Ojciec Ludwik sformułował diagnozę stanu Kościoła w Polsce, zwracając szczególną uwagę na zjawiska kryzysowe: głęboki podział występujący w ocenie zjawisk politycznych i społecznych, znaczne wpływy tendencji ksenofobicznych i skrajnie upolitycznionych, którym ulega część hierarchii kościelnej i duchowieństwa, a których głównym wyrazicielem jest Radio Maryja, nieumiejętność komunikowania się z młodym pokoleniem wykazywana przez wielu duchownych i brak przywództwa prowadzącego polski Kościół w jasno wskazanym kierunku. Zdaniem ojca Ludwika te kryzysowe zjawiska mogą doprowadzić do odwrócenia się od Kościoła wielu wiernych i laicyzacji społeczeństwa przypominającej procesy, jakie nastąpiły kilkadziesiąt lat wcześniej w wielu krajach Europy Zachodniej. Diagnoza stanu Kościoła postawiona przez ojca Ludwika wskazuje na powagę sytuacji. Pierwsze głosy wysokich przedstawicieli episkopatu, którzy odnieśli się do wystąpienia ojca Ludwika, dowodzą, że w co najmniej jednym punkcie jego diagnozy otrzymaliśmy natychmiastowe potwierdzenie jej słuszności: chodzi o głęboki podział episkopatu. Niektórzy ważni biskupi, w tym przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Józef Michalik, przypisali ojcu Ludwikowi złe intencje i odrzucili jego diagnozę. Inni – nie mniej ważni biskupi, w tym prymas Polski arcybiskup Józef Kowalczyk – uznali, że głos dominikanina jest przejawem troski o Kościół, a jego diagnoza zawiera wiele racji. Mamy więc do czynienia ze skrajnie odmiennymi ocenami nie tylko opisu sytuacji Kościoła, ale także intencji człowieka. Uznaję, że o ocenę poszczególnych elementów diagnozy ojca Ludwika można się spierać. Boli mnie jednak i oburza przypisywanie mu złych intencji, w tym zwłaszcza zamiaru szkodzenia Kościołowi. Ojciec Ludwik całym życiem zaświadczył o swej ofiarnej miłości do Kościoła. Dawał piękne świadectwo niezłomności przekonań i nonkonformizmu w czasach trudnych dla Polski i Kościoła. Wówczas jego postawa umacniała wiarę wielu ludzi, którzy znaleźli się w kręgu jego oddziaływania, i przekonywała do Kościoła wielu poszukujących. Ten wewnętrzny żar i chęć dawania świadectwa nie wygasły w ojcu Ludwiku i to one nie pozwalają mu milczeć. Wie to każdy, kto go choć trochę poznał. Jestem przekonany, że debata wywołana wypowiedzią ojca Ludwika będzie kontynuowana w nowym roku. Czuję także, że po jego liście nie będzie już możliwy powrót do ignorowania poruszonych w nim problemów i do języka będącego kościelnym odpowiednikiem języka „politycznej poprawności”. Nie mam za to pewności – chociaż zachowuję nadzieję – że dojdzie do rzeczywistego dialogu pomiędzy przedstawicielami różnych stanowisk i punktów widzenia. Odpowiedź na to pytanie z pewnością otrzymamy w rozpoczynającym się roku i dostarczy ona cennego materiału do przemyśleń na temat kondycji…
Historyk i publicysta, polityk, b. działacz opozycji demokratycznej, minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.