Subskrybuj
Michał Jędrzejek. Ilustracja: Agata Nowicka
Redaktor miesięcznika "Znak", absolwent MISH UJ. Dr filozofii na podstawie pracy obronionej na Wydziale Filozoficznym UJ pt. "Bóg umarł. Dzieje i analiza pewnego filozoficznego wyroku śmierci"

Lista życzeń

Arthur C. Brooks, badacz szczęścia z Uniwersytetu Harvarda, opisywał niegdyś, że na swoje 40. urodziny przygotował tzw. listę życzeń.

Chciał pisać książki i artykuły do czołowych amerykańskich gazet, podróżować po świecie z wykładami, zdobyć tytuł profesora i stanąć na czele think tanku (jak widać, były to marzenia typowego akademika, nie umieścił na niej skoku na bungee). Po niecałej dekadzie zajrzał do listy i okazało się, że wszystkie te życzenia zrealizował. Nie uczyniło go to jednak szczęśliwszym. Zaobserwował, że poczucie satysfakcji z dokonanych osiągnięć trwało krótko: dzień, najwyżej miesiąc.

Brooks zauważył, że najwyraźniej mylnie diagnozował to, co daje mu trwałe zadowolenie. Nie były to kolejne projekty, które mógł odhaczyć na swojej liście i które przynosiły mu społeczne uznanie. Tym, bez czego rzeczywiście nie wyobrażał sobie codzienności, są jego rodzina, relacje z przyjaciółmi, życie duchowe, a także sensowna i satysfakcjonująca praca. Na kolejne urodziny przygotował więc dwie listy: pierwsza była listą życzeń w starym stylu, gdzie wypisywał głównie cele związane z zawodowym awansem, na drugiej zaś znalazły się wartości związane z innymi źródłami szczęścia. Jeśli cele zawodowe mogły pozostawać w sprzeczności np. z jego czasem dla rodziny, starał się wykreślić te pierwsze.

Ta „odwrócona lista życzeń” dobrze wyraża myśl, która przewija się w wielu tradycjach duchowych – drogą do szczęścia jest nie tylko zdobywanie tego, czego się pragnie, ale też trafne określenie, czy to, czego chcemy, jest warte naszych marzeń. Najbardziej radykalnie odróżnienie to przeprowadzili stoicy: uważali, że pragnąć należy tylko tego, co zależy wyłącznie od nas (moralne dobro), a reszta, która jest od nas w dużej mierze niezależna (pieniądze, sława, społeczne uznanie), powinna być…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Ile nas dzieli od szczęścia