Zacznijmy od końca. W tym roku minęło 80 lat od zakończenia II wojny światowej. Czy ona się naprawdę skończyła, czy wciąż nią żyjemy?
Z mojej perspektywy wojna skończyła się w 1945 r. Przeżywam swoje życie w pokoju i to jest cud, przypadek. Mam poczucie, że mi się bardzo udało. Choć nie wiem, co będzie w niedalekiej przyszłości.
A wojna izraelsko-palestyńska jest odrębną opowieścią od tamtej światowej czy widzi je Pani jak części tej samej rzeki zdarzeń?
Myślę, że ta wojna jest inna, związana z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Oczywiście, gdyby Żydzi nie wyjechali do Palestyny, gdyby ich państwo powstało gdzie indziej, może by jej nie było. Ale Palestyna stanowiła dla Żydów miejsce naturalne, w którym żyli od pokoleń i powtarzali sobie: „Przyszłego roku w Jerozolimie!”. I dlatego pojechali tam po Zagładzie, dlatego też byli tam obecni pokolenia wcześniej.
Można się dziwić, że teraz Izraelczycy urządzają Palestyńczykom w Gazie piekło podobne do tego, które ich przodkowie przeszli w Europie.Cierpienie Palestyńczyków nie jest ani mniej tragiczne, ani mniej smutne, jednak piekło Zagłady to pomysł szczególnej kategorii – polegało na mordowaniu każdego, kto był Żydem, unicestwianiu każdego członka konkretnej społeczności. Taka była reguła Holokaustu. I w tym sensie był…