Nie znaliśmy daty rozpoczęcia konklawe, ani nie wiedzieliśmy, ile czasu zajmie biskupom wyłonienie następcy św. Piotra, czy zostanie on wybrany z grona kardynałów, czy też – co przecież dopuszcza konstytucja apostolska Universi Dominici Gregiso wakacie Stolicy Apostolskiej i wyborze biskupa Rzymu promulgowana przez Jana Pawła II w 1996 r. – będzie jednym z niższych rangą kapłanów? Te wszystkie niewiadome nie są jednak przeszkodą do podjęcia refleksji nad przyszłością Kościoła oraz nad wyzwaniami, z którymi przyjdzie się zmierzyć kolejnemu papieżowi. Co więcej, ów stan zawieszenia, kiedy to nasze myśli nie koncentrują się jeszcze na konkretnym nazwisku, a nasza perspektywa nie jest zaciemniona przez spekulacje dotyczące pierwszych decyzji nowego papieża, jego poglądów i preferencji personalnych, pozwala w bardziej wyrazisty sposób dostrzec stan Kościoła A.D. 2013. Skąd ta pewność? Powodów ku temu jest kilka, i to właśnie one legły u podstaw decyzji o podjęciu tematu przyszłości Kościoła w tym właśnie numerze „Znaku”. Najważniejszym jest przekonanie, do którego dochodzimy, patrząc na Kościół z perspektywy wielkich syntez historycznych. Otóż widzimy wówczas, że odpowiedź na pytanie, jakiego papieża potrzebuje dziś Kościół, nie zależy przede wszystkim od bieżących kalkulacji. Wielcy papieże, niezależnie od tego, w jakim czasie przychodziło im kierować Kościołem, w umiejętny…