Panie Profesorze, chciałbym porozmawiać o zmianach społecznych i o powiązanych z nimi zmianach religijnych, które dokonały i dokonują się w Norwegii. Obrazują je np. publikowane cyklicznie raporty Centralnego Urzędu Statystycznego w Norwegii, przewidujące, że za 20–30 lat co czwarty mieszkaniec Norwegii będzie imigrantem lub będzie posiadał imigranckie korzenie. W jaki sposób zmieniło się społeczeństwo norweskie w ciągu ostatnich 20–30 lat?
Faktycznie w ostatnich dekadach zaszły ogromne przemiany zarówno kulturowe, jak i religijne. Patrząc z perspektywy religii, największymi grupami imigrantów są muzułmanie i katolicy. Weźmy imigrację muzułmańską jako przykład: w roku 1980 w Norwegii było ok. 10 tys. imigrantów o muzułmańskich korzeniach, w 1990 – 40 tys., w roku 2000 było ich 80 tys., a w 2010 – 180 tys. Dziś muzułmańskich mieszkańców Norwegii może być nawet 200 tys., co stanowi ok. 4% całej populacji. Wśród nich 110 tys. to członkowie organizacji muzułmańskich. W niektórych częściach kraju ten procent jest dużo wyższy. W Oslo ok. 8% mieszkańców to członkowie wspólnot istniejących przy meczetach.
W ostatnich latach znacząco wzrósł także procent katolików, na czele z polskimi imigrantami jako najszybciej rosnącą grupą. Liczba członków Kościoła katolickiego wzrosła z 14 tys. w roku 1980 do 103 tys. w roku 2012. Biskup katolicki Oslo przypuszcza, że obecnie w Norwegii mieszka ponad 200 tys. katolików1. Kościół luterański – Den norske kirke (Kościół norweski) skupia wprawdzie o wiele więcej członków, ok. 77% populacji, ale w jego przypadku ten procent maleje, zwłaszcza w Oslo, gdzie zaledwie trochę ponad połowa mieszkańców (57%) należy do tego Kościoła.
W jaki sposób zatem sytuacja ta wpłynęła na kształt współczesnej religijności w Norwegii?
Szczególną rolę odgrywa tutaj imigracja muzułmańska. Religijność muzułmańska jest dużo bardziej widoczna na ulicy niż luterańskie chrześcijaństwo, które u wielu wyznawców przyjmuje postać prywatnej praktyki religijnej. Muzułmanie wzbudzają również dużo większe zainteresowanie w mediach, często jest ono nacechowane krytycznie. Z drugiej strony w ciągu ostatnich 20 lat zbudowano wiele forów religijnego dialogu pomiędzy wyznawcami różnych religii. Dyskusja o religii i kulturze jest tam dużo bardziej otwarta i pełna wzajemnego zaufania, szczególnie w ramach narodowej Grupy ds. kontaktów pomiędzy Kościołem norweskim a Radą Islamską (Islamsk Råd). Istnieje duży kontrast pomiędzy polemiczną debatą dotyczącą religii, która toczona jest w mediach, a budującą zaufanie debatą prowadzoną pomiędzy wyznawcami różnych religii i wyznań – także Kościół katolicki bierze w niej udział.
Wspomniał Pan rolę mediów w debacie religijnej. Czy media nie utrudniają dialogu międzyreligijnego i debaty wewnątrz Kościoła, gdy kwestie religijne przedstawiają jako bardzo kontrowersyjne tematy?
Krytycy islamu koncentrują się przede wszystkim na dwóch tematach: na opresji wobec kobiet w tradycyjnych muzułmańskich środowiskach oraz na politycznej radykalizacji w niektórych muzułmańskich grupach młodzieżowych. Dodatkowo dochodzą jeszcze islamofobiczne podejrzenia, że muzułmanie mają jakiś tajny plan, by przejąć kontrolę nad Europą. Takie oskrażenia wyszły od Partii Postępu w roku 2009, kiedy oskarżyła norweskich muzułmanów o „skrytą islamizację” (snikislamisering).
Z drugiej strony ważne jest, aby zwrócić uwagę, że część medialnego sceptycyzmu wobec muzułmanów odzwierciedla ogólne krytyczne nastawienie społeczeństwa do roli organizacji religijnych. Często relacje medialne mówiące o chrześcijaństwie również mają wydźwięk krytyczny – chętnie skupiają się na sprawach dotyczących seksualności, różnych form współżycia między ludźmi czy słabnącej pozycji społeczności Kościoła w społeczeństwie.
Media często przedstawiają relacje pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami czy pomiędzy ludźmi religijnymi i niewierzącymi jako konfliktowe. Mniej mówią o tym, jak liderzy religijni i społeczni radzą sobie z tymi problemami. Tutaj zaś ważną rolę odgrywa grupa ds. kontaktów i inne fora dialogu religijnego, np. wielostronna komisja ds. wiary i życia społecznego, w której uczestniczy także Stowarzyszenie Humanistyczno- -Etyczne (Human-Etisk Forbund). Pozwalają one równoważyć konfrontacyjny dyskurs medialny.
Skupmy się na wspomnianej przez Pana grupie ds. kontaków pomiędzy Kościołem norweskim a Radą Islamską. Na czym polega jej praca? Kto ją tworzy? Czy została powołana do życia oficjalnie przez Kościół lub państwo, czy też jest to spontaniczna, oddolna inicjatywa?
Grupa ds. kontaktów pomiędzy Kościołem norweskim a Radą Islamską została powołana do istnienia w roku 1993. Rok wcześniej Kościół norweski wysłał do organizacji muzułmańskich zaproszenie do utworzenia forum dialogu. Właśnie jako odpowiedź na tamto zaproszenie stworzono Radę Islamską, wspólny organ muzułmanów w Norwegii. Komunikacja z muzułmańskimi organizacjami odbywa się dziś poprzez kontakty z tą Radą. Władze polityczne Norwegii nie odegrały natomiast żadnej roli w powoływaniu do życia tej grupy. Innymi słowy: grupa ds. kontaktów jest inicjatywą wspólnot wierzących w społeczeństwie obywatelskim.
W latach 90. grupa ds. kontaktów budziła wielkie zainteresowanie ze względu na obiekcje zgłaszane przez muzułmańską mniejszość w Norwegii. Dotyczyły one m.in. nauczania religii w szkołach. Wspólne nauczaniechrześcijaństwa i innych religii zostało oprotestowane zarówno przez Radę Islamską, jak i Stowarzyszenie Humanistyczno-Etyczne (Human-Etisk Forbund). Obie te organizacje twierdziły, że taki przedmiot szkolny był zbyt zdominowany przez chrześcijaństwo, aby mógł być obowiązkowy. Ale grupa ds. kontaktów porusza także trudne sprawy dotyczące sytuacji mniejszości chrześcijańskich w krajach muzułmańskich. Można powiedzieć, że stopniowo rozwija się wspólne zaangażowanie na rzecz poprawy bolesnej sytuacji mniejszości. Działania te posiadają punkt wspólny, jest nim pryncypium niedyskryminowania i przestrzegania praw człowieka.
W ostatnich latach grupa zajmowała się również bolesną sytuacją pojedynczych ludzi, którzy często czują się zastraszani z powodu własnej przynależności religijnej. W roku 2007, po długich pracach wstępnych, przyjęła wspólne oświadczenie o prawie do zmiany religii bez spotkania się z sankcjami nałożonymi na konwertytę przez dotychczasową wspólnotę. Także wspólne oświadczenie z roku 2009 dotyczące gwałtu na najbliższych skupiało się na bolesnej sytuacji pojedynczych ludzi. Grupa ds. kontaktów zajęła również wspólne stanowisko na temat religijnego ekstremizmu i tego, jak można przeszkodzić w rozwoju radykalnych postaw.
Czy tezy formułowane przez Kościół norweski dotyczące roli kobiet lub homoseksualizmu nie stanowią przeszkody w opisywanym przez Pana dialogu międzyreligijnym?
Kwestia równouprawnienia pozostaje niezwykle silnie obecna w Skandynawii i pytania o rolę kobiet stanowią także centralny temat w oficjalnym dialogu międzyreligijnym. Chrześcijańsko-muzułmańska grupa ds. kontaktów wydała w roku 2009 wspomniane już wspólne oświadczenie potępiające gwałt w relacjach pomiędzy najbliższymi (chodzi o gwałt na kobietach i dzieciach). Pytanie o homoseksualizm stało się również tematem poruszanym w dialogu chrześcijańsko- -muzułmańskim od momentu, gdy Kościół norweski zaakceptował związki homoseksualne. W tym punkcie dojście do porozumienia na drodze dialogu międzyreligijnego nie było jednak możliwe. Swoją drogą, wiele chrześcijańskich grup skupiających imigrantów jest pod tym względem tak samo konserwatywnych i tak samo potępia homoseksualizm jak muzułmanie. Ta sprawa pozostaje bardzo zniuansowana, gdy przyjrzymy się jej w szczegółach. Np. wszyscy trzej muzułmańscy członkowie parlamentu zagłosowali w roku 2008 za prawem do małżeństwa bez względu na płeć partnerów, podczas gdy wielu muzułmańskich liderów występowało wspólnie z konserwatywnymi chrześcijanami i protestowało przeciwko temu samemu prawu.
A czy konserwatywni muzułmanie lub norwescy katolicy nie uważają, że państwo wraz z Kościołem norweskim chce ich zmusić do zmian światopoglądowych?Ten przykład chrześcijańsko-muzułmańskiego sojuszu przeciwko prawu dotyczącemu małżeństwa bez względu na płeć partnerów pokazuje, że wielu ludzi wierzących obawia się, że państwo – być może sprzymierzone z liberalnymi siłami w Kościele norweskim – chce naciskać na wierzących, by zaakceptowali związki homoseksualistów lub równouprawnienie kobiet i mężczyzn. Ale nowe prawo dotyczące małżeństwa pozwala tym społecznościom wierzących, które posiadają własne regulacje w sprawie małżeństw, zdystansować się od prawa państwowego w tej kwestii. Norweskie przepisy regulujące kwestię równouprawnienia płci dają także społecznościom wierzących prawo do różnicowania pozycji…