Transakcja obejmuje nie tylko tradycyjną prasę, lecz również regionalne portale internetowe, które docierają do ok. 16 mln odbiorców. To łakomy kąsek dla polityków rządzących partii, którzy pod płaszczykiem zmiany właściciela realizują plan tzw. repolonizacji mediów, tzn. uczynienia z niezależnych redakcji tub propagandowych rządzących partii. Znam osobiście niektórych dziennikarzy pracujących w regionalnych tytułach. To osoby o znakomitym warsztacie, ogromnym doświadczeniu i kręgosłupie moralnym, który pozwala im odróżniać, czym różni się dziennikarz od agitatora tworzącego propagandę na polityczne zamówienie. Wiemy, jaki los spotkał tzw. media publiczne, skala czystki w mediach regionalnych może jednak być znacznie większa. Gra toczy się bowiem o wynik najbliższych wyborów samorządowych, które mogą odmienić losy rządzącej koalicji. ###banner### Nawet jeśli do transakcji nie dojdzie, informacja o planach przejęcia przez Orlen (lub jakąkolwiek inną państwową spółkę) mediów powinna budzić nasz niepokój i obywatelski sprzeciw. Argumentów jest wiele. Za Andrzejem Skworzem, naczelnym „Press”, powtórzmy pierwszy, najważniejszy: „Prasy nie powinny wydawać samorząd, a co dopiero rządy, bo ta ma patrzeć im na ręce, a nie być prasopodobnym produktem medialnym”. Oczywiście można powiedzieć, że odpowiedzią na niekorzystne zmiany powinien być jeszcze silniejszy rozwój mediów obywatelskich, takich jak OKO.press, utrzymywanych ze wpłat czytelniczek…
redaktor naczelna miesięcznika „Znak”, dr nauk humanistycznych w zakresie filozofii, publicystka. Specjalizuje się w tematach dotyczących społecznych przemian religijności, sporów światopoglądowych, relacji państwo-Kościół, wielokulturowości i problemów mniejszości. Członkini Rady Fundacji na rzecz Chrześcijańskiej Kultury Społecznej...