Wiele i wielu z nas podejmuje więc działania, które mają zmieniać Kościół od środka: czy to poprzez pozytywne zaangażowanie społeczne, jak czynią osoby skupione wokół inicjatywy Zranieni w Kościele (www. zranieni.info), czy to poprzez milczące, lecz widoczne publicznie protesty, jakie niedawno odbyły się w kilku polskich miastach pod hasłem „Odzyskajmy nasz Kościół”. Nowe inicjatywy stanowią odpowiedź na narastające wcześniej doświadczenie niemożliwej do zniesienia bezsilności wobec działań (lub ich braku) pasterzy Kościoła, coraz silniejszej polaryzacji i upolitycznienia wspólnoty oraz języka nienawiści i wykluczenia, jaki sączy się nie tylko z ust polityków, ale i duchownych. Wiele i wielu z nas obawia się iść na mszę św. w kościele parafialnym, nie chcąc znów słuchać słów pełnych lęku przed światem, a nierzadko również i potępienia rozmaitych zjawisk we współczesnej kulturze. Wreszcie – coraz silniejsze jest przekonanie, że przełożeni kościelni, którzy zachowują się niegodnie, tuszują pedofilię lub jawnie lekceważą problem, powinni złożyć dymisję i zostać pociągnięci do odpowiedzialności. Można jednak także powiedzieć, że te szlachetne działania i publicznie formułowane postulaty na nic się zdadzą, jeśli wśród najważniejszych osób sprawujących w polskim Kościele władzę nie będzie woli reformy. Co więcej, być może jednym ze źródeł problemów jest właśnie sam sposób sprawowania tej władzy. I dopóki nie ulegnie on zmianie, żadne oddolne działania nie przyniosą sensownych efektów. Nigdy wcześniej w III RP sojusz ołtarza i tronu nie był tak silny jak obecnie. Obydwie strony tego…
redaktor naczelna miesięcznika „Znak”, dr nauk humanistycznych w zakresie filozofii, publicystka. Specjalizuje się w tematach dotyczących społecznych przemian religijności, sporów światopoglądowych, relacji państwo-Kościół, wielokulturowości i problemów mniejszości. Członkini Rady Fundacji na rzecz Chrześcijańskiej Kultury Społecznej...