Ale czy da się poznać los uchodźcy? Czy można go opowiedzieć drugiemu człowiekowi? Tragicznie zmarły Jean Améry w szkicu Ile ojczyzny potrzebuje człowiek? z tomu Poza winą i karą pisał, że najdotkliwszymi konsekwencjami wypędzenia są utrata poczucia bezpieczeństwa i rozbicie tożsamości. Ojczyzna jest siedzibą ładu, przewidywalności i pewności siebie, obczyzna zaś domeną nieładu, zaskoczenia i konfuzji. Wyjaśniał Améry: „pewnym można się czuć tam, gdzie nie spodziewamy się niczego zaskakującego, nie musimy się obawiać czegoś całkiem i zupełnie obcego”. Jako uchodźca żył w otoczeniu znaków, które były dlań „równie nieczytelne jak etruskie pismo”.
Jean Améry i Vladimir Nabokov – ikony migranckiego losu – są patronami Wyjechali, wspaniałej prozy W.G. Sebalda. Książka stanowi próbę przeniknięcia w głąb doświadczenia uchodźstwa. Sam Sebald, którego określano mianem pisarza Shoah, dystansował się od tego sformułowania. W jednym z wywiadów podkreślał: „Błędnie uważa się, że w literaturze miejsce tematyki żydowskiej jest w osobnej szufladzie i cała reszta świata nie ma z nią nic wspólnego”. Wielkość prozy Sebalda polega m.in. na tym, że wychodzi poza oczywisty kontekst traumy Zagłady i opowieść o uchodźstwie wpisuje w uniwersalne doświadczenie człowieka. Utrata ojczyzny, domu przybiera różne formy: migracji ekonomicznych, wygnania z powodów kulturowych, uchodźstwa politycznego, prześladowania na tle rasowym, etnicznym, religijnym czy z powodu orientacji seksualnej. Czy można stawiać między nimi ostre granice i poddawać ryczałtowym ocenom? Los żydowski staje się dziś ponownie symbolem zniszczenia tożsamości, utraty…