząc po św. Piotrze. Nie znaczy to jednak, że dopiero w III w. zaczęła się w Kościele kształtować świadomość wyjątkowej pozycji biskupa Rzymu. Przekonanie o tym, że bezpośredni następcy św. Piotra pełnią w Kościele wyjątkową misję, obecne było w chrześcijańskich wspólnotach od początku. Choć w pierwszych wiekach kościoły lokalne miały dużą autonomię, jednak to właśnie Rzym jako miejsce męczeńskiej śmierci św. Piotra zajmował szczególną pozycję, a biskup rzymski uznawany był za następcę Piotra. Już w pierwszym wieku skonfliktowana wspólnota w Koryncie o rozstrzygnięcie sporu poprosiła biskupa Rzymu, którym wówczas był Klemens I. Z początku jednak prymat biskupa rzymskiego miał charakter bardziej symboliczny niż realny, a papież był autorytetem duchowym i moralnym, nie zaś formalnym zwierzchnikiem Kościołów lokalnych. Dopóki chrześcijaństwo było prześladowane przez Cesarzy Rzymskich, biskupi nie mieli możliwości wspólnego spotykania się na soborach powszechnych, wspólnego dyskutowania i rozwiązywania problemów. W tych warunkach nie mógł się także rozwijać autorytet biskupa rzymskiego jako tego, który w sytuacjach spornych podejmuje rozstrzygające dla Kościoła decyzje. Zaczęło się to zmieniać dopiero, gdy w wyniku edyktów tolerancyjnych cesarza Galeriusza z 311 r. i tzw. edyktu mediolańskiego cesarza Konstantyna Wielkiego z 313 r. chrześcijaństwo uzyskało prawną tolerancję w Imperium Rzymskim, z czasem zyskując coraz większą przewagę nad pogaństwem, które wpierw staje się religią tolerowaną, a od Teodozjusza I (379–395) – prześladowaną. Jak trudne dla chrześcijaństwa były pierwsze wieki, podkreśla ks. prof. Mieczysław Żywczyński, autor znakomitej monografii Papiestwo i papieże w średniowieczu. Pisze on: „Mimo kilkuwiekowego istnienia teologia chrześcijańska stale natrafiała na zagadnienia, których błędne rozwiązanie mogło wypaczyć całą istotę chrześcijaństwa” (s. 8).
Wiara w to, iż Chrystus powierzył rządy nad całym Kościołem biskupowi rzymskiemu, następcy św. Piotra, nie wszędzie krystalizowała się równie wyraźnie. Zwłaszcza na wschodzie, niektórzy z patriarchów uznawali jeżeli nie swą wyższość, to przynajmniej równość biskupom rzymskim. Jednocześnie od V w. p. Ch. papieże na Zachodzie zyskują coraz większe znaczenie, nie tylko religijne, ale i polityczne. Najwyraźniej po raz pierwszy ujawnia się to w okresie pontyfikatu Leona I (440–461). Napięcia na tym tle, jak również spory dogmatyczne toczone wewnątrz Kościoła, doprowadzają do schizm. Pierwsza schizma miała miejsce już w r. 484, kiedy to patriarcha konstantynopolitański Akacjusz zerwał wszelkie stosunki z papieżem.
Napięcia związane z kształtowaniem się autorytetu papieża w sprawach dogmatów wiary, widać szczególnie na przykładzie soborów powszechnych, zwoływanych przede wszystkim dla rozstrzygnięcia kluczowych spraw dogmatycznych. W pierwszym tysiącleciu, pomiędzy rokiem 325 a 869 odbyło się aż osiem soborów, z czego za ekumeniczne uznaje się jedynie VII pierwszych. VIII Sobór powszechny w Konstantynopolu (czyli Konstantynopolitański IV), odbywający się w latach 869–870 jest uznawany jedynie przez Kościół zachodni, rzymskokatolicki. Po ostatnim z ośmiu soborów, w 1054 r. dochodzi ostatecznie do wielkiej schizmy – podziału Kościoła na wschodni i zachodni. Mimo zawierania czasowych unii, jak dotąd nie udało się odbudować jedności Kościoła.
Zapewne dlatego pierwsze dokumenty soborowe, mówiące wprost o prymacie apostolskim biskupa Rzymu, następcy św. Piotra, posiadającego najwyższą władzę (również nauczycielską) nad całym Kościołem, powstają dopiero na soborze Konstantynopolitańskim IV (869–870). Ojcowie soborowi ogłosili wówczas następujące wyznanie wiary: „Pierwszym warunkiem zbawienia jest przestrzegać zasad prawdziwej wiary (…). A ponieważ nie można pominąć postanowienia naszego Pana Jezusa Chrystusa, który mówi: »Ty jesteś Piotr (czyli Opoka) i na tej opoce zbuduję mój Kościół (Mt 16,18)« i słowa te znajdują potwierdzenie w faktach, gdyż…