Subskrybuj
Recep Tayyip Erdoğan pozdrawia tłum zgromadzony na uroczystości 948. rocznicy bitwy pod Manazikertem w Parku Narodowym Malazgirt w Mus we wschodniej Turcji fot. Turkish Presidency / Cem Oksuz / Anadolu / Getty
Specjalista ds. Turcji w Ośrodku Studiów Wschodnich (OSW), absolwent University College London (UCL) i The London School of Economics (LSE)

Koniec Turcji Erdoğana?

Recep Tayyip Erdoğan, piastując w ciągu 20 lat najwyższe funkcje państwowe, przetrwał wielokrotne masowe protesty i próbę zbrojnego puczu. Czy odsunie go od władzy wytrawny polityk pochodzący z ubogiej Anatolii?

W Anatolii i na jej obrzeżach trzęsienie. Polityczne i sejsmologiczne. Trwająca już od miesięcy kampania wyborcza w Turcji odbywa się na tle napięć społecznych i kataklizmu, jakim było trzęsienie ziemi z 6 lutego. Jak podaje Krajowa Agencja Zarządzania Kryzysowego (AFAD), żywioł ten tylko po stronie tureckiej pochłonął już 47,5 tys. ofiar oraz doszczętnie zniszczył tysiące budynków. Szkody, wyliczane przez instytucje międzynarodowe i środowiska badawcze, sięgają łącznej sumy ok. 100 mld dolarów – jednej dziewiątej całego PKB kraju. I choć logika wskazywałaby, że to właśnie ten temat zdominuje media tureckie na najbliższe miesiące, okazuje się, że tak nie jest.

Kampania wyborcza tocząca się w roku, w którym Republika Turcji obchodzi swoje setne urodziny, to na tyle fundamentalne wyzwanie, że jest w stanie zepchnąć na drugi plan nawet największy kataklizm w jej współczesnych dziejach. Na tureckim stepie dochodzi bowiem do starcia dwóch tytanów polityki, a stawka jest wysoka jak bodaj nigdy w historii tego kraju. Chodzi nie tylko o symbolikę stulecia republiki, ale przede wszystkim o przejęcie władzy i instytucji państwowych, a w ślad za tym zmianę systemu i mechanizmów uprawiania polityki. Czy w połączonych wyborach prezydenckich i parlamentarnych Turcja dalej opowie się po stronie konserwatywnego islamu z nutą silnego nacjonalizmu w wydaniu prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana i jego Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP)? Czy może powróci do kemalistowskich korzeni w postaci zjednoczonej opozycji, z jej kandydatem na prezydenta Kemalem Kılıçdaroğlu na czele? Wybory już za pasem, bo 14 maja.

Kryzys w opozycji

Po trwających rok bolączkach związanych z wyłonieniem w szeregach opozycji wspólnego kandydata na prezydenta Turcji 6 marca wreszcie osiągnięto porozumienie. Nie obyło się oczywiście bez drastycznych zwrotów akcji. Na kilka dni przed wyborem kandydata druga co do wielkości partia opozycyjna – Dobra Partia (İYİ) pod przewodnictwem Meral Akşener – ogłosiła, że wychodzi ze współtworzonej koalicji pod pretekstem, iż preferowani przez nią kandydaci na urząd prezydenta, czyli merowie Stambułu i Ankary, zostali odrzuceni przez pozostałe partie opozycyjne należące do tzw. Stołu Sześciu. Platforma polityczna, o której mowa, to sojusz sześciu partii opozycyjnych. W jej skład wchodzą zarówno Republikańska Partia Ludowa (CHP) i ultranacjonalistyczna İYİ, jak i mniejsze partie o korzeniach islamskich i liberalnych. Wyjście z koalicji i utworzenie oddzielnego bloku przez Meral Akşener nie tylko doprowadziłoby do osłabienia opozycji, ale też zwiększyłoby szansę na wygraną Erdoğana już w pierwszej turze. Kryzys związany z rokoszem Dobrej Partii trwał ostatecznie tylko trzy dni i zakończył się powrotem İYİ do Stołu Sześciu. Akşener wycofała się ze swojego ultimatum, jakim było mianowanie merów największych metropolii na potencjalnych kandydatów na prezydenta, a w zamian uzyskała gwarancję, że obejmą oni urzędy wiceprezydentów po wygraniu wyborów przez opozycję. Dzięki temu İYİ zgodziła się poprzeć kandydaturę Kemala Kılıçdaroğlu – faworyta pozostałych pięciu partii opozycyjnych.

Kemal Kılıçdaroğlu od 2010 r. przewodzi największej opozycyjnej partii w Turcji, czyli wspomnianej Republikańskiej Partii Ludowej. Jest to partia powołana w 1923 r. przez samego Mustafę Kemala Atatürka – założyciela Republiki Turcji, twórcę nowoczesnego narodu oraz tzw. ojca Turków (w 1934 r. Wielkie Zgromadzenie Narodowe Turcji – tj. parlament – przyznało Mustafie Kemalowi na wyłączność nazwisko „ata-türk” czyli „ojciec Turków”). Partia ta po dziś dzień bardzo silnie utożsamia się z założycielem Republiki oraz pryncypiami zwanymi „Sześcioma Strzałami”, które reprezentują podstawowe zasady ideologii kemalizmu i westernizacji kraju: republikanizm, laicyzm, reformizm, populizm, nacjonalizm i etatyzm. Samo logo CHP składa się właśnie z tych sześciu strzał i w tym też – można by powiedzieć – tkwi jej największy problem.

Od wygrania wyborów przez założoną przez Erdoğana Partię Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) w 2002 r. CHP zmaga się bowiem z szeroko rozpowszechnioną opinią w tureckim społeczeństwie, iż to właśnie za czasów jej rządów doszło do marginalizacji wyznawców islamu, a w tym i Kurdów, którzy od chwili powołania Republiki uznawani byli (i nadal są) za grupę o tendencjach separatystycznych. Nie pozwalało to też na stworzenie przez CHP jakiejkolwiek siły politycznej, która mogłaby realnie podważyć władzę AKP. Partia Erdoğana zyskiwała zaś na słabościach CHP, prezentując siebie jako jedyną alternatywę i siłę demokratyzującą Turcję – skutecznie nobilitującą islam jako nieodłączną część Republiki oraz zmierzającą ku pokojowemu rozwiązaniu problemu kurdyjskiego w politycznym dialogu z tureckimi Kurdami (zainicjowanemu w latach 2013–2015).

Dwadzieścia lat w opozycji oraz kolejne porażki w wyborach i referendach krajowych wymusiły na CHP znaczącą zmianę strategii politycznej, a nawet tożsamości. Partia ta porzuciła permanentne podkreślanie swoich „sześciu strzał” oraz odeszła od jakobińskiej wręcz polityki uznającej każdy przejaw islamu za atak na założycielskie wartości Republiki. Skoncentrowała się natomiast na zdobywaniu dla siebie poparcia – prezentując siebie jako demokratyczną alternatywę dla samej AKP – oraz na krytyce coraz bardziej despotycznych i autorytarnych rządów twardej ręki Erdoğana. CHP, widząc, iż społeczeństwo tureckie jest zmęczone aktualną ekipą, która sprawuje władzę nieprzerwanie od 2002 r., w ostatnich latach stopniowo i coraz efektywnej zaczęła odzyskiwać dawno utracone poparcie wyborców. Przyczyniło się do tego też rosnące niezadowolenie społeczne związane z czystkami przeprowadzonymi przez administrację AKP po nieudanej próbie puczu w 2016 r. w instytucjach państwowych, wojsku, biznesie, administracji samorządowej, kręgach sądownictwa i akademickich.

Na wzrost niezadowolenia rządami Erdoğana nałożyły się też coraz głębszy kryzys gospodarki; inflacja sięgająca ponad 85% w zeszłym roku, która doprowadziła do znaczącego spadku jakości życia w Turcji; a także ostatnio oskarżenia o nieadekwatną reakcję władz w pierwszych dniach po trzęsieniu ziemi.

Paradoksalnie jeśli AKP doszła do władzy na fali zmęczenia związanego z autorytarnymi i skostniałymi rządami kemalistowskimi pod egidą CHP, tak samo dzisiaj CHP odzyskuje utracone poparcie społeczne, przedstawiając siebie jako siłę demokratyczną wobec autorytarnych rządów AKP. Historia zatacza koło, a dawni twardogłowi autokraci z CHP stawiają siebie dzisiaj po ponad dwóch dekadach rządów Erdoğana w pozycji jedynych prawdziwych demokratów.

Starcie tytanów?

Politykiem, który najlepiej zrozumiał i wyczuł nowe trendy, okazał się przywódca CHP Kemal Kılıçdaroğlu, kandydat opozycji na prezydenta.

Rodzina Kılıçdaroğlu wywodzi się z małej i zapomnianej prowincjonalnej wioski Ballıca we wschodniej Anatolii – najbiedniejszej części Turcji, odizolowanej od zwesternizowanych miast, takich jak Ankara, Izmir i Stambuł. Kemal – popularne imię w Turcji, często nadawane na cześć założyciela Republiki – urodził się pod nazwiskiem Karabulut („czarny obłok”) i wywodzi się z plemienia Kureyşan, jednego z najbardziej rozpoznawalnych plemion mniejszości etnicznej Zaza, którego bardzo dalecy przodkowie w XIII w. wyemigrowali z Chorasanu (północno-wschodniego Iranu) do Anatolii z powodu najazdów mongolskich. W latach 50. ojciec Kemala zmienił nazwisko na Kılıçdaroğlu („syn wojownika”), gdyż dotąd wszyscy w wiosce posługiwali się tym samym nazwiskiem przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Nie był to jednak wybór. W 1934 r. – podobnie jak Mustafa Kemal, który stał się Atatürkiem na podstawie ustawy o nazwiskach z tego roku – wiele plemion żyjących na terytorium Turcji zostało zmuszonych do przyjęcia stałych, dziedzicznych, turecko brzmiących nazwisk rodowych (a nie plemiennych).

Jako młody chłopak Kemal Kılıçdaroğlu przeprowadził się do Ankary, co było symptomem zmian cywilizacyjnych, jakie zachodziły w Turcji w tamtych czasach. W 1971 r. rozpoczął pracę w Ministerstwie Finansów, potem stał się dyrektorem generalnym Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W 2002 r. po raz pierwszy został wybrany do parlamentu w wyborach powszechnych z list CHP jako deputowany z okręgu Stambułu. Został również kandydatem na burmistrza gminy tego miasta w wyborach w 2009 r., które przegrał wtedy z rywalem z AKP. W 2010 objął stanowisko przewodniczącego CHP, które pełni do dziś.

Innymi słowy, aktualny lider największej partii opozycyjnej to typowy przykład anatolijskiego awansu społecznego człowieka, który wychował się w erze kształtowania się Republiki i dzięki niej wspiął się na najwyższe szczeble państwowe.

Nie urodził się w uprzywilejowanej rodzinie, zapewniającej mu posadę w partii. W Turcji takie historie pełnią ważną funkcję tożsamościową – najlepiej trafiają do zwykłych ludzi, których ścieżki rodzinne są podobne do tej pokonanej wcześniej przez konkretnego chłopaka z małej wioski ze wschodniej Anatolii.

Taki wizerunek lidera opozycji w podobny sposób budował Recep Tayyip Erdoğan 20 lat temu. On również urodził się w typowej tureckiej rodzinie i wychowywał się w Kasımpaşie, jednej z najbiedniejszych dzielnic Stambułu. Historie o tym, jak mały Recep Erdoğan sprzedawał arbuzy, lemoniadę i simity (obwarzanki z sezamem) na ulicach miasta, aby zarobić na rachunki, chodząc jednocześnie do religijnej szkoły İmam Hatip, są w Turcji często i chętnie powtarzane. Tego typu historie legitymizują przywódców i same w sobie generują autorytet, a istotną składową kultury politycznej społeczeństwa tureckiego jest utożsamianie się z charyzmą lidera. Dlatego zdaje się, że po raz pierwszy od bardzo długiego czasu po stronie CHP stoi kandydat na prezydenta, którego ścieżka życiowa jest porównywalna do drogi, jaką przebył sam Erdoğan.

Zbieżności tutaj się jednak nie kończą. Zarówno Kılıçdaroğlu, jak i Erdoğan to doświadczeni zawodnicy tureckiej sceny politycznej. Od dekad zajmują się sprawami społecznymi i angażują się w politykę czy to poprzez aktywność partyjną, czy w strukturach państwa. Obaj są szeroko znani w Turcji, a dzieci, które urodziły się w ostatnich dwóch dekadach, spośród najważniejszych polityków rzadko wymieniają kogoś innego niźli Erdoğana czy Kılıçdaroğlu. Osobowości obu polityków tworzą dziś nieodłączną część tureckiego pejzażu politycznego. Z tego powodu można im nadać miano tytanów sceny politycznej, a ich starcie w wyborach o fotel prezydencki będzie wydarzeniem godnym politycznej historii na stulecie Republiki.

Państwo Erdoğana

Jeśli zajrzymy do pierwszego lepszego sondażu, to zobaczymy, że Kılıçdaroğlu niemal w każdym wygrywa z Erdoğanem w hipotetycznej drugiej turze wyborów. Podobnie zarysowują się też sondaże w sprawie powyborczego układu sił w parlamencie, gdzie opozycja Stołu Sześciu prowadzi i bez poważniejszych trudności uzyskuje większość parlamentarną. Odwołując się jedynie do badań opinii publicznej i dominujących nastrojów, można odnieść wrażenie, iż w Turcji ponad 20-letni okres rządów Erdoğana i jego partii AKP dobiega końca. Problem w tym, że w próbach oceny tureckiej rzeczywistości politycznej jest więcej marzeń, myślenia życzeniowego i spekulacji niźli chłodnych analiz rzeczywistości i kalkulacji. Realia, w których przyjdzie zmierzyć się opozycji w czasie wyborów i po ewentualnym zwycięstwie, to struktury państwa obejmującego praktycznie wszystkie dziedziny życia współczesnej Turcji, które…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Najlepsze miejsce do życia