Subskrybuj
Publicystka, wieloletnia redaktorka „Tygodnika Powszechnego”, w którym pełniła m.in. funkcje sekretarza redakcji i zastępcy redaktora naczelnego, członkini zespołu miesięcznika „Znak”. W latach 1989–1993 – posłanka na Sejm z ramienia Solidarności, a potem Unii Demokratycznej. Ostatnio opublikowała...

Coraz bliżej albo coraz mniej

Gdy rozmowa staje się sporem, bliźni może z niej zniknąć. W najważniejszych sprawach, o które się dziś spieramy, zaczyna nam brakować bliźniego. A gdy spór staje się walką, przeciwnik zamienia się we wroga.

24 KWIETNIA 2016 R.

Spotkanie rodzinne. Czujemy się sobie bliscy, siedzimy przy jednym stole, ale rozmów toczy się wiele naraz. Tak jakby każdy swoją potrzebę komunikowania się chciał koniecznie wyrazić przez to, co on sam powie. Jak to było, kiedy rozmowa w gronie rodzinnym toczyła się na wspólny temat? Każdy coś dodawał, ale także słuchał. A zatem każdy z nas i mówił, i milczał. I jedno, i drugie łączyło. Bo wtedy kiedy chcemy być naprawdę blisko drugiego, to go słuchamy.

Czasem myślę, że chyba zatracamy umiejętność słuchania. Chcemy mówić sami. Dzięki technice nasze możliwości stają się niemal nieograniczone. Niedawno dowiedziałam się, że na drugiej półkuli istnieje osobny telewizyjny kanał dla potrzeb wierzących, który obejmuje setki krajów. W Polsce mówią do nas z niepoliczalnej niemal liczby kanałów, a w Internecie zmieści się każdy głos, każda odzywka. Na ulicy mija mnie co chwila ktoś z komórką przy uchu, często jest to młoda mama z wózkiem, której jakby nie dość towarzystwa dziecka. Ta nasza potrzeba wciąż wzrasta. Dziennikarstwo wchłania rosnącą liczbę adeptów. Od niedawna mówiący do nas z ekranów i głośników przyspieszyli tempo, tak jakby w tych samych minutach chcieli zmieścić jeszcze więcej i więcej. Aż do karykatury, jaką jest parę osób mówiących równocześnie. Żadna z nich nie ustąpi, tak jakby nie wiedziała, że słuchacz niczego już nie rozumie.

Rozmowa to przecież kontakt. Spotkanie, dialog, dyskusja, zbiorowa refleksja, przyjazna wymiana informacji. Wszędzie tam jest ktoś, przy kim milczę, bo go słucham. Ale to zakłada, że liczy się dla mnie także jego racja. Jeżeli mu jej nie przyznaję, nie muszę go słuchać. Oczywiście dlatego że to ja mam rację, że mój bliźni jej nie ma. Gdy rozmowa staje się sporem, bliźni może z niej zniknąć. W najważniejszych sprawach, o które się dziś spieramy, zaczyna nam brakować bliźniego. A gdy spór staje się walką, przeciwnik zamienia się we wroga.

 

26 KWIETNIA 2016 R.Wyjątkowa wiosna, wyjątkowe lato. W Kościele polskim aż trzy wydarzenia szczególnej rangi: nowy jubileusz „milenijny”, Światowe Dni Młodzieży i wizyta papieża Franciszka, a to wszystko w kontekście zagrożeń, od których coraz bardziej gotuje się w świecie dookoła nas. Dla Kościoła polskiego to czas wyzwania, na który odpowiada on nowym wielkim programem duszpasterskim, w nadziei, że zacznie się spełniać pamiętna modlitwa Jana Pawła II na pl. Zwycięstwa w Warszawie podczas jego pierwszej pielgrzymki do Polski. Nadzieja, że ojczyzna swój chrzest sprzed 1050 lat będzie potwierdzać nie tylko w każdym wiernym, ale także w kształcie społecznym i państwowym. Również jako przykład i wzorzec dla świata, w którym wiara zanika….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Dlaczego rośliny powinny mieć prawa?