Trzy ostatnie dekady to okres szczególny dla Ameryki Łacińskiej, w tym również dla Chile. Przypadają nań silne przemiany związane z: walką ze skutkami kryzysu gospodarczego lat 80. XX w. w tym wysoką inflacją, procesem prywatyzacji i decentralizacji państwa, rozwojem małej i średniej przedsiębiorczości, nowymi regionalnymi inicjatywami integracyjnymi, przeciwdziałaniem ubóstwu i bezrobociu, ale przede wszystkim pluralizacją i demokratyzacją życia politycznego. W procesie latynoamerykańskiej transformacji polityczno-gospodarczej i kulturowej istotną rolę odegrały ruchy społeczne, kluczowe również w walkach z dyktaturami poprzedzającymi ten okres. Wystarczy przypomnieć spontaniczne akcje, które przerodziły się w silne obecnie organizacje, jak Madres de Plaza de Mayo w Argentynie czy Movimento dos Trabalhadores Rurais Sem Terra (MST) w Brazylii. Znane są również w regionie mobilizacje społeczne, często wywodzące swoją nazwę od celu, który im przyświecał, bądź formy działań, jak cocaleros (ruch zapoczątkowany w latach 80. przez rolników boliwijskich w celu ochrony upraw krzewu koki i produkcji liści koki), pingüinos (mobilizacja uczniów szkół średnich w Chile z roku 2006 sprzeciwiających się prywatyzacji systemu edukacji), piqueteros (ruch bezrobotnych wywodzący się z Argentyny lat 90., który miał swój początek w masowych blokadach – pikietach – dróg organizowanych przez zwolnionych pracowników największego państwowego przedsiębiorstwa YPF: Yacimientos Petrolíferos Fiscales) czy caceroladas (powszechna forma ulicznych demonstracji w Ameryce Łacińskiej, które zainicjowały protesty kobiet chilijskich wychodzących na ulice i uderzających głośno w garnki, aby zamanifestować swój sprzeciw wobec braków podstawowych produktów na rynku). Dzisiaj obserwujemy w Ameryce Łacińskiej mobilizacje przeciw gospodarce ekstraktywistycznej (opartej na wydobyciu i eksporcie surowców mineralnych i naturalnych) oraz te na rzecz ekologii, wspierające uniwersytecką autonomię i sprzeciwiające się redukcji finansowania edukacji, ruchy na rzecz praw rdzennej ludności i społeczności LGBT+ czy przeciwko przemocy wobec kobiet. Charakteryzują je głęboka solidarność i duże możliwości mobilizacji kolektywnej, a celem jest nie tylko uznanie żądań danej grupy, ale przede wszystkim spowodowanie zmian w strukturach państwa, zerwanie z dotychczasowymi relacjami władzy oraz wytyczenie nowych scenariuszy politycznych.
W tę ogólnoregionalną panoramę wpisują się wydarzenia obecnie dziejące się w Chile, gdzie niezadowolenie społeczne w formie pikiet, marszów i strajków jest szczególnie widoczne w największych miastach kraju, jak Santiago, Antofagasta, Valparaiso, La Serena czy Concepción.
Wydarzenia zainicjowane w październiku 2019 r. wybuchem protestów i falą przemocy ze strony studentów sprzeciwiających się podniesieniu cen za przejazdy transportem publicznym określone zostały przez media jako Chilijska wiosna (La Primavera de Chile), Październikowa rewolta (Revuelta de Octubre) albo Przebudzone Chile (Chile despertó).
Obnażyły one głębokie podziały społeczne i gospodarcze istniejące w społeczeństwie. Pokazały światu i samemu Chile, że sukces gospodarczy i polityczny tego kraju – nagłaśniany medialnymi kampaniami i konstruowaniem przez kolejne rządy marki narodowej – jest bardzo podatny i może być kruchy, a współistnienie dwóch przeciwstawnych światopoglądów, bez podtrzymywania dialogu i porozumienia między nimi, okazuje się na dłuższą metę niemożliwe. Mówiąc o dwóch światopoglądach, mam na myśli dwa główne nurty idei polityczno-społecznych ścierające się na gruncie chilijskiej rzeczywistości. Pierwszy kultywowany jest przez białe elity ekonomiczne, konserwatywne w swoich postawach społeczno-kulturowych, reprezentujące kapitalistyczny i ekstraktywistyczny model gospodarki, zjednoczone w dążeniu, aby dostosować całe społeczeństwo i państwo do zmieniających się warunków modernizacji. Swoimi działaniami umacniają istniejące podziały klasowe, a poprzez minimalizację ingerencji państwa w sprawy ekonomiczne kraju rezerwują sobie największy strumień zysków gospodarczego boomu, który przeżywał ten kraj od 1990 r., utrwalając w nim nierówności społeczne. Drugi nurt wpisuje się w paradygmaty post- i transmodernistyczny, odwołując się do spuścizny rządów socjalistycznych, dla którego solidarność społeczna, tradycje i prawa rdzennych mieszkańców, poszanowanie przyrody i przestrzeganie praw człowieka są priorytetem, a podstawę dialogu z obecnymi elitami stanowi rozliczenie okresu dyktatury przekładające się na zmianę istniejącego porządku konstytucyjnego i społeczno-ekonomicznego.
Tragiczny bilans
Po ponad 100 dniach od początku największych od 30 lat protestów w Chile bilans wydaje się tragiczny, nie tylko na płaszczyźnie ludzkiej, ale również prawnej i gospodarczej. Zgodnie z informacjami Narodowego Instytutu Praw Człowieka (Instituto Nacional de Derechos Humanos) wskutek zastosowania środków prewencji i przemocy przez rząd chilijski wobec manifestujących trwający do chwili obecnej konflikt pochłonął 27 ofiar śmiertelnych, z czego 7 z nich było zatrzymanych przez służby bezpieczeństwa, 3 tys. osób zostało rannych w wyniku użycia broni palnej, 3400 było hospitalizowanych, ponad 200 straciło częściowo bądź całkowicie wzrok z powodu wykorzystania pocisków gumowych przez karabinierów. Przedstawiono dowody na stosowanie tortur i fizyczne maltretowanie 369 osób, gwałty seksualne na 79, ponadto 7 tys. zostało aresztowanych, wśród nich 800 dzieci. Jednocześnie według chilijskiego konstytucjonalisty Jaime Bassa ogłoszenie stanu wyjątkowego w wybranych ośrodkach miejskich i wyprowadzenie na ulice wojska ujawniło niekompetencje prezydenta Sebastiana Piñery, który złamał zapisy: konstytucji – szczególnie jej art. 42, gdyż w warunkach stanu wyjątkowego nie delegował w formie pisemnej swoich praw szefom obrony narodowej, oraz art. 495 ust. 1 Kodeksu karnego dotyczącego sposobu karania osób niepodporządkowujących się przepisom stanu wyjątkowego (osoby te były aresztowane, natomiast zapisy pozwalają jedynie nałożyć na nie mandat). Do końca listopada 2019 r. zgodnie z doniesieniami Ministerstwa Gospodarki Chile w trakcie trwania rozruchów 6800 małych i średnich przedsiębiorstw w kraju zgłosiło rabunek bądź akt wandalizmu. Szacuje się, że rezerwy sektora turystycznego spadły o 50%, obroty w handlu zmniejszyły się o 10%, dochody z podatku VAT obniżyły się o 25%, zatrudnienie zmniejszyło się o 100 tys. miejsc. Ucierpiała również infrastruktura, a szacunki rządu wskazują na szkody przekraczające 4,5 mld dolarów, z czego 300 mln przypada na szkody wyrządzone na stacjach metra. Ogólnie rzecz biorąc, szacuje się, że gospodarka kraju w wyniku tej destabilizacji odnotuje w 2019 r. spadek w planowanym wzroście gospodarczym z 2,5 do 1,9%.
Chcąc zrozumieć skalę obecnego konfliktu w Chile, należy wziąć pod uwagę szeroką gamę czynników wewnętrznych, które – obok warunków dotyczących kontekstu regionalnego i historycznego kraju – złożyły się na tę trudną sytuację. „No son 30 pesos, son 30 años” (To nie 30 pesos, to 30 lat) oraz „El Pueblo unido jamás será vencido” (Zjednoczony lud nigdy nie zostanie pokonany) to zdania, które najlepiej tłumaczą źródła oraz siłę aktualnego kryzysu polityczno-społecznego w Chile.
Trzydzieści lat braku zmian
„To nie 30 pesos, to 30 lat” – hasło wykrzykiwane prawie na wszystkich zgromadzeniach organizowanych od połowy października 2019 r. miało zwrócić uwagę opinii publicznej, również międzynarodowej, na sedno problemu. Nie tłumaczą go podwyżki o 30 chilijskich pesos w transporcie publicznym, ale brak zgody społeczeństwa na dalsze forsowanie – przez kolejne rządy – neoliberalnego projektu ekonomicznego. Jego priorytetem stało się utrzymanie za wszelką cenę wzrostu gospodarczego kosztem najsłabszych i najuboższych oraz zaniechanie działań na rzecz ustanowienia nowej konstytucji pozwalającej zerwać z niechlubną pinochetowską przeszłością i wywodzącą się z tego okresu obowiązującą do dzisiaj ustawą zasadniczą.
W październikowym plebiscycie 1988 r. prawie 55% Chilijczyków opowiedziało się za procesem transformacji w kraju rządzonym twardą ręką wojskowych od 1973 r. Tym samym odrzuciło możliwość dalszego sprawowania władzy przez Augusto Pinocheta. Po 16 latach wojskowej dyktatury (1973–1989), która pochłonęła tysiące ofiar zamordowanych, torturowanych, zaginionych i zmuszonych do emigracji, 11 marca 1990 r. Pinochet złożył mandat prezydenta. Z pewnością proces ten nie byłby tak pokojowy w swojej formie rozliczeń z przeszłością, gdyby nie porozumienie narodowe (Acuerdo Nacional) z 1985 r. zainicjowane przez Kościół katolicki, które jasno wytyczyło ścieżkę przemian politycznych, gospodarczych i społecznych. Ów plan de facto gwarantował status quoi nietykalność ówczesnym elitom, wpływ Kościoła na sferę społeczną kraju, lecz przede wszystkim kontynuację neoliberalnej drogi rozwoju, chociaż znalazły się w nim zapisy o niwelowaniu dysproporcji społecznych. Porozumień tych nie podpisały lewicowe ugrupowania, w tym Komunistyczna Partia Chile, dzisiaj tak aktywne podczas społecznych mobilizacji. Zaproponowane na tamten czas rozwiązania wydawać się mogły jedynymi słusznymi i społeczeństwo wiązało z nimi nadzieje na dalszą zmianę porządku politycznego, konstytucyjnego i zmniejszenie obecności sił zbrojnych w życiu publicznym kraju. Tak się jednak nie stało. Do chwili obecnej w Chile obowiązuje konstytucja uchwalona w 1980 r. i chociaż poddana została wielu modyfikacjom, jest ewidentnym przykładem na istniejącą ciągłość systemu polityczno-gospodarczego ustanowionego po zamachu stanu przeprowadzonego przez gen. Augusto Pinocheta na rząd demokratycznie wybranego prezydenta Salvadora Allende. Większość z wprowadzonych do tej pory poprawek w obowiązującej ustawie zasadniczej dotyczyła funkcjonowania politycznej sfery państwa, idąc w kierunku gwarancji pluralizmu politycznego, zmian administracyjnych i większej autonomii dla jednostek terytorialnych, a także przekształceń konkretnych organów państwowych, m.in. trybunału konstytucyjnego, parlamentu, rządu i prezydenta. W 1994 r. i 2005 r. zredukowano kadencję prezydenta, najpierw do sześciu, a następnie do czterech lat; w 1999 r. wdrożono zapis obligujący państwo do promocji edukacji przedszkolnej; dopiero w 2001 r. zniesiono system cenzury, a na jego miejsce wprowadzono regulacje…