Subskrybuj
redaktor naczelna miesięcznika „Znak”, dr nauk humanistycznych w zakresie filozofii, publicystka. Specjalizuje się w tematach dotyczących społecznych przemian religijności, sporów światopoglądowych, relacji państwo-­Kościół, wielokulturowości i problemów mniejszości. Członkini Rady Fundacji na rzecz Chrześcijańskiej Kultury Społecznej...

Kobiety objaśniają mi świat

Rebecca Solnit daje nam język pozwalający zapoczątkować zmianę dającą wiarę w bardziej otwarty, równy i wolny od przemocy świat.

Nie jest to proste odkrycie, że coś, co dla nas oczywiste, dla innych takie nie jest. Że tę samą rzeczywistość nie tylko oceniać, ale i postrzegać możemy w sposób całkowicie odmienny. Za tymi samymi słowami, które padają w rozmowie, kryją się inna wiedza, zrozumienie, doświadczenia. Pojawiają się skojarzenia prowadzące do odmiennych postaw i reakcji. Bez tego odkrycia nie wyjdziemy z pułapki wąskiego myślenia określanego jedynie przez perspektywę własnego pochodzenia: rasy, płci, klasy czy wyznania. W okresie mojego dojrzewania o wielu problemach się nie mówiło. A w konsekwencji nie mogły się one stać jawnymi kwestiami społecznymi i politycznymi. Nie istniały też słowa, za pomocą których można było opisać przyswajane dopiero co doświadczenia. A przez to nie dawały się one wyróżnić jako odrębne zjawiska zasługujące na nazwanie i zrozumienie. To wcale jednak nie znaczy, że same problemy nie istniały. W języku, z jakim spotykałam się na co dzień, nie było jednak terminów pozwalających mówić o przemocy, nadużyciach władzy, nierówności płci i rozróżniać rozmaite zjawiska w ramach bogatego spektrum orientacji psychoseksualnych i kulturowych tożsamości. Nie pamiętam rozmów o orientacji seksualnej, a przecież wiem, że wśród moich kolegów i koleżanek były osoby homoseksualne. Dostępny język kończył się w tym kontekście na wyzwiskach. Milczenie narzucone i wymuszone stanowi jedną z najczęstszych strategii władzy. To ogromny obszar, w którym mieści się to, co niewypowiadalne, odrzucone, nieusłyszane i zapomniane. Milczenie stanowiące wytchnienie, prywatną medytację jest czymś zupełnie innym niż milczenie wymuszone, będące wynikiem zastraszenia, szantażu albo tak silnej traumy, że skutkuje ona wyparciem. Tak silnej, że bywa przekazywana z pokolenia na pokolenie. O tym rozróżnieniu…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Rebecca Solnit. Głos oporu i nadziei