Natalia Taranuszenko ma 65 lat i przez ponad 40 lat pracowała jako nauczycielka języka rosyjskiego i literatury w szkole średniej w mieście Pritwin pod Moskwą. W czerwcu 2025 r. sąd skazał ją zaocznie na siedem lat pozbawienia wolności. Powód? Szerzenie fejków na temat rosyjskiej armii. Trzy lata wcześniej nauczycielka na grupowym czacie prowadzonej przez siebie klasy (zdalnie z uwagi na obowiązujące jeszcze ograniczenia covidowe) miała zgodnie z instrukcjami Ministerstwa Edukacji poprowadzić zajęcia pt. Dobra sprawa. Pomożemy mieszkańcom Donbasu. Jak donosi organizacja OVD-Info, która monitoruje represje w Rosji, kobieta zamiast opowiadać uczniom o tym, „jak dobrze, że weszliśmy na Ukrainę” oraz przedstawić oficjalne stanowisko, przeczytała im fragment z Dziennika Anny Frank. Pokazała również nagranie, w którym rówieśniczka Frank pochodząca z Ukrainy opowiadała o rosyjskiej inwazji słowami: „Wcześniej wydawało mi się, że straszną rzeczą jest kłótnia z chłopakiem. Teraz wiem, że straszne jest, kiedy mama leży i milczy, a ja muszę mówić braciszkowi, że ona śpi, choć wiem, że umarła”. Taranuszenko opowiedziała uczniom o działaniach rosyjskiej armii w Buczy, wskazując, że Rosja „zachowuje się tak, jak faszystowskie Niemcy w latach 30.”.
Do procesu doszło na skutek działań wyjątkowo wytrwałego donosiciela – ojciec dwóch uczennic przez dwa lata wysyłał skargi do różnych instancji, domagając się ukarania nauczycielki. Znał ją jeszcze z czasów, gdy sam był jej uczniem. Na szczęście inni absolwenci sprzed lat zaproponowali swoją pomoc. Gdy okazało się, że szanse na uniewinnienie są nikłe, pomogli jej w wyjeździe za granicę – Taranuszenko po podróży przez kilka krajów trafiła w końcu do Francji, gdzie złożyła wniosek o azyl.
Jej historia pokazuje, że w dzisiejszej Rosji propaganda to nie tylko domena środków masowego przekazu – telewizji, radia i internetu. Sukcesywnie i z impetem wchodzi ona do szkół. Nie dotyczy ona przy tym wyłącznie szkół średnich i uniwersytetów – propaganda infekuje podstawówki, przedszkola, a nawet żłobki. Widać, że działania te mają charakter systemowy i długofalowy, są nastawione na krzewienie poglądów imperialnych i antyzachodnich, promocję postaw militarystycznych i agresywnych, wpajają tolerancję dla użycia siły i uległość wobec państwa. „Produktem” takiej zideologizowanej edukacji będą pokolenia młodych Rosjan gotowe chwycić za broń na każde skinienie rządzących. Tak ukształtowani obywatele będą decydować o losach Rosji w przyszłości.
Szkoła jako bastion geopolityki
W 2022 r. rosyjskie Ministerstwo Edukacji wprowadziło w szkołach podstawowych lekcje o tematyce patriotycznej, tzw. Lekcje o ważnym (ros. Uroki o ważnom). Pierwsze materiały metodyczne dla szkół udostępniono w sierpniu 2022 r., zajęcia ruszyły od września. Prowadzą je nie tylko wychowawcy, ale i zaproszeni goście, m.in. przedstawiciele władz czy szanowanych zawodów. W ostatnich latach szczególny nacisk kładzie się, by w szkołach z prelekcjami, wykładami i zajęciami praktycznymi gościli weterani tzw. specjalnej operacji wojskowej (tak w propagandzie określa się trwającą wojnę). Oficjalnie tematyka obejmuje rosyjską kulturę i tradycję, elementy historii oraz aktualne wydarzenia polityczne. W praktyce poruszane zagadnienia to m.in. wybielenie historii kraju, gloryfikacja Putina i usprawiedliwianie wojny. Choć to formalnie zajęcia pozalekcyjne, uczestnictwo w nich jest obowiązkowe. Nieobecność bez uzasadnionej przyczyny traktowana jest jako opuszczenie zajęć i może zakończyć się przykrymi konsekwencjami zarówno dla uczniów, jak i ich rodziców.
Do programu nauczania w klasach starszych od września 2023 r. powrócił kurs wstępnego szkolenia wojskowego. Wcześniej takie zajęcia były już częścią programu szkolnego, ale zostały zniesione na początku lat 90. XX w. Podczas lekcji, które odbywają się dwa razy w tygodniu, uczniowie zapoznają się z podstawami wojskowości i funkcjonowaniem armii, uczą się obsługiwać broń i zachowywać w sytuacjach kryzysowych. Zajęcia prowadzą nauczyciele oraz zaproszeni gości – wśród nich oczywiście weterani wojny w Ukrainie, których Putin osobiście niejednokrotnie zapraszał do szkół.
Okazją do szerzenia propagandy w szkołach są także lekcje z historii. W ostatnich latach zmodyfikowano rosyjskie podręczniki, by prezentowały one wersję przeszłości, która, jak często tłumaczą przedstawiciele władz, będzie umacniać tożsamość narodową i stać w zgodności z interesami państwowymi. Zmiany dotyczą głównie dwóch tematów: II wojny światowej (zwłaszcza jej genezy) oraz wzmianek na temat Ukrainy. Te pierwsze mają na celu pokazanie tylko pozytywnych działań ZSRR i przemilczenie nadużyć i zbrodni. Te drugie – polegają na wymazywaniu śladów historycznych związanych z Ukrainą, podważają jej prawo do obrony i suwerenność.
Poza lekcjami i zmianami w programie nauczania w szkołach odbywają się patriotyczne uroczystości, konkursy, wystawy. Każdy tydzień nauki zaczyna się od apelu i wciągnięcia na maszt rosyjskiej flagi. Z okazji różnych wydarzeń państwowych i rocznic w szkołach organizowane są przedstawienia, parady i akcje pomocowe. Najważniejsze z nich są związane z kluczowym świętem patriotycznym w Rosji obchodzonym z okazji wygranej ZSRR w II wojnie światowej – tzw. Dniem Zwycięstwa (9 maja). Na porządku dziennym w placówkach opiekuńczo-wychowawczych maluchy śpiewają patriotyczne piosenki i rysują podnoszące na duchu obrazki dla żołnierzy, co z kolei chętnie relacjonuje propaganda telewizyjna, przekonując o masowej solidarności z walczącymi. Propagandowe koło się zamyka.
Wgląd od środka
Unikalną możliwość zajrzenia do murów rosyjskiej szkoły daje film współreżyserowany przez Pawła Tałankina, który do niedawna pracował jako pedagog i kamerzysta w szkole podstawowej w ponad 10-tysięcznym przemysłowym mieście Karabasz w południowej części Uralu (obwód czelabiński). Tałankin potajemnie wywiózł z Rosji wykonane przez siebie nagrania oficjalnych szkolnych uroczystości, apeli i prelekcji. Stanowią one podstawę filmu pt. Pan Nikt kontra Putin, który pokazuje, jak szkoły stają się elementem putinowskiej maszyny propagandowej. Tytułowy Pan Nikt – to sam Tałankin, który ujawnił szokujące mechanizmy działania sytemu. Jest to też postać uniwersalna. W dzisiejszej Rosji, gdzie życie ludzkie niewiele znaczy, pojedynczy człowiek nie może pokonać drapieżnego reżimu. W wywiadzie dla nadającego z emigracji rosyjskiego kanału TV2 Tałankin tak tłumaczy znaczenie tytułu: „Zadanie propagandy polega na tym, by całkowicie wymazać tożsamość, z człowieka zrobić kompletnie nikogo, a ze społeczeństwa nic. Żeby pozostawało ono zawsze lojalne”.
Na Zachodzie film stał się sensacją i był pokazywany na festiwalach, takich jak polskie Millennium Docs Against Gravity czy amerykański Sundance, gdzie zdobył nagrodę jury. Pisały o nim z uznaniem światowe media. Natomiast w ojczyźnie propagandowe media okrzyknęły film „antyrosyjskim”, a samego Tałankina „zdrajcą” i „własowcem” (własowcy stanowili kolaboracyjną formację wojskową złożoną z jenców radzieckich na służbie III Rzeszy – przyp. KC). Jego matka, która jako bibliotekarka pracowała w tej samej szkole, musiała odejść z posady. W rosyjskich sieciach społecznościowych wylała się na niego fala hejtu, od lokalnych władz domagano się śledztwa i surowej kary. W burzliwych dyskusjach na rosyjskich forach pojawiały się również trzeźwe głosy: „Dlaczego film jest antyrosyjski? Co antyrosyjskiego może dziać się w rosyjskich szkołach? Przecież autor nagrywał oficjalnie apele i przedstawienia?” Inny komentujący skwitował: „W Rosji te kadry nie były antyrosyjskie, a na Zachodzie nagle takimi się stały?”.
Tałankin deklaruje, że praca z dziećmi przed wojną dawała mu wiele radości. Za sprawą przytłaczającej indoktrynacji szkoła zaczęła przekształcać się w maszynę wojenną, której nie chciał być częścią. Film jest efektem troski o przyszłość dzieci, które nieświadomie zostają wciągnięte w propagandową grę: „Najważniejsze, że nie możecie tego uniknąć. Możecie wyłączyć telewizor, możecie nie czytać gazety, możecie nie chodzić do muzeum, możecie nie słuchać radio. Ale nie uda wam się dobrowolnie uniknąć lekcji. Macie obowiązek siedzieć i słuchać, co tam mówią. Jedyna nadzieja, że nauczycielowi uda się w jakiś sposób ezopowym językiem przemycić, że to kompletne brednie. Ale jeśli powie to bezpośrednio, to trzeba pamiętać dobrze te wszystkie pokazowe areszty. I ile jest w Rosji donosów na nauczycieli, na dzieci, i na rodziców. Są szokujące przypadki pozbawienia wolności nauczycieli, dzieci, rodziców. Nie są to pojedyncze przypadki”.
W szeregu marsz
Kolejnym ważnym elementem systemu indoktrynacji dzieci i młodzieży są organizacje militarystyczne, których działania uzupełniają wychowanie patriotyczne rozpoczęte w szkole, przygotowując młodzież do służby wojskowej. Kluczową strukturą powołaną w 2016 r. z inicjatywy i pod kontrolą Ministerstwa Obrony jest Junarmia – czyli Młodzieżowa Armia Rosji. Do Junarmii może zapisać się każde dziecko w wieku od 8 do 18 lat. Według informacji na stronie internetowej organizacja skupia 1,85 mln dzieci i młodzieży, w całej Rosji dysponując 89 sztabami regionalnymi (działa również na terenach okupowanych). Członkostwo w niej jest bezpłatne, a rekrutacja bardzo prosta – wystarczy wypełnić zgłoszenie w specjalnej aplikacji lub na stronie. Uczestnicy działają na wielu polach w myśl dewizy „Jeśli nie my, to kto” – w schludnych mundurkach maszerują w paradach, pod okiem instruktorów ćwiczą składanie broni i strzelanie, uczą się historii, samoobrony i medycyny pola walki, budują drony, skaczą ze spadochronem. Funkcjonowanie organizacji miało przypominać harcerstwo (system hierarchiczny i młodzi wychowawcy, czasem niewiele starsi od reszty uczestników). Ze względu na militarystyczny charakter, powiązanie z polityką państwa i estetykę, bliżej jej jednak do Hitlerjugend. Organizacja została objęta sankcjami przez USA, Wielką Brytanię i UE m.in. za poparcie dla agresji i propagowanie wojennych symboli – okrytych złą sławą liter „Z” i „V”, a także narzucanie rosyjskiej tożsamości ukraińskim dzieciom.
Junarmia jest szczodrze finansowana przez państwo. Jak wskazuje rosyjskojęzyczny portal śledczo-analityczny Możem objasnit, w 2025 r. organizacja otrzyma rekordowe od początku inwazji finansowanie z budżetu w wysokości…