Akcja powieści rozgrywa się w latach 20. XX w., we Wrocławiu, Berlinie i Afryce. To ostatnie miejsce, gdzie do eksperymentów pozyskiwane są osoby pochodzące z plemion rdzennych mieszkańców kontynentu, odsłania dodatkowo ciemną stronę procesu kolonizacji. Fabularny pomysł Marka Krajewskiego opiera się, niestety, na faktach. „Fabryki hybryd” istniały zarówno w carskiej, jak i sowieckiej Rosji, a zainteresowanie osobliwymi „przypadkami ewolucji” było powszechnym zjawiskiem społecznym również w krajach Europy Zachodniej.
Od lat 50. XX w., kiedy to Watson i Crick odkryli strukturę DNA, a rozwój biotechnologii nabrał rozpędu, mapa ideowych podziałów zaczęła się komplikować. Wątpliwości wobec zjawiska polepszania ludzkich zdolności i przekształcania Homo sapiensw nowy, doskonalszy gatunek formułowane są po stronie intelektualistów zarówno spod znaku lewicy, jak i liberalizmu czy ideologii prawicowych. Różnice pojawiają się na poziomie argumentacji. Socjaldemokraci zwracają uwagę przede wszystkim na ryzyko powstania nowych, drastycznych nierówności społecznych wynikających z faktu, iż dostęp do metod polepszania będą mieli tylko najbogatsi. Niepokój filozofów takich jak Michel Foucault czy Giorgio Agamben wywołuje też szereg kwestii biopolitycznych, związanych ze sprawowaniem przez instytucje państwa władzy nad ludzkim zdrowiem, rozrodczością i środowiskiem życia. Analizy tych myślicieli bazują z jednej strony na doświadczeniach z przeszłości (opresyjnej wobec jednostki roli szpitali psychiatrycznych, wspomnianych już pseudoeksperymentów medycznych czy wreszcie – doświadczeń totalitarnych reżimów), z drugiej – na nowych możliwościach kontroli obywateli wynikających z rozwoju technologii. Intelektualiści spod…