Subskrybuj

W poszukiwaniu nowego miraze

Choć to jezydzi są dziś ponownie ofiarami fundamentalnego islamu i szariatu (który już niegdyś kategorycznie odrzucili), to przekaz zawarty w ich religii może stać się ratunkiem zarówno dla fanatycznie walczących ze złem muzułmanów, jak i dla konsekwentnie stawiającego im czoła „cywilizowanego świata”.

Na początu sierpnia bojówki Państwa Islamskiego (zwanego popularnie ISIS, co oznacza Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie) zaatakowały dystrykt Szingal (Sindżar) leżący w granicach prowincji Niniwa w północnym Iraku, powodując exodus tysięcy Kurdów – jezydów i asyryjskich chrześcijan. Jeszcze wcześniej, w czerwcu br., ISIS zdołało zająć stolicę tej prowincji – Mosul, obalając tamtejsze wieloetniczne i wieloreligijne władze. Trwający konflikt zbrojny – którego przyczyn szukać należy nie tylko w napływie do Syrii i Iraku terrorystycznej międzynarodówki spod znaku fundamentalnego sunnickiego islamu, ale przede wszystkim w głębokim kryzysie władzy i idei istnienia obu wspomnianych wyżej organizmów państwowych – przypomniał o całej gamie nierozwikłanych od dawna problemów.

Widmo Sykesa i Picota

Pamiętać należy, że Syria i Irak to państwa wymyślone i wykreślone na mapie przez zachodnie mocarstwa – Anglię i Francję. W 1916 r. dwaj dystyngowani politycy Mark Sykes i Francois-George Picot zawarli tajny układ, na mocy którego oba państwa, widząc rychły upadek imperium osmańskiego, podzieliły się strefami wpływów na Bliskim Wschodzie. Francja otrzymała dzisiejszą Syrię, Wielka Brytania objęła z kolei pieczę nad Irakiem. Dwa powstałe w ten sposób kraje były początkowo monarchiami, ale w latach 30. (Syria) i 50. (Irak) zostały przekształcone w republiki, w których z czasem, jako antidotum na zachodnią dominację, zaczął dominować arabski nacjonalizm. Wkrótce zresztą Anglia i Francja zrzekły się swoich mandatów, a Syria i Irak zdane zostały na niełatwą samodzielność. Podział dokonany przez Sykesa i Picota stał się jednak ciężarem dla zyskujących w XX w. narodową samoświadomość obywateli tych państw. Czy można bowiem spokojnie pogodzić się ze sztucznie skrojoną tożsamością, która mimo wielu przymiarek nie chce ułożyć się jak garnitur angielskiego dżentelmena?

Symboliczne przekraczanie szlabanu na iracko-syryjskim pograniczu przez siły ISIS, uwiecznione w filmie The Islamic State1, to tylko jedna z możliwych form rozprawiania się z niechcianą schedą po byłych kolonizatorach. Inną, znacznie bardziej wyważoną jej postać spotkać można np. w powieści Tirsa bê diran („Strach bez zębów”) autorstwa pochodzącego z Syrii kurdyjskiego pisarza Helima Yûsifa. Jej główny bohater ciągle i z nieustającym przerażeniem natrafia na wyrastające jak spod ziemi widmo Marka Sykesa, pojawiające się w wielu kluczowych momentach jego życia. W przeciwieństwie do radykalnego działania islamskich fundamentalistów bohater książki Yûsifa próbuje z prześladującą go zjawą rozmawiać. Różnica jest znacząca. Pewne jest jednak, że ani projekt Państwa Islamskiego, ani wyłaniający się ze zgliszczy Iraku i Syrii Kurdystan nie stanowią recepty na szczęście dla wszystkich mieszkańców obu tych krajów. Niemniej w przeciwieństwie do czarno-białej, opartej na szariacie, radykalnej koncepcji Państwa Islamskiego kurdyjska idea szczęśliwego państwa zawiera w sobie barwny synkretyzm oraz doświadczenie cierpliwego przekraczania cierpienia i niepopadania we frustrację.

Arabski nacjonalizm, który zdominował Syrię i Irak w XX w., okazał się elementem konsolidującym społeczeństwa tych państw, dyskryminując jednak i wykluczając jednocześnie tę ich część, która za Arabów uznać się nie chciała. Dotyczyło to przede wszystkim Kurdów zamieszkujących oba te kraje, ale także Turkmenów i asyryjskich chrześcijan. Ponadto, mimo nowoczesnej postaci demokratycznego i zeświecczonego państwa, w obu krajach przetrwały dawne podziały religijne.

Co ciekawe, iracka partia Baas, która w 1963 r. objęła rządy w Iraku, mimo głoszonych oficjalnie idei nacjonalistycznych i socjalistycznych opierała się w dużej mierze na ludności sunnickiej, zaś jej syryjska odpowiedniczka, od czasu objęcia w latach 60. przywództwa przez Hafiza al-Assada, a potem jego syna Baszara na alawitach (sekcie w obrębie islamu zbliżonej ideologicznie do szyizmu). Po amerykańskiej interwencji z 2003 r. i upadku Saddama Husajna w Iraku wygranymi okazali się szyici i częściowo także Kurdowie (choć oczywiście nie wszystkie ich postulaty zostały spełnione). Sunnici zaś pogrążeni we frustracji, stopniowo, zwłaszcza od momentu sprawowania urzędu premiera przez szyitę Nuriego Malikiego, ulegli coraz większej marginalizacji. W Syrii z kolei w 2011 r. wybuchła wojna domowa, w której o głos zaczęli upominać się dyskryminowani jak dotąd sunnici. W ten sposób w obu tych krajach powstało miejsce dla fundamentalistycznej sunnickiej międzynarodówki, która skwapliwie wykorzystała nowe możliwości. Państwo Islamskie zapewniło sunnitom utraconą wiarę w siebie, zwróciło godność zabraną przez „plugawych zachodnich sojuszników” i obiecało zaprowadzenie wzorowego porządku i czystości wiary.

Biało-czarny porządek Sierpniowy atak bojówek Państwa Islamskiego na jezydzkie i chrześcijańskie wioski stał się nie tyle kolejną odsłoną konfliktu Wschód–Zachód (którym, paradoksalnie, napawają się zarówno media zachodnie, jak i samo ISIS), i raczej toczącego się od lat na Bliskim Wschodzie znacznie mniej spektakularnego sporu o wizję ludzkiego szczęścia. Czy może ona inspirować się obcymi nowinkami, czy też winna pozostać wierna wyłącznie rodzimej tradycji religijnej i etycznej? Zwolennicy drugiej teorii zapominają, że islam (podobnie zresztą jak chrześcijaństwo) nie jest jednolity, a w momencie swego powstania i szczytu rozwoju korzystał z bardzo wielu wzorców. Różnica polega jednak na tym, że kiedyś był szczęśliwym i pewnym siebie zdobywcą, podczas gdy dziś bardzo często patrzy na świat oczami sfrustrowanego przegranego. Zasadniczo zmienia to…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Polak katolik – tożsamość do wzięcia