Subskrybuj
Dr, adiunkt w Zakładzie Stosunków Międzynarodowych UMCS w Lublinie. Somalię bada naukowo, a obserwuje hobbystycznie

Somalia: państwo, którego nie ma

Do końca lat 80. Somalia była jednym z najbezpieczniejszych miejsc w Afryce. Nie zawdzięczała tego jednak służbom państwowym, lecz wyłącznie umowie społecznej, która utrzymywała zamieszkujące ją klany w ryzach.

Gdyby kategorię „długość funkcjonowania bez rządu” zamieścić w Księdze rekordów Guinnessa, leżąca w Rogu Afryki Somalia byłaby w niej klasą sama dla siebie. Choć przypomina swym kształtem cyfrę siedem – znany w wielu kulturach symbol całości i dopełnienia – to zawarte w niej sensy zdają się mieć w tym miejscu wyłącznie ironiczny wydźwięk. Somalia opisywana jest przeważnie przez pryzmat katastrofy humanitarnej, wojny domowej i rozpadu państwa w latach 90. XX w. Wydarzenia te stały się zresztą motywem dla wielu ekranizacji kinowych: m.in. opowieści o nieudanej interwencji międzynarodowej ONZ Helikopter w ogniu (2001) czy też o dramacie człowieka, którego statek przechwytują piraci – Kapitan Phillips (2013). Tymczasem, wbrew konfliktom i katastrofie państwa, społeczeństwo somalijskie trwa, korzystając z „by-passów” w postaci systemu klanowego i diaspory.

Powszechna wiedza na temat Somalii umiejscawia ją w najlepszym razie „gdzieś w Afryce” i łączy z typowymi dla tego regionu problemami. To nie dziwi, gdyż państwo zajmuje ostatnie lokaty w rozmaitych zestawieniach społeczno-ekonomicznych, a w wielu nie jest w ogóle klasyfikowane z powodu braku wiarygodnych danych. Dość powiedzieć, iż wieloletni konflikt obniżył średnią oczekiwaną długość życia do poziomu notowanego w średniowiecznej Europie  (ok. 50 lat)[1]. Jednak polityczne mapy świata i starania społeczności międzynarodowej (m.in. ONZ i Unii Afrykańskiej) utrwalają pogląd mówiący o zasadności podtrzymywania Somalii w niezmienionym, zbliżonym do siódemki kształcie. Dominująca narracja (także filmowa) koncentruje się głównie na spektakularnych skutkach kryzysu państwa i ujmuje go w kategoriach anomalii. Nawet jeśli populacja tego kraju jest wyjątkowo jednolita pod względem etnicznym (Somalijczycy stanowią 85% mieszkańców kraju) i religijnym (dominuje sunnicki islam), historia Somalii to przede wszystkim opowieść o Somalijczykach – ich rywalizacji o ograniczone zasoby i życiu, w którym państwo nie odgrywało żadnej albo jedynie niewiele znaczącą rolę.

Ze względu na strategiczne położenie Róg Afryki od zawsze (a zwłaszcza po otwarciu Kanału Sueskiego w 1869 r.) przyciągał zainteresowanie mocarstw. Był to naturalny kierunek ekspansji Arabów, a od XIX w. Brytyjczyków, Włochów i Francuzów, chcących zrównoważyć wpływy w regionie. Kolonizatorzy odcisnęli tam swoje piętno, ustanawiając Somali Brytyjskie (dzisiejszy Somaliland), Somali Francuskie (Dżibuti) oraz Somali Włoskie (południowe wybrzeże). W 1960 r. od momentu połączenia Somali Brytyjskiego i Włoskiego rozpoczyna się postkolonialna historia Somalii, która dla wielu była i pozostanie jedynie mitem. Co więcej, dla libertarian przykład Somalii stanowi empiryczne potwierdzenie, że społeczeństwo bezpaństwowe może funkcjonować.

Państwo z patchworku
Współczesna Somalia to patchwork złożony z różnobarwnych administracji i układów klanowych. Oficjalnie posiada ona jednak ujednoliconą symbolikę, w tym flagę, którą wzorowano nawet na fladze ONZ[2]. Biała pięcioramienna gwiazda rozpostarta na niebieskim tle symbolizuje pięć etnicznych ziem somalijskich. I tu zaczyna się problem, gdyż w granicach niepodległej Somalii znalazła się tylko część z nich. Poza Somalilandem i Somali Włoskim Somalijczycy zamieszkiwali także teren Dżibuti, Etiopię (Ogaden) oraz północno-wschodnią część Kenii, nad którymi powiewały inne flagi. Obrona gwieździstego symbolu była więc naturalną pokusą, a okazała się także uwerturą do katastrofy. Niebieskie tło somalijskiej flagi nawiązuje do roli ONZ w procesie przeobrażenia Somalii z terytorium powierniczego w niepodległe państwo. Organizacja wysłała tam na początku lat 90. dwie misje pokojowe, trzymając także w Zgromadzeniu Ogólnym „puste krzesło” dla swojego teoretycznego członka (1992–2000). Rozpad państwa po 1991 r. nie wytworzył próżni. W nieuznawanym na arenie międzynarodowej Somalilandzie używa się flagi, która zrywa ze zjednoczeniową tradycją[3]. W obrębie Somalii powstało jeszcze kilka samozwańczych republik i autonomii, które wyrażały lokalną potrzebę walki z anarchią, m.in. Jubaland na południu, Puntland na północnym wschodzie czy Galmudug w środkowej części. Większość z nich uznała finalnie zwierzchność władz w Mogadiszu. Inaczej Al-Szabaab (subklany Hawiye), tj. radykalna organizacja dżihadystów, która umocniła się na południu Somalii od 2009 r., po opuszczeniu tych terenów przez wojska etiopskie. W ostatnich latach zasłynęli oni m.in. krwawymi zamachami w Kenii. Al-Szabaab walczy o ustanowienie kalifatu, lecz salafizm napotyka w Somalii poważnego konkurenta w postaci układów klanowych, z czego swego czasu doskonale zdawał sobie sprawę Osama bin Laden, omijając ją szerokim łukiem.

Na wodach przybrzeżnych Somalii jeszcze do niedawna szalała bandera piracka. Wokół tego problemu narosło wiele mitów. Pierwsi piraci byli w rzeczywistości rybakami, którzy musieli bronić somalijskich łowisk przed obcymi jednostkami rybackimi. Z biegiem czasu przeszli do natarcia. Dostrzegając w piractwie lukratywny biznes, zwiększyli zasięg działania. W latach 2008–2014 odnotowano ok. 550 ataków piratów z Somalii, jednak w ostatnim czasie międzynarodowe operacje morskie drastycznie ograniczyły ich liczbę. W marcu 2017 r. piraci znów przypomnieli o sobie, uprowadzając tankowiec Aris 13. Choć obecnie to przemyt ludzi jest bardziej dochodowy dla somalijskiego półświatka, incydent ten przypomina o konieczności kontynuacji misji antypirackich prowadzonych przez UE i NATO. Na terytorium Somalii powiewają także sztandary wielu organizacji pozarządowych sektora humanitarnego, które znajdują w niej pole do działania. W 2007 r. misję cywilno-wojskową rozlokowała tam również Unia Afrykańska, która konsekwentnie opowiada się za niepodzielnością Somalii.

Lata wojny domowej sprawiły, że co najmniej milion Somalijczyków tworzy diasporę (w Europie głównie na Wyspach Brytyjskich i w Szwecji), a większość z nich posiada status uchodźcy.

O Somalijczykach mówi się zatem, że to bodaj najbardziej zglobalizowana nacja.

Bez względu na odległości diaspora (nawet 14% ogółu populacji) ma duży wpływ na funkcjonowanie Somalii. Pieniądze przesyłane z zagranicy odpowiadają nawet ¼ PKB Somalii (dane z 2015 r.), będąc głównym gwarantem przetrwania dla wielu pobratymców. Diaspora występuje także w roli największego inwestora i kluczowego uczestnika polityki. Z jej inicjatywy utworzone zostało m.in. HornAfrik – pierwsze radio w systemie FM nadające z Mogadiszu. Politycy wracający z emigracji grają pierwsze skrzypce w Somalilandzie i Puntlandzie. Członkowie diaspory weszli także w skład zaprzysiężonego w 2012 r. Federalnego Rządu Somalii, który zakończył ośmioletni okres rządów tymczasowych. Nominalnie niepodległa i zjednoczona Somalia razi zatem paletą barw i kontrastów, które zacierają biało-błękitną estetykę.

Klany, sądy i wielbłądy

W miejsce typowej dla Afryki wieloetniczności Somalijczycy wytworzyli bardzo skomplikowany i rozbudowany system rodów. Rodowód jest dla nich wszystkim. Dzielą się na sześć głównych klanów. Cztery z nich mają pochodzić od mitycznego praprzodka wszystkich Somalijczyków (Samaale), tj. Darod (głównie Puntland), Dir (Dżibuti, Somaliland), Hawiye (okolice Mogadiszu), Isaaq (Somaliland), które posługują się ogólnie przyjętym językiem somalijskim (af-maxaa). Prowadzili oni od zawsze koczowniczy tryb życia, który odróżniał ich od pozostałych dwóch rodów z południa: Digil oraz Rahanweyn. Ci parali się rolnictwem i pasterstwem, mówiąc także innym językiem (af-maay). Somalijska tożsamość jest jednak wielopoziomowa. Rody dzielą się na klany, a klany na jeszcze mniejsze jednostki rodzinne, tworząc genealogiczne drzewa. Dla przykładu: ród Isaaq składa się co najmniej z trzech klanów. Co więcej, nawet jeśli rodowód określany jest zawsze po matce, Somalijczycy dopuszczają pewną dowolność w ustalaniu genealogii rodzinnej, co jeszcze bardziej komplikuje strukturę społeczną. Być może dlatego tradycyjne pozdrowienie zawiera w sobie pytanie o rodowód („Jaki jest twój klan?”).

Wobec braku państwa i niewytworzenia pisma życie Somalijczyków toczyło się pod dyktando autochtonicznego prawa zwyczajowego (xeer[4]). Choć kodeks ten może się różnić w zależności od klanów, jego podstawowe zasady regulują najważniejsze aspekty życia, m.in. prawo własności i kwestie małżeńskie (np. prawo lewiratu, czyli poślubienia wdowy przez brata jej zmarłego męża). Kluczową funkcję pełni w nim jednak obowiązek solidarnego zadośćuczynienia (diya) za szkody wyrządzone członkom innego klanu (głównie majątkowe). System materialnej rekompensaty doprecyzowuje także układ klanowy o kilkusetosobową grupę płatników diya, do której należą wyłącznie mężczyźni. Przykładowo, w przypadku umyślnego zabójstwa rodzinie ofiary należy się zadośćuczynienie w postaci stu samic wielbłąda. Wobec braku rekompensaty ród poszkodowanego może zgotować rodzinie sprawcy krwawą wendetę. W sądach tego typu wymiar kary ma jednak znaczenie drugorzędne, do rzadkości należą także grzywny. Powództwo należy wyłącznie do ofiary lub jej rodziny, a wyrok orzeka sędzia (oday) wybrany staranie spośród starszyzny rodowej. Jest on przypisany od urodzenia każdemu Somalijczykowi. W takim systemie obowiązek resocjalizacji spoczywa na barkach najbliższych, a nie państwa.

Choć prawo, polityka i religia muszą być oddzielone, osoby publiczne są oczywiście zobowiązane do świecenia przykładem. W innym przypadku grozi im utrata stanowiska i zapłata grzywny, która jest dwukrotnie wyższa od standardowej opłaty. W praktyce prawo xeer sublimuje zjawisko konfliktów, choć oczywiście nigdy w pełni nie eliminowało przemocy. Somalijczycy wytworzyli zatem system rządów prawa bez udziału państwa, a nawet wbrew jego interesom[5]. Zresztą prawo zwyczajowe kłóci się z nowożytnym modelem państwa, sprzeciwiając się wszelkim formom opodatkowania. Jeszcze w XIX w., obserwując kolegialny i konsensualny system decydowania wśród Somalijczyków, brytyjski badacz Richard Burton nazwał ich rasą „zagorzałych republikanów”. Starszyzna klanowa była tolerowana przez kolonizatorów. Jej członków nominowali oni jednak według własnego uznania, co pozostawało w sprzeczności z somalijską tradycją ustalania wszystkiego na forum. Prawo zwyczajowe było także intensywniej zwalczane przez Włochów, co pośrednio tłumaczy anarchizację południa kraju po 1991 r. wobec relatywnego pokoju w Somalilandzie, gdzie xeer zachował się najlepiej.

Państwo samobójcze…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Ćwiczenia z uważności