Podobny proces miałby obejmować w dłuższej perspektywie ludzkie zbiorowości – jeśli historia jest nauczycielką życia, bogatsi o wieki doświadczeń, moglibyśmy unikać dawnych błędów i trafniej przewidywać konsekwencje decyzji politycznych lub ekonomicznych, które budują warunki rozwoju dla kolejnych pokoleń jednostek. W takim duchu powstawały oświeceniowe i postoświeceniowe utopie społeczne. A jednak mimo że ostatnie dwa stulecia przyniosły projekty przełomowe – jak kultura praw człowieka, nieprawdopodobny pomysł zjednoczenia Europy, coraz liczniejsze i silniejsze organizacje humanitarne czy wreszcie przybierający na sile ruch ekologiczny – rozwijały się one w cieniu doświadczeń cywilizacyjnego i moralnego upadku, jakim były dwie światowe wojny oraz rozwój ustrojów totalitarnych i dramat krajów postkolonialnych. „Jeśli istotnie wchodzimy w okres Długiego Pokoju, to nie będzie on wcale sielanką, lecz czasem konfliktu tak permanentnego, że różnica między wojną a pokojem ulegnie całkowitemu zatarciu” – pisze John Gray, filozof, uczeń Isaiaha Berlina. Po „tysiącleciach powszechnej biedy i despotyzmu od jakiegoś czasu nieprzerwanie rosną kluczowe wskaźniki: żywych urodzeń, skolaryzacji i demokratyzacji, stanu zdrowia oraz długości życia”, a to świadczy o postępie – odpowiada mu Steven Pinker, psycholog kognitywista z Uniwersytetu Harvarda. Głosy te, publikowane w najnowszym Temacie Miesiąca, świadczą o tym, że spór ten jest najpewniej nierozstrzygalny. A jednak stanowiska Graya…
redaktor naczelna miesięcznika „Znak”, dr nauk humanistycznych w zakresie filozofii, publicystka. Specjalizuje się w tematach dotyczących społecznych przemian religijności, sporów światopoglądowych, relacji państwo-Kościół, wielokulturowości i problemów mniejszości. Członkini Rady Fundacji na rzecz Chrześcijańskiej Kultury Społecznej...