A norm określających, co może być odkryte, szukać trzeba w kulturze, religii, prawach i obyczajach. Barbara Skarga w głośnym eseju o bezwstydzie pisała, że jest on kategorią społeczną, natomiast wstyd – egzystencjalną. Nikt nie ma mocy nakazać drugiemu wstydu. „Społeczność może mnie oskarżyć o winę, to jej prawo. Może też, w następstwie tej winy, zawstydzić mnie, starać się wywołać wstyd. Gdy mimo jej nacisku wstydu nie czuję, nazywa mnie bezwstydnikiem. To jej ocena”.
Podczas zeszłorocznej debaty Ciało – granice wstydu organizowanej przez miesięcznik „Znak” i Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie ks. Grzegorz Strzelczyk przypominał, że Jezus na krzyżu był zupełnie nagi. Wczesne wizerunki oddawały pełną prawdę o człowieczeństwie Chrystusa. Z czasem jednak na przedstawieniach pojawiła się przepaska, osłaniająca intymne okolice. Czy odsłonięte w swej cielesności cierpienie Boga-człowieka jest tak trudne do przyjęcia?
Z kolei Zygmunt Bauman w eseju Imiona cierpienia, imiona wstydu, opublikowanym na łamach „Tygodnika Powszechnego” we wrześniu 2001 r., po zamachach na World Trade Center, pisał: „krzywda uczyniona człowiekowi przez człowieka wszystkich…