Subskrybuj
Widok na Miedzynarodowa Stacje Kosmiczna z perspektywy kamery zamontowanej w kombinezonie astronauty fot. NASA
Pasjonat podboju Kosmosu. W latach 2000–2003 redagował portal AstronautykaPL. Członek międzynarodowej grupy Space Hipsters. Wspiera inicjatywy kosmiczne w zakresie komunikacji i marketingu

Kiedy polecisz na Marsa?

Dziś, ponad 60 lat po locie Jurija Gagarina, eksplorujemy kosmos bez ówczesnej brawury i pośpiechu. Może nie jesteśmy już tak odważni jak kiedyś, ale wiemy więcej i więcej jesteśmy w stanie osiągnąć. Jeżeli chcemy wrócić na Księżyc i polecieć na Marsa, musimy jeszcze trochę poczekać i dobrze się przed tą drogą przygotować 

Jak co roku w letnie wieczory patrzę na Księżyc, zastanawiając się, co czuli dwaj astronauci w ciasnym lądowniku, którzy osiedli w pyle Morza Spokoju. Może właśnie spokój? Czy po nerwowym zniżaniu, w czasie którego tętno Neila Armstronga skoczyło do 150 uderzeń na minutę, ich napięcie zaczęło powoli ustępować? Czy może miejsce niepokoju zajęło wyczekiwanie? Planując misję, specjaliści NASA założyli, że po wylądowaniu, a przed pierwszym spacerem Armstrong i Buzz Aldrin udadzą się na spoczynek. Jednak astronauci byli tak podekscytowani, że poprosili o zmianę planu lotu i możliwość postawienia po raz pierwszy stopy na Księżycu jeszcze w godzinach wieczornych. Cały świat (zapewne z wyłączeniem bloku sowieckiego) niezwykle się ucieszył, mogąc szybciej zobaczyć te pierwsze kroki w księżycowym pyle.

Ta ekscytacja malała z każdym kolejnym lotem programu Apollo i finalnie został on skrócony – z planowanych 10 lądowań odbyło się tylko sześć.

Dlatego od 1972 r. ciągle jedynie spoglądamy na Księżyc, zamiast tam wrócić, szukać surowców i wody potrzebnej do produkcji paliwa dla misji na Marsa. Oczywiście nie jest tak, że opuszczony Księżyc czeka na nasze zainteresowanie. Ponownie stał się on przedmiotem intensywnych badań z końcem lat 90. Od tego czasu zarówno NASA, Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna, jak i prywatne inicjatywy umieściły swoje próbniki na orbicie i powierzchni naszego satelity. Swoją próbę, niemal po 50 latach od poprzedniego lotu, podjęła także rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos. Nie wszystkie misje jednak zakończyły się sukcesem, co pokazało, że Księżyc nie jest dla człowieka łatwym przeciwnikiem.

Kiedy powrót na Srebrny Glob?

W lipcu minęło już 55 lat od lądowania Apollo 11, a my jako ludzkość nie posiadamy gotowej do użycia technologii potrzebnej, aby tam powrócić. Wiele elementów misji księżycowej jest dopiero w planach lub fazach testowych i dotychczas tylko jedna misja powołanego przez NASA programu Artemis dotarła w te okolice nieba. To, co jeszcze dobitniej pokazuje, jak bardzo „oddaliliśmy się” od Księżyca, to czas, jaki upłynął od pierwszego lądowania. Doszło do niego niecałe 66 lat po tym, jak drewniany, pokryty płótnem samolot braci Wright poszybował przez 12 s na odległość 36 m nad wydmami Kitty Hawk. Za niewiele ponad dekadę nasza codzienność i wydarzenia z początku XX w. będą od Apollo 11 tak samo odległe. Czy do 2035 r. grono osób, które spacerowały po Księżycu, powiększy się? Plany programu Artemis pokazują, że tak, choć jego wykonanie już teraz zanotowało wiele opóźnień.

Dzisiejszy powrót na Księżyc nie jest podyktowany klimatem politycznym, z jakim mieliśmy do czynienia w latach 60.

Nie chodzi już o wbicie flagi wygranego kraju. Dzisiaj wracamy na Księżyc, żeby na nim pozostać, stworzyć tam stałą bazę i budować infrastrukturę na potrzeby badań i realizacji lotu na Marsa. Nie jest to jednak ani łatwe, ani tanie. Do tego musimy zmierzyć się z komplikacjami, które nie dotyczyły programu Apollo. Długi pobyt na powierzchni Srebrnego Globu wymaga rozwiązania problemu wpływu promieniowania kosmicznego na organizm człowieka. Na powierzchni Księżyca (przez to, że nie posiada on pola magnetycznego ani atmosfery) promieniowanie jest 200 razy większe niż na Ziemi. Składa się ono głównie z wysokoenergetycznych cząstek, takich jak protony i jądra ciężkich pierwiastków, i może powodować uszkodzenia DNA, zwiększając ryzyko nowotworów i innych poważnych chorób. Bez odpowiedniej ochrony astronauci mieszkający na Księżycu będą narażeni na chorobę popromienną, a także na inne długoterminowe skutki zdrowotne, takie jak zaćma czy choroby serca.

Stały pobyt na Srebrnym Globie to także procedury pracy podczas księżycowego dnia i nocy (pamiętajmy, że trwają one po 14 dni). A wraz z nimi narasta lawina pytań: jakie zadania będzie można wykonywać w nocy? Czy będziemy organizować tylko dwutygodniowe misje? Gdzie zbudujemy nasze osady? W kanałach lawowych czy jaskiniach? Czy dostarczymy elementy habitatów z Ziemi, czy wyprodukujemy je z księżycowego regolitu? Kto je sfinansuje? Kiedy to nastąpi? I wreszcie – czy to tam przeniesiemy naszą stałą obecność w kosmosie?

Zaledwie pięć lat temu, w 2019 r., NASA ogłosiła program Artemis (już sama nazwa miała symbolizować kontynuację programu Apollo), mający na celu ponowne wysłanie ludzi na Księżyc i ustanowienie trwałej obecności człowieka na jego powierzchni. Tym razem Artemis nie jest tylko amerykańskim projektem. Program ten angażuje również międzynarodowych partnerów, którzy mają odpowiadać za różne aspekty eksploracji. Pomogą oni m.in. zbudować księżycową stację orbitalną o nazwie Lunar Gateway. Jej zadaniem będzie wspieranie długoterminowych misji załogowych na powierzchni Księżyca oraz służenie jako punkt przesiadkowy dla przyszłych misji na Marsa. Gateway będzie odgrywać także rolę laboratorium naukowego, centrum komunikacyjnego, modułu mieszkalnego oraz stacji zasilającej. Będzie też następcą Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), kiedy ta zakończy swoje funkcjonowanie. W projekt zaangażowani są kluczowi partnerzy, tacy jak NASA, Europejska Agencja Kosmiczna (ESA), Kanadyjska Agencja Kosmiczna (CSA), Japońska Agencja Eksploracji Aerokosmicznej (JAXA) oraz Mohammed bin Rashid Space Centre ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Międzynarodowość projektu ma jednak inny wymiar niż w przypadku Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, ponieważ z projektu wycofała się rosyjska agencja Roskosmos, argumentując, że projekt jest zbyt „amerykocentryczny”.

Zamiast tego Rosja zdecydowała się na podjęcie współpracy z Chinami w ramach budowy Międzynarodowej Stacji Badawczej na Księżycu, która ma być autonomiczną bazą naukową zdolną do długoterminowej działalności na powierzchni Księżyca lub na jego orbicie.

Niestety, program Artemis już doświadcza znacznych opóźnień. Według pierwotnego planu załoga złożona z kobiety i mężczyzny miała wylądować na Srebrnym Globie jeszcze w 2024 r. Dzisiaj wiemy, że to się nie stanie. Za nami dopiero jeden bezzałogowy lot testowy, a pierwsza czwórka astronautów ma okrążyć Księżyc najwcześniej we wrześniu 2025 r. Przy braku gotowego lądownika i załogowych lotów testowych, planowane na 2026 r. lądowanie wydaje się niewykonalne.

Z Księżyca na Ziemię

Jest listopad 2000 r. Po orbicie od niemal dwóch lat krąży zalążek Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. To właśnie wtedy dociera do niego pierwsza ekspedycja złożona z amerykańskiego dowódcy Billa Shepherda oraz rosyjskich kosmonautów: Siergieja Krikalowa i Jurija Gidzenko. Dla Krikalowa jest to już drugi raz, kiedy odwiedza pokład nowej stacji kosmicznej, ponieważ brał wcześniej udział w misji wahadłowca Endeavour, podczas której połączono dwa pierwsze moduły: Zaria i Unity. Załoga spędzi w ciasnym wnętrzu Zarii niemal 140 dni i powróci na Ziemię w marcu 2001 r. Tym samym da początek kosmicznym podróżom, które trwają nieprzerwanie do dzisiaj.

Dzięki ISS ludzie mogą oglądać Ziemię z kosmosu od niemal 24 lat – kolejni astronauci zamieszkują konstrukcję, która urosła do rozmiarów dwóch boisk do piłki nożnej i którą możemy regularnie podziwiać na nocnym niebie podczas przelotu nad Polską.

Stworzenie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej można nazwać największą operacją logistyczną w historii.

Do dzisiaj budowa, obsługa i zaopatrzenie ISS objęło ponad 240 startów wahadłowców, Sojuzów, Dragonów od SpaceX i statków transportowych. na swoim pokładzie ISS gościła dotychczas 280 osób z 23 krajów, stając się dla nich domem na wiele miesięcy. Domem, który nauczył ich współpracy, radzenia sobie z różnicami kulturowymi, pracy przez długi czas w zamkniętym pomieszczeniu, w stanie nieważkości. Większość osób, które miały okazję spojrzeć na Ziemię przez iluminatory stacji, prezentowała na jej temat podobne odczucia. Kanadyjski astronauta Chris Hadfield pisał, że: „Międzynarodowa Stacja Kosmiczna to fenomenalne laboratorium, niezrównane miejsce testów dla nowych wynalazków i odkryć”. Dodawał od razu to, co inni astronauci: „Jednak często myślałem, patrząc w ciszy przez okno na Ziemię, że prawdziwym dziedzictwem ludzkich prób wejścia w kosmos będzie lepsze zrozumienie naszej obecnej planety i tego, jak o nią dbać”.

Słowa Hadfielda są potwierdzeniem tego, że po szybkim sprincie na Księżyc rozpoczęliśmy okres spokojniejszej eksploracji kosmosu, ukierunkowanej także na Ziemię i jej ochronę. To wszystko nie wydarzyłoby się bez presji społecznej. Ruchy ekologiczne prezentowały zdjęcia z programu Apollo z błękitną i kruchą Ziemią otuloną czernią kosmosu czy fotografię naszej planety nazwaną „Blue Marble” dostarczoną przez załogę Apollo 17, zachęcając do troski o nasz wspólny dom. W debatę społeczną włączyli się sami astronauci. Zmarły niedawno Bill Anders z Apollo 8, autor słynnego zdjęcia Wschód Ziemi, mówił: „Polecieliśmy na Księżyc, a odkryliśmy Ziemię”. Znacznie ostrzejszy w swoich opiniach był Edgar Mitchell, który chodził po Księżycu w ramach misji Apollo 14: „[Patrząc na Ziemię z Księżyca], rozwijasz natychmiastową globalną świadomość, orientację na ludzi, intensywne niezadowolenie ze stanu świata i przymus, aby coś z tym zrobić. Z tamtej perspektywy, na Księżycu, międzynarodowa polityka wydaje się tak błaha. Chciałbyś złapać polityka za kark i przeciągnąć go ćwierć miliona mil, mówiąc: »Spójrz na to, su***synu«” – opowiadał.

Pożegnanie ze stacją

Niezaprzeczalnym faktem jest, że od lat 70. na dobre zadomowiliśmy się na ziemskiej orbicie. Związek Radziecki intensywnie rozwijał swój program stacji orbitalnych. Podobnie Stany Zjednoczone, które niewykorzystane elementy programu Apollo przerobiły na program stacji orbitalnej Skylab – ostatecznie goszczącej trzy załogi. Od połowy lat 90. Rosja i USA zacieśniły współpracę, organizując wspólne załogi na stacji Mir. Do projektu dołączyły pozostałe kraje partnerskie, tworząc przyczółek ludzkości ulokowany 350 km nad powierzchnią Ziemi, któremu 90 min zajmuje okrążenie naszej planety.

Nie zapominajmy też, że Międzynarodowa Stacja Kosmiczna jest znakomitą platformą do edukacji i inspiracji młodych pokoleń naukowców oraz naukowczyń.

Nie bez znaczenia pozostaje, że są to osoby, dla których stacja od zawsze orbitowała nad ich głowami. Pokolenie ISS, jakkolwiek górnolotnie by je nazwać, to często fenomenalni specjaliści, którzy swoją przyszłość ukierunkowali m.in. dzięki wiedzy, że ich projekty, a być może nawet oni sami, mogą pewnego dnia odwiedzić to wyjątkowe laboratorium.

Dla mnie dowodem na potrzebę dostępności ISS dla młodych badaczy jest chociażby satelita KRAKsat przygotowany w 2019 r. przez krakowskich studentów, który na pokładzie statku zaopatrzeniowego dotarł na stację, skąd następnie został umieszczony na orbicie. Dzięki uczestnictwu w tym projekcie wielu z członków zespołu znalazło zatrudnienie w najlepszych firmach sektora kosmicznego. Niestety, upływający czas nie jest tu sprzymierzeńcem – niebawem inni młodzi konstruktorzy zostaną pozbawieni tej możliwości. Dlaczego?

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna jako wspomniany wcześniej „dom” posłuży astronautom tylko do końca 2030 r. Później zostanie ona deorbitowana i wprowadzona ponownie do atmosfery. Swój żywot zakończy w wodach Pacyfiku, nie zagrażając skupiskom ludzkim. Wielu pasjonatów dopytuje, czy to konieczne i czy być może ISS da się ocalić.

Niestety, nie da się. Nie ma co ukrywać, ISS jest już w podeszłym wieku.

Nie tylko jak na habitat kosmiczny, ale też pod kątem każdej innej technologii w niej zastosowanej. To laboratorium wyposażone pomiędzy 25 a 15 lat temu, a projektowane i budowane jeszcze wcześniej. Niezależnie od tego, jak dobrze by o nią dbać, jej okres przydatności się kończy. Nie można popełnić błędu, który wcześniej zrobili Rosjanie w czasie eksploatacji stacji Mir – w pewnym momencie starzejąca się stacja doświadczyła pożaru, wielokrotnych awarii systemu podtrzymywania życia i sama stała się zagrożeniem dla swoich załóg.

Równocześnie w 2021 r. ISS pozyskała orbitalnego towarzysza w postaci chińskiej stacji kosmicznej Tiangong. Ukończona pod koniec 2022 r., od tego czasu pozostaje stale zamieszkana przez chińskich taikonautów. Gdy zabraknie na orbicie ISS, może się okazać, że chińska stacja orbitalna będzie tą jedyną. Chyba że planująca swój komercyjny projekt firma Axiom Space zdąży go do tego czasu zrealizować. O tej możliwości myślała już Europejska Agencja Kosmiczna, która kilka lat temu wysłała swoich astronautów na kilkutygodniowe szkolenie do Państwa Środka.

Polski kosmos

Pamiętajmy jednak, że ISS ma przed sobą kilka lat zdolności operacyjnej. Przyjmie jeszcze wiele astronautek i astronautów oraz nowych eksperymentów. Nie można w tym miejscu pominąć, że kilkanaście z nich poleci na stację w ramach Polskiej Misji na ISS. Albowiem w 2025 r., po prawie 50 latach od pamiętnego lotu naszego rodaka Mirosława Hermaszewskiego (który w 1978 r. spędził tydzień na pokładzie stacji Salut 6), będziemy świadkami chwili, kiedy to ponownie Polak wyruszy w kosmiczną podróż.

Największą szansę na lot ma pracujący dotychczas przy Wielkim Zderzaczu Hadronów w CERN inżynier, zajmujący się systemami elektronicznymi o wysokiej niezawodności, dr Sławosz Uznański, rezerwowy astronauta ESA.

Wybrano go do 28-osobowego korpusu z grona 22,5 tys. kandydatów z całej Europy (w tym 549 z Polski). Jako astronauta projektowy Polskiej Misji na ISS właśnie rozpoczyna kolejny etap swojego szkolenia, już w Houston, poznając system statku Dragon i procedury pracy na ISS.

Polski astronauta odbędzie 10-dniową misję na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, dając rodzimemu przemysłowi kosmicznemu duże wsparcie. Wachlarz polskich eksperymentów mających szansę polecieć na ISS jest niezwykle szeroki. Zaprezentowane zarówno przez uczelnie, jak i podmioty prywatne projekty, które trafią na ISS, mają na celu zbadanie różnych aspektów funkcjonowania człowieka i technologii w warunkach mikrograwitacji. Skupią się one na zdrowiu psychicznym i fizycznym astronautów, przeanalizują wpływ izolacji kosmicznej na ich stan emocjonalny, efektywność pracy oraz mikrobiom jelitowy. Z kolei technologiczne eksperymenty będą dotyczyć rozwoju…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy zwierzęta domowe są z nami szczęśliwe?