Pamiętam numer miesięcznika „Znak” sprzed ośmiu lat. Nosił tytuł Nazywaj rzeczy po imieniu i ukazał się w czasie, gdy nieantropocentryczna perspektywa i sprawczość rzeczy były domeną niemalże wyłącznie akademickich badań. Tamto wydanie miesięcznika spotkało się z ogromnym zainteresowaniem. Dla wielu czytelniczek i czytelników stało się inspiracją do zadania sobie pytania o otaczające nas rzeczy i ich własne, niezależne od człowieka życie. A właściwie – „życie”, bo przecież tajemnica rzeczy wyraża się również w ich odrębnym statusie ontologicznym, innej niż ludzka formie istnienia i oddziaływania.
Dziś ten temat podejmujemy w innym kontekście. Po raz pierwszy od dawna w samym centrum naszych codziennych doświadczeń znów stanęły doświadczenie wojny i niepokojące pytanie: w jaki sposób zmienia ona codzienność? Nie tylko przypomina ono o kruchości naszego ludzkiego życia, ale także konfrontuje z tym, co jest dla nas ważne, co konstytuuje naszą tożsamość, co w obliczu wojny chcemy za wszelką cenę ocalić.
Kwestia rzeczy powraca w miesięczniku „Znak” na wiele sposobów nie tylko w Temacie Miesiąca. Znakomity artykuł Karoliny Sulej otwierający dział Ludzie–Książki– Zdarzenia stawia nas wobec problemu, jak rzeczy, a ściślej ubrania, budują nasze tożsamość, poczucie godności i społeczne role. Autorka, odwołując się do klasycznych już dziś prac na temat roli ubrań w obozach przymusowej pracy i obozach Zagłady, stawia nas wobec pytań o modus ludzkiego życia – o przywracanie albo odzieranie z człowieczeństwa. Te odwołania pełnią dziś funkcję analogii i pozwalają z większą empatią spojrzeć na los uchodźców. Dostrzec ich potrzeby i strategie ocalania własnej tożsamości w zderzeniu z doświadczeniem nagłego…