Chciałabym dociec w rozmowie z Panią, czy na sposób przeżywania wiary wpływa nasza płeć. A może, śladem nieuświadomionych przez samą siebie uprzedzeń, poddaję się myśleniu szowinistycznemu, bo religijność może być albo głęboko przeżywana, albo płytka, intelektualna lub emocjonalna, a nie męska czy kobieca?
Płeć ma znaczenie. Co prawda, z samej istoty bycia kobietą nie wynika, że ta religijność będzie inna niż mężczyzny, ale kategoria płci musi być brana pod uwagę, jeśli zależy nam na wiarygodnym opisie ludzkiej religijności. Role społeczne przypisywane kobietom i mężczyznom, odmienność ludzkich doświadczeń, które stają się naszym udziałem, znajdują odbicie także w formie, jaką przyjmuje nasza wiara i jej praktykowanie.
Jeśli skupimy się wyłącznie na religijności katoliczek, nie możemy zapominać o ważnym argumencie teologicznym, który przemawia za tym, że pytanie o płeć religijności jest uzasadnione. Otóż w Kościele rzymskokatolickim niektóre urzędy mogą być obsadzane wyłącznie mężczyznami, co oznacza, że pewne formy wyrażania religijności są zarezerwowane tylko dla nich. Ta jednostronność ma swoje konsekwencje, np. w utrwalaniu myślenia, że każdej z płci przydzielono w Kościele odmienne funkcje i zadania. Rzecz jasna, nie wszyscy mężczyźni sprawują w Kościele urzędy, ale otwartość pewnych funkcji tylko na nich ma podstawy teologiczne w myśleniu o obu płciach.
Edyta Stein, którą Pani cytuje w tekście Pytania kobiet opublikowanym w „L’Osservatore Romano” we wrześniu 2014 r., pytała: „Czym jest kobieta? Czy istnieje istota kobiety, istota kobiecości?”. Na użytek tej rozmowy zapytałabym: na czym się zasadza i jaka jest kobieca religijność? Może nawet trzeba o to pytać, jeżeli wspomniana przed momentem teologia Kościoła katolickiego wyklucza kobiety z możliwości pełnienia pewnych funkcji, chociażby kapłańskich.
Możemy mówić o charakterystycznych cechach religijności katoliczek, ale wpierw zrobiłabym zastrzeżenie, że jest to kategoria opisowa, a wyliczenie jej cech charakterystycznych nie wyklucza zajścia zmian w kobiecej religijności. Poza tym: nie wszystkie kobiety muszą przeżywać swoją religijność w sposób, jaki się przyjęło nazywać „kobiecym”. Nie można też zakładać, że myślenie bądź zachowania spotykane najczęściej wśród kobiet są zarezerwowane tylko dla nich i mężczyzna nie może przeżywać swojej religijności w taki sposób. Ten opis należy traktować jako afirmatywny, otwierający, a nie kategoryczny i przez to wykluczający.
Pierwsza cecha, która zwraca moją uwagę, gdy przyglądam się tradycji kobiecej religijności katolickiej, to poszukiwanie nieoficjalnych dróg jej wyrażania. Mówiąc bardziej pozytywnie: kobieca religijność jest nastawiona na nawiązywanie kontaktu. Odnosi się to do Boga, ale też do tych form duchowości, które zbudowane są właśnie na relacyjności. Ma to tym większe znaczenie, że w najbardziej istotnym religijnie wydarzeniu – sprawowaniu Eucharystii – kobiety uczestniczą w sposób zapośredniczony. Także sakrament pokuty i pojednania, niezwykle ważny w rozwoju osobistej religijności, jest kobietom dostępny wyłącznie przez męskie pośrednictwo. Skoro kobiety nie mogły stanąć przy ołtarzu jako kapłanki ani usiąść w konfesjonałach jako spowiedniczki, musiały znaleźć inne sposoby nawiązywania bezpośredniego kontaktu z Bogiem. Jednym z nich jest rozwój pobożności niesformalizowanej, otwartej właśnie na tego rodzaju poszukiwania.
Drogi, jakimi kobiety podążały, bywały bardzo interesujące. To jest przede wszystkim tradycja mistrzyń duchowych, które wybierały formy życia oparte na ślubie czystości, decydując się na bycie zakonnicą lub mniszką. Nieprzypadkowo opisywano taki wybór w kategoriach oblubieńczych i wiele sióstr patrzy na siebie w taki sposób – że są oblubienicami Chrystusa. Religijność, która doprowadza do dobrowolnej rezygnacji z małżeństwa i macierzyństwa, by w całkowity – maksymalny! – sposób oddać się Bogu, jest jednak do przyjęcia tylko dla niektórych kobiet. Ten wybór, który obejmuje całe ich życie, jest jego spełnieniem i nie może być traktowany jako coś w zamian.
Rozumiem, że mam wymieniać kolejne cechy, tymczasem coraz silniej dochodzi u mnie do głosu niepokój, że wpadam w stereotypy na temat wyobrażeń kobiecości i męskości w naszej kulturze.
Miałam dokładnie te same obawy, zadając pytanie, ale jak inaczej, nie wymieniając jej cech, kobiecą religijność sobie wyobrazić?
Rozumiem, próbujmy więc dalej. Czas na formy religijności całościowej – takiej, która nie jest wyalienowana z całości życia kobiet. Co prawda, te formy dotyczą także życia zakonnego, ale w tym momencie mam na myśli rodzinę i związaną z tym codzienność. Religijność nie jest bowiem wyodrębnionym fragmentem życia, bez związku z innymi jego sferami. Bycie osobą religijną wpływa na moje postawy także poza czasem modlitewnego skupienia, kiedy jestem żoną, matką, pracownicą, prezesem, przyjaciółką. To religijność praktyczna, otwarta na codzienność, którą nasyca się tym religijnym nastawieniem.
Akurat ta postawa nie jest charakterystyczna wyłącznie dla katolicyzmu czy nawet tylko chrześcijaństwa. Spotyka się ją w różnych religiach, a dotyczy sytuacji, kiedy przepisy religijne obowiązują jedynie mężczyzn, ponieważ kobiety w tym czasie, kiedy oni się modlą, np. przygotowują potrawy przewidziane zwyczajem bądź nakazami religii. Religijność znajduje wyraz w działaniach praktycznych, związanych z codziennym życiem, także w stosunku do bliźniego, w którego twarzy, jak zakłada religijność chrześcijańska,ma się nam objawiać niewidzialny Bóg. Kobiece zanurzenie w codzienności sprzyja temu, że to właśnie one, częściej niż mężczyźni, znajdują „Boga w człowieku”.
„(…) jak się modlę, to mnie się wydaje, że tak jakbym rozmawiała – takie mam odczucie… jakby ktoś słuchał” – zwierzyła się badaczce pewna kobieta podczas badań terenowych poświęconych kobiecej pobożności maryjnej. Wnioski zawarte w tekście, który znalazł się w pracy zbiorowej z 2006 r. Kobiety i religie, przedstawiają Maryję w kobiecych wyobrażeniach jako skuteczną orędowniczkę i najlepszą przyjaciółkę, której nie trzeba zbyt wiele wyjaśniać, bo Jej własne życie wprowadziło Ją w najtrudniejsze kobiece doświadczenia. Wiele z kobiet przyznało, że Matka Boża się im objawiła, wiele wręcz mówiło, że na to wydarzenie czeka. Na ile może to być prawdziwe? Czytając ten tekst, odnosiłam wrażenie, że badane kobiety po prostu wpisują się – nieświadomie, rzecz jasna – w obowiązujący na temat kobiecej religijności stereotyp.
Byłoby łatwiej odpowiedzieć na pytanie, na ile w tych sytuacjach kobiety wpisują się w wyobrażenia na temat ich religijności, gdyby prześledzić objawienia już uznane przez Kościół. Jakiej płci były osoby, którym Maryja się ukazała? Ile wśród nich było dzieci? To pozwoliłoby zobaczyć, na ile ważny był dla objawień wymiar niedojrzałości tych, którym Matka Boża się objawiała. Pytanie jest więc ciekawe, ale teraz nie potrafiłabym na nie odpowiedzieć.
W opisie pojawiły się jednak dwie cechy przypisywane kobiecej religijności: emocjonalność i przywiązanie do Maryi – kobiety w katolicyzmie zdecydowanie najważniejszej. Ona jest w pozycji władzy, ale z drugiej strony – co wiemy z Ewangelii – społecznie zajmuje pozycję słabą. To przecież kobieta z biednej rodziny, która rodzi w okolicznościach nie do pozazdroszczenia – mówiąc kategoriami współczesnej kampanii społecznej: nie „po ludzku”. Wcześnie zostaje matką, nie omija Jej też próba odrzucenia, gdy Józef, nie wiedząc, kim jest Ojciec dziecka, chce Maryję potajemnie oddalić. Życie w Nazarecie jest zwyczajnie trudne, a droga, którą obiera Jej Syn, nie dla wszystkich zrozumiała. Na końcu traci swoje jedyne dziecko… Wiele kobiet przechodzi przez tego rodzaju doświadczenia w swoim życiu. To daje pole do wyobraźni i dopowiedzeń: „Ona mnie zrozumie, bo była w takiej sytuacji”. Mimo swej mizernej kondycji Ta, na którą wiele wyznawczyń patrzy jak na przyjaciółkę, znalazła się blisko Boga. Jak przekonująca jest dla ludzi ta przemiana, świadczy późniejszy rozwój teologii i pobożności maryjnej. Trudno byłoby wymyślić bardziej wiarygodny sposób ukazania, że „u Boga nie ma nic niemożliwego”.
Daję głowę, że gdyby główną rolę grał tu mężczyzna „bez władzy i znaczenia”, trudno byłoby nam uwierzyć, że faktycznie Pan Bóg jest wszechmocny… W Biblii nie brakuje jednak przykładów religijności kobiecej, która nie jest cicha i uległa. Wręcz przeciwnie: jest zdecydowana, a nawet walcząca. W teologii…