Subskrybuj
Mateusz Burzyk
Redaktor miesięcznika „Znak”, dr nauk społecznych, tłumacz i popularyzator współczesnej włoskiej filozofii politycznej.

Prawda o Nowym Jorku

Mój przyjaciel wyjechał do Nowego Jorku pracować dla jednej z największych korporacji prawniczych świata. Po kilku pierwszych miesiącach pobytu zapowiedział, że mimo możliwości przedłużenia kontraktu nie będzie się o to starał. Mówił wprost, że takiej „kultury zapierdolu” nie doświadczył w Europie nigdy wcześniej.

Wiele innych osób, z którymi rozmawiałem na temat Nowego Jorku w trakcie prac nad numerem wspominało o przeraźliwym hałasie, nieprzyjemnych zapachach, brudzie. To więc raczej nie przypadek, że nie znajdziemy tego miasta na wysokich pozycjach najlepszych na świecie miejsc do życia pod względem bezpieczeństwa, transportu publicznego, dostępności służby zdrowia, jakości ekosystemu. Nawet w obrębie wyłącznie amerykańskich metropolii Nowy Jork nie plasuje się wysoko.

Jednocześnie jest to miasto kultowe. Nawet prokrastynując przed rozpoczęciem pisania tego tekstu, natknąłem się w telewizji na film kręcony w Nowym Jorku, Kolekcjonera kości z Denzelem Washingtonem i Angeliną Jolie. W popkulturze to miasto jest wręcz nadreprezentowane. Znajduje się w czołówce zestawień najczęściej wybieranych do scenerii filmowych. Cieszy się także pozycją lidera pod względem największej liczby poświęconych mu piosenek (internet wylicza ich 161). Łatwo się o tym przekonać, wchodząc na wybrany serwis streamingowy i korzystając z gotowych playlist z przebojami Franka Sinatry, Alicii Keys, Stinga czy Taylor Swift.

Kultowy status Nowego Jorku wiąże się także z tym, że w swojej historii miasto zwycięsko wychodziło z różnych kryzysów, jak np.: blackout z 1977 r.,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze: Szczęśliwego Nowego Jorku