Subskrybuj
Ilona Klimek-Gabryś. Ilustracja: Agata Nowicka
Redaktorka miesięcznika „Znak”, recenzentka, absolwentka krytyki literackiej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Pielęgnowanie prywatności

Publikowanie na Facebooku nigdy za bardzo mnie nie wciągnęło: od czasu do czasu zmieniałam zdjęcie profilowe, czasem dzieliłam się piosenkami, udostępniałam treści związane z pracą.

Co innego na Instagramie. Gdy w 2014 r. dałam się namówić, żeby założyć tam konto, regularnie zaczęłam prowadzić pamiętnik w obrazkach. Tłumaczyłam sobie, że publikuję jedynie migawki z momentów, o których chciałabym pamiętać. Moje konto co prawda zawsze było prywatne, lecz wśród obserwatorów szybko znalazły się osoby, które znałam zaledwie z widzenia. Wrzucałam zdjęcia z odwiedzanych miejsc i z ważnych życiowych momentów. Po co? Chyba nigdy tak naprawdę nie zadałam sobie tego pytania. Aż w końcu niecałe dwa lata temu przyszedł taki czas, gdy poczułam się tym bardzo zmęczona. Odkryłam, że mam dość przeglądania, gdzie bywają moi znajomi. Że już nie traktuję tego w kategoriach inspirującego kontentu. Że wolę się z nimi po prostu spotkać i usłyszeć, co u nich, jak się mają, co przeżywają. Dotarło do mnie, że pozornie niewinny „pamiętnik w obrazkach” to forma nieustannej autoprezentacji, dzielenia się swoją prywatnością z osobami (a jednocześnie z wielkimi firmami technologicznymi), którym wcale nie chcę pokazywać fragmentów mojego życia. I że przecież mogę sobie pozwolić na niebycie w sieci. Od tamtej pory prawie nie publikuję na portalach społecznościowych, natomiast intensywniej zaczęłam wywoływać zdjęcia, a wklejanie ich do albumu, by potem pokazać je naprawdę bliskim osobom, daje mi dużą frajdę.

Przez wieki prywatność niemalże nie istniała. Jej zalążków możemy dopatrywać się w epoce oświecenia, gdzie istotną rolę zaczynają odgrywać zamykane pokoje, osobiste zapiski, intymne korespondencje.

Powszechnym prawem stała się jednak dopiero w XX w., by we współczesnych czasach szybko przemienić się w towar. Korzystając na co dzień z internetu, zostawiamy…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Granice naszej prywatności