Subskrybuj
Protesty na ulicach Teheranu po śmierci Mahsy Amini, 21 września 2022 r. Zdjęcie zostało zrobione przez fotografa-amatora, uczestnika zdarzeń fot. AFP / East News
Iranistka z Instytutu Orientalistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przez kilka lat mieszkała i studiowała w Iranie

Solidarność odmieni Iran

W patriarchalnej rodzinie, jaką przypomina Islamska Republika Iranu, nic nie jest tak groźne dla autorytetu jak dogadanie się podległych. Irańczycy od dawna nie byli tego tak bliscy.

„Pora się zastanowić, co począć z truchłem republiki islamskiej” – napisał niedawno na Facebooku wyrastający na jednego z najważniejszych opozycyjnych działaczy emigracyjnych Hamed Esma’ilijun. Czy to kolejny dowód oderwania diaspory od rzeczywistości Iranu? Przywódcy republiki islamskiej po ponad pięciu miesiącach od wybuchu szerokiej fali protestów społecznych wydają się dziś panować nad sytuacją w kraju. Czterech demonstrantów powieszono po pokazowych procesach, śmiertelnych ofiar tortur w więzieniach jest jeszcze więcej. Panuje atmosfera terroru. Za nienoszenie hidżabu na ulicy kobiety bywają bite przez funkcjonariuszy. Władza fetuje rocznicę rewolucji islamskiej z 1978–1979, którą uświetnia duży festiwal filmowy. Czy ma powody, by martwić się pomrukami sprzeciwu, takimi jak skandowanie antyreżimowych haseł po zmierzchu lub piątkowe demonstracje w odległym od stolicy Zahedanie, zamieszkanym przez Beludżów – mniejszość etniczną i religijną (sunnitów)?

Odzyskany rząd dusz?

16 września 2021 r. policja obyczajowa aresztowała w Teheranie młodą Kurdyjkę Żinę Amini, znaną na świecie pod swoim oficjalnym urzędowym imieniem – Mahsa. (Dyskryminacyjna polityka wobec mniejszości etnicznych uniemożliwia im nazywanie dzieci imionami kurdyjskimi, stąd często imię urzędowe nie jest tym prywatnie używanym). W areszcie Żina zasłabła i niedługo później zmarła w szpitalu. Zdjęcie nieprzytomnej, podłączonej do respiratora dziewczyny ukazało się w jednej z gazet krytycznych wobec sprawującej władzę frakcji konserwatywnej, podpisane wielkim drukiem: „Umoralniła się?”. Tytuł nawiązywał do nazwy policji obyczajowej, którą można przetłumaczyć jako „patrol umoralniający” (gaszt-e erszad). To formacja pilnująca przestrzegania islamskich obyczajów (przede wszystkim noszenia hidżabu) na ulicach miasta, znana ze spektakularnego okrucieństwa wobec zatrzymanych. Właśnie ze względu na tę informację – podaną także w prasie, ale nade wszystko nagłośnioną w internecie – natychmiast uznano, że śmierć Żiny musiała nastąpić w wyniku pobicia. W kraju zawrzało. Na ulice miast wyległy tysiące protestujących, dając początek ruchowi „Kobieta – życie – wolność”. Władze do dziś nie wyjaśniły okoliczności śmierci kobiety. Autorka jej głośnego zdjęcia, dziennikarka Nilufar Hamedi, trafiła za nie do więzienia, w którym nadal oczekuje na proces.

Przez dwa tygodnie najwyższy przywódca Iranu milczał. Protesty przybierały na sile, a wraz z nimi rozwijał się nowy, solidarnościowy język. Już samo hasło, które stało się symbolem ruchu: „kobieta – życie – wolność”, wiele o nim mówi. To historyczny slogan kurdyjski (żin żijan azadi), sięgający doświadczeń tamtejszej partyzantki i walki z ISIS. Chociaż sama Żina była Kurdyjką i to w jej rodzinnych stronach wybuchły największe protesty, uznanie i wzięcie na sztandary jej kurdyjskości przez rodzący się ruch wcale nie było oczywiste. Koncepcja państwa narodowego, konsekwentnie realizowana w Iranie od czasów Rezy Szaha Pahlawiego (1925–1941), zakładała budowanie wspólnoty narodowej opartej na jednym wspólnym języku (perskim) i jednolitej irańsko-perskiej tożsamości. Tak jak wiele innych idei leżących u podstaw nowoczesnego Iranu nie uległa ona zasadniczej zmianie po rewolucji islamskiej. Mniejszości etniczne, stanowiące ok. połowy ludności, są strukturalnie dyskryminowane. Głosy w ich obronie były z reguły nieliczne, choćby z powodu powszechnej obawy o separatystyczne dążenia w prowincjach przez nie zamieszkiwanych. Tę obawę republika islamska podsyca według zasady divide et impera.

Tym razem jednak machina propagandowa zawiodła, a resentymenty ustąpiły miejsca poczuciu solidarności z Kurdami, podziwowi dla ich odwagi i zmiany, jaką przyniosła. Solidarnościowy charakter tych wystąpień odróżnia je od wielu wcześniejszych fal protestów.

Poprzednie wybuchy niezadowolenia gromadziły na ogół wybrane grupy, jak studenci, młodzi bezrobotni, związkowcy. Choć pojawiały się żądania zmiany systemu, główny nacisk kładziono na postulaty ekonomiczne czy polityczne. Tym razem pojawił się ruch, który wziął na sztandary spychane zwykle na margines kwestie kobiece, mniejszościowe, godnościowe.

Pełni werwy i często młodzi demonstranci uderzyli w takie symbole opresji i apartheidu płciowego, jak przymusowe nakrycie głowy kobiet, turbany duchownych (w geście protestu strącane im z głów na ulicach) i niekoedukacyjne stołówki uniwersyteckie. Nie przebierając w słowach, skandowali zagorzale bardzo ostre hasła antyreżimowe, nawet w obecności jego wysokich przedstawicieli. Kiedy więc po dwóch tygodniach najwyższy przywódca Ali Chamenei zabrał głos, oświadczając, że rachityczne protesty nie są w stanie wyrządzić krzywdy potężnemu drzewu rewolucji, jego słowa stały się szybko przedmiotem dowcipów i rysunków satyrycznych. Tym bardziej bawił znany z lapsusów językowych prezydent Ebrahim Ra’isi, powtarzając, że wróg zewnętrzny, który – z zazdrości wobec rozwoju Iranu – inspiruje protesty, nie zdoła „powstrzymać naszego pociągu ruchu postępu”. Protestujący natomiast przejmowali przestrzeń miejską, wypełniając ją plakatami i hasłami, a zarazem niszcząc pomniki i symbole władzy. Media społecznościowe zalała fala filmików pokazujących szereg happeningów, wyznaczających nową jakość sztuki protestu. Powstały dziesiątki wierszy i piosenek, śpiewanych chóralnie na ulicach, a przez znanych i anonimowych artystów w internecie. Celebrytów popierających protesty też przybywało lawinowo.

Przez pewien czas władze pozostawały w rodzaju otępienia – być może po prostu spokojnie obserwując i zbierając dowody przeciwko uczestnikom ruchu. Do tłumienia protestów używano często paramilitarnej bojówki Basidżu i funkcjonariuszy ubranych po cywilnemu. Mimo że nie zdecydowano się zastosować wszystkich sił przymusu, protesty tłumione były bezwzględnie, z użyciem broni palnej, w tym śrutowej. Zginęło co najmniej 527 osób, w tym 71 nieletnich. Część z nich – nawet małe dzieci – była tylko przypadkowymi przechodniami. Republika islamska przedstawiająca dotąd znienawidzony Izrael jako „reżim mordujący dzieci” sama zasłużyła na to miano.

W dobie mediów społecznościowych nieletni albo młodziutcy zabici protestujący nie są tylko ilustrowaną fotografiami listą „szahidów” (męczenników, jak propaganda nazywa ofiary rewolucji i wojny z Irakiem, nawiązując do szyickiej mitologii imama Hosejna, wnuka proroka Mahometa), ale barwnymi postaciami przemawiającymi z dziesiątków publikowanych w internecie filmików; nie tylko słowami, ale też tańcem, śpiewem, popisami kulinarnymi i sportowymi. Wielkie rzesze towarzyszyły w żałobie rodzicom Niki Szakarami – zabitej w czasie protestów nastolatki, której ciało wykradziono rodzinie i pochowano potajemnie. Nie mniej solidaryzowano się z bliskimi innych zabitych. Kolejne hasła i symbole zaczęły nawiązywać do wizji Irańczyków jako wielkiej rodziny. Jedna z najważniejszych dla ruchu piosenek, „Dla…” czy „Z powodu…” (Baraje…), Szerwina Hadżipura składa się – co znaczące – z tweetów opisujących szeroką gamę powodów, by protestować. Od banalnych, jak możliwość tańczenia na ulicy (za taki wspólny taniec skazano niedawno parę narzeczeńską na 10 lat więzienia), po wstyd ojca przed rodziną z powodu biedy i pragnienie wolności.

Władze przeszły od lekceważenia protestów („to niewielka grupka”, „chcą chodzić nago”) do teorii spisku z udziałem Stanów Zjednoczonych, Izraela, ISIS i wreszcie emigracyjnej opozycji – przede wszystkim mudżahedinów ludowych pozbawionych dziś w Iranie realnego znaczenia politycznego. Bezprecedensowa fala aresztowań, tortur i ferowane na szybko wyroki, w tym kary śmierci bazujące na koranicznym przepisie o moharebe (w kodeksie karnym republiki islamskiej interpretowanym jako „działanie na dużą skalę przeciwko porządkowi publicznemu”), stopniowo wygasiły protesty po ponad trzech miesiącach ich intensywnego trwania.

Jednocześnie ruszyła machina propagandowa, mająca przykryć porażki reżimu. W Teheranie odbył się Kongres Wpływowych Kobiet z udziałem m.in. pierwszych dam Armenii i Serbii. Wiele haseł, a nawet „męczennicy” niedokończonej rewolucji, pojawia się dziś na plakatach reżimowych (niektórych zabitych propaganda przedstawia jako niewinne ofiary demonstrantów). W odróżnieniu od przemówień z października 2022 r. w wypowiedziach najwyższego przywódcy słychać znów spokój i pewność siebie. Propagandowe zwycięstwo wymagało jednak przełknięcia porażki – republika islamska nie jest zdolna do tworzenia nowej przekonującej narracji, przejmuje ją od przeciwników, stając się przedmiotem krążących w społeczeństwie żartów. Jak bardzo podupadł autorytet władzy, pokazuje fiasko przygotowań do wielkiego wydarzenia artystycznego, jakim jest doroczny Festiwal Filmów Fadżr, odbywający się w lutym w Teheranie. Wobec powszechnego bojkotu środowiska artystycznego tygodniami trwały nerwowe poszukiwania drugorzędnych artystów skorych do zastępstw. Nawet oni wycofują się jednak ostatnio z udziału w propagandowych wydarzeniach pod naciskiem fali hejtu, jaka spotyka ich w Internecie. Ktoś może oczywiście powiedzieć, że wobec siły reżimu wszystkie powyższe argumenty są zaledwie estetyczne i bez znaczenia. Historię i tak napiszą wygrani. Ale nie ma pewności, że będzie to ostatecznie republika islamska.

Potęga surowcowa

Z powodu międzynarodowych sankcji i wieloletnich zaniedbań Iran nie jest w stanie wykorzystywać należycie swoich złóż ropy oraz gazu. Ze względu na małą liczbę rafinerii kraj musi od lat importować benzynę. Subsydiowanie jej przez państwo jest więc tym kosztowniejsze, a ograniczenie jej przydziałów w 2019 r. wywołało olbrzymie protesty społeczne. Kwitnie przemyt subsydiowanego paliwa w prowincjach przygranicznych, zwłaszcza w Beludżystanie. Korpus Strażników Rewolucji (potężna siła tyleż wojskowa, co ekonomiczna, z wpływami we wszystkich dziedzinach irańskiej gospodarki) próbował go ukrócić, a gdy to się nie udało, nieoficjalnie zaczął ten nielegalny proceder koncesjonować. A to tylko drobny przykład korupcji.

Znacznej części swoich złóż gazu Iran nie eksploatuje ze względów technologicznych. Najczęściej w zimie, kiedy od paru lat gazu zwyczajnie brakuje, fabryki mierzą się z systematycznymi odcięciami jego dostaw. Zamknięcia szkół i urzędów w różnych prowincjach nikogo nie dziwią. Jeszcze częściej niż brak gazu przerwy w funkcjonowaniu edukacji i administracji powoduje smog. Degradacja środowiska naturalnego zaczęła się od błędnych decyzji politycznych jeszcze przed powstaniem republiki islamskiej, jednak w ostatnich latach przybrała na sile. Zbiorniki wody pitnej w prowincji Teheran, gdzie mieszka 20% ludności Iranu, mają pojemność niemal 2 mld m3 . Obecnie wypełnione są zaledwie w niecałej 1/6. Mimo to reżim pielęgnuje ideę samowystarczalności w produkcji płodów rolnych.

W ostatnich latach Iran doświadczył także szalejącej inflacji. Pensja pracownika naukowego znajduje się poniżej granicy ubóstwa, nie mówiąc nawet o pensji robotnika. W ciągu trzech miesięcy protestów cena dolara – i tak już niebotycznie wyśrubowana – wzrosła o 40%. I nawet padające…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Nassim N. Taleb: Jak zwodzi nas przypadek